Wielkosobotnie, wigilijne czuwanie

Wielkosobotnie czuwanie składa się z czterech części. Rozpoczną ja niezwykła liturgia światła, w czasie której paradoksalnie wodą święci się ogień od którego zapala się Paschał. Świecę symbolizującą Zmartwychwstałego Chrystusa. Liturgii Wigilii paschalnej w szydłowieckiej farze przewodniczy ks. Norbert Skawiński.

Wielkosobotnie czuwanie rozpoczęło się na zewnątrz świątyni liturgią światła. Po odmówieniu modlitwy „W tę najświętszą noc, w której nasz Pan, Jezus Chrystus przeszedł ze śmierci do życia, Kościół wzywa swoje dzieci rozproszone po całym świecie, aby zgromadziły się na czuwanie i modlitwę.” Poświęcił ogień a następnie w asyście ministrantów wyżłobił rylcem na Paschale krzyż , nad krzyżem grecką literę Alfa, pod krzyżem gracką literę Omega, a na czterech polach liczbę aktualnego roku 2016. Mówił przy tym słowa: Chrystus wczoraj i dziś. Początek i koniec. Alfa i Omega. Do Niego należy czas i wieczność. Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków. Amen. Na paschale wcześniej umieszone było w formie krzyża pięć symbolicznych gwoździ. Zapalając paschał od ognia Kapłan mówił: Niech światło Chrystusa rozproszy ciemności naszych serc i umysłów. Następnie paschał procesyjnie został wniesiony do kościoła, gdzie odśpiewano uroczyste orędzie wielkanocne, z przejmującymi i pełnymi paradoksu słowami: O zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!”

Wigilia paschalna to także czuwanie, w czasie którego rozważane są teksty Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu. W wersji dłuższej jest to 9 czytań z Ewangelią i dopełniające je psalmy responsoryjne oraz liturgia chrzcielna z poświęceniem wody i udzieleniem tego sakramentu lub odnowieniem przyrzeczeń Chrztu Świętego. Część czwarta to Liturgia eucharystyczna.


Wielkosobotnie święcenie pokarmów

Wielka Sobota to dzień spoczynku Chrystusa w grobie. To dzień nadziei, cichego oczekiwania na cud zmartwychwstania. W kościołach przy Grobie Pana Jezusa, modlitewna adoracja, kwiaty, świece i często honorowe warty. Wierni klękają by uczcić ucałowaniem stopy Ukrzyżowanego. Pomimo niepogody trwa pielgrzymka osób ze świątecznymi pięknie przystrojonymi koszyczkami z pokarmami, do poświęcenia przez kapłana. W szydłowieckiej parafii farnej przed południem pokarmy święcił ks. Andrzej Kania. Święcenia pokarmów odbyły się także w miejscowościach parafii oddalanych od swej świątyni, tak aby żadna rodzina nie była pozbawiona „święconego”, w wielkanocny poranek.

Dawniej święcono wszystko co przygotowano na stół wielkanocny. Teraz w koszyczku najczęściej znajdują się: chleb przypominający Tego, który jest „chlebem żywym, który zstąpił z nieba”, jajka i kolorowe pisanki – symbol życia budzący radość w sercach, wędliny i baranek wielkanocny z masła, cukru bądź z ciasta – nawiązanie do baranka paschalnego, do nocy zmiłowania Boga nad narodem wybranym. Na wielkanocny stół podaje się także pobłogosławiony chrzan, pieprz i sól, odpowiedniki biblijnych gorzkich ziół. W Starym Testamencie spożywano z nimi mięso paschalnego baranka oraz inne pokarmy, które chcą poświęcić wierni. Koszyczki dekoruje się wiecznie zielonymi borówkami lub bukszpanem oraz wiosennymi kwiatami i baziami. Święcenie pokarmów jest także dziękczynieniem Bogu za codzienny pokarm i otwarciem serca na potrzebujących wsparcia i pomocy. Piękny zwyczaj święcenia pokarmów jest pozostałością zwyczajów z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy to uroczyście obchodzono wigilie i czuwano w nocy, oczekując radosnego dnia świątecznego. Obecnie jest to kontynuacja i pielęgnowanie szlachetnych zwyczajów i tradycji naszych ojców. Kapłani zachęcali odwiedzających świątynie do adoracji Najświętszego Sakramentu przy Grobie Pańskim oraz składali wiernym świąteczne życzenia. Tu i ówdzie w Wielką Sobotę ktoś jeszcze klęka przy kratkach konfesjonału aby oczyścić swoją duszę z grzechów, aby mieć udział w pełni radości wielkanocnej. W farze szydłowieckiej spowiedź dziś będzie jeszcze od godz. 15. Wieczorem o 18 rozpocznie się uroczystość Wigilii Paschalnej. Rozpoczyna ją przy płonącym ognisku liturgia światła, po niej czytania biblijne, liturgia chrzcielna i Msza Paschalna ( przynależąca już do Uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego). Warto na tą uroczystość zabrać świece i zapałki.


Liturgia Wielkiego Piątku w Kościele

Dziś Kościół rozważa dziś mękę i śmierć Jezusa, który przyjął ją jako wyraz bezwarunkowego oddania siebie i swego przesłania Ojcu. Przyjął ją, pozwolił przelać swoją krew. Przyjął wraz z przemocą i odrzuceniem Jego osoby przez ludzi aby objawić oblicze Boga Miłosiernego. Liturgia Wielkiego Piątku, czci to zbawcze Misterium.

Kościelna Liturgia Wielkiego Piątku Męki Pańskiej, składa się z czterech części: Liturgii słowa, adoracji Krzyża, Komunii i przeniesienia Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego. Na samym początku Liturgii kapłan udał się do ołtarza i po oddaniu mu czci upadł na twarz.

Razem z kapłanem wszyscy zebrani modlili się przez chwilę w ciszy. Odczytana została dziś Ewangelia św. Jana z opisem Męki Pańskiej oraz rozbudowana jest modlitwa powszechna. W centralnej części Liturgii, której przewodniczył ks. Andrzej Kania, odbyła się adoracja Krzyża świętego. Przez pocałunek kapłani i wierni obecni w farze św. Zygmunta oddawali cześć Krzyżowi Chrystusa. Po obrzędzie Komunii świętej na zakończenie Liturgii kapłani przenieśli Najświętszy Sakrament, do Grobu Pańskiego przygotowanego w Kaplicy Szydłowieckich. Po Liturgii na Część Męki Pańskiej odśpiewano trzy części Gorzkich Żali i rozpoczęła się adoracja Najświętszego Sakramentu wystawionego w Grobie Pańskim, która będzie trwała do godz. 12 w nocy.


Wielki Piątek w Farze

Wielkoczwartkowa liturgia Msza Wieczerzy Pańskiej rozpoczęła w Kościele katolickim obrzędy Triduum Paschalnego, czyli misterium wywyższenia Jezusa i jego przejścia z tego świata do Ojca. Ostatnia wieczerza z uczniami, śmierć na krzyżu, zmartwychwstania trzeciego dnia. To wydarzenia przez które Jezus Chrystus ukazuje prawdę niepojętej Bożej Miłości. Ukazuje Jego Miłosierdzie.

Dziś w Wielki Piątek zgodnie z pradawną tradycją Kościół nie sprawuje Mszy, a jedynie celebruje Liturgię na Cześć Męki Pańskiej, w czasie której czyta się Słowo Boże i adoruje Krzyż - Znak Chrystusowego zwycięstwa nad śmiercią i grzechem, które w pełni ukazuje się w Jego Zmartwychwstaniu. W szydłowieckiej farze św. Zygmunta wielkopiatkowe nabożeństwo rozpcznie sie o godz. 17. Poprzedzi je nabożeństwo Drogi Krzyżowej.

W Wielki Piętek rozpoczyna się Nowenna z Koronką do Miłosierdzia Bożego. W szydłowieckiej farze, te modlitwy odmawiane będą o godz. 15. Pan Jezus powiedział do Siostry Faustyny: W tej nowennie udzielę duszom wszelkich łask (Dz. 796).


Najwyższe góry Mazowsza

W naszym powiecie położne są najwyższe góry Mazowsza. Altana, Gór Romanów, czy Cymbra, to góry bardziej z nazwy, niż w rzeczywistości, jednak nie sposób nie szczycić się choćby najwyższym na Mazowszu wzniesieniem terenu Górą Altaną. Jej zalesiony, kopulasty wierzchołek, zwieńczony metalową przeciwpożarową wieżą obserwacyjną, widoczny jest w paśmie wzniesień Garbu Gielniowskiego, okalających od południowego zachodu nasze miasto. Garb Gielniowski zbudowany jest z piaskowców białych, iłów szarych oraz utworów polodowcowych. Zajmuje obszar ok. 515 km2. Najwyższym wzniesieniem Garbu Gielniowskiego, a zarazem woj. mazowieckiego jest właśnie Góra Altana, licząca 408 m n.p.m.

Drogi prowadzące na szczyt Altany biegną w cieniu drzew. Wierzchołek jest płaski i rozległy. Od przystanku w Hucisku, drogą wznoszacą się 6o metrów na odcinku o długości około jednego kilometra, bez trudu można w ciągu 10 minut dojść na zalesiony szczyt. Tutaj jednak pewne zdziwienie, może budzić ustawiona tablica informacyjna z logiem województwa świętokrzyskiego. Dla przygodnego turysty, to jasna (acz błędna) wskazówka, że to już województwo świętokrzyskie. Tym bardziej, że nigdzie nie znajdzie się śladów „promcji” powiatu szydłowieckiego, czy Mazowsza. W najwyższym punkcie góry wznosi się wzmiankowana, dostrzegalnia przeciwpożarowa, wysoka na 34 m.

Altana położona jest na pograniczu południowego Mazowsza, około 1,5 od granicy województwa świętokrzyskiego, w dużym kompleksie leśnym. Na stronach internetowych Szydłowca, czy Powiatu Szydłowieckiego, Góra jest widocznie zaniedbana. Jedyną wzmianka o tej turystycznej atrakcji, jest zdanie zawarte w opisie tras rowerowych powiatu szydłowieckiego. Opisu szlaków pieszych, niestety brakuje. Na samej zaś Altanie brak jakiekolwiek informacji o jej położeniu na terenie gminy Szydłowiec, powiatu szydłowieckiego i województwa mazowieckiego. Pobliskie Hucisko jest częścią szydłowieckiej parafii św. Zygmunta, można rzec więc że to najwyższa góra parafii św. Zygmunta.


Wspomnienie o plut. Ryszardzie Szelochu z oddziału "Dzidy"

W Parku Niepodległości odsłonięto 1 marca 2016 roku, tablicę upamiętniającą Żołnierzy Wyklętych. Jednak po raz pierwszy sprawa upamiętnienia żołnierzy zgrupowania WiN, poległych w 1949 roku: plut. Ryszarda Szelocha i Stanisława Stefańskiego inicjował cztery lata temu Wiktor Cielecki. Od 3 lat inicjatywie tej przewodziło już Koło ŚZŻAK w Szydłowcu, które w 2013 roku wnioskowało do ówczesnego burmistrza, w tej sprawie. Teraz w obecnych realiach, jako społeczny opiekun miejsc pamięci narodowej mogłem tej inicjatywie, pomóc swoim osobistym wkładem. Udało się, dzięki zaangażowaniu wielu osób, w tym burmistrza Artura Ludwa i pani prezes ŚZŻAK Zofii Pawlak. Wiktor Cielecki, który w 2012 roku szukał wsparcia dla tej inicjatywy zarówno w Urzędzie Miejskim, decydującym o tych sprawach jak i w Starostwie Powiatowym, wnosił o umieszczenie na tablicy nazwisk plut. Ryszarda Szelocha i strzelca Stanisława Stefańskiego, którzy zginęli w starciu z bronią w ręku z grupa KBW - MO. Poniżej tekst pani Ireny Przybyłowskiej-Hanusz, z tamtego okresu opublikowany w kwartalniku "Ziemia Odrowążów", poświęcony, w głównej mierze osobie plut. Ryszarda Szelocha. We wspomnieniu, mylnie podano dzień śmierci S. Stefańskiego, który poległ 29 stycznia. Obecnie dostępne są materiały z IPN, które udostępniono rodzinom. Nadal jednak miejsca ich pochówku są nieznane.

Jak i dlaczego zginął „Biały Kruk”? 1 marca obchodzony jest w Polsce, jako Dzień Żołnierzy Wyklętych. Dnia 23 lutego 2012 roku, na sesji Rady Powiatu Szydłowieckiego, zabrał w tej sprawie głos Wiktor Cielecki. Zaapelował o pamięć nie tylko o powszechnie znanych, działających na naszym terenie, oddziałach partyzanckich Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, Antoniego Hedy „Szarego” czy „Drągala”. Przypomniał, że: „na terenie powiatu było wielu żołnierzy, także mniejszej rangi, którzy wykazali się wielkim bohaterstwem. Żołnierze partyzantki antykomunistycznej byli ścigani listami gończymi, …torturowani, zabijani…W wyniku obławy sił bezpieczeństwa PRL życie stracili Stanisław Stefański „Sowa” i Ryszard Szeloch „Kruk”. Miejsca ich pochówku nie są znane do dziś. Rodziny tych bohaterskich, młodych ludzi, którzy oddali życie za wolną Ojczyznę, były systematycznie gnębione i poniżane przez władze komunistyczne”. W dalszym ciągu swej wypowiedzi Wiktor Cielecki zaapelował „o uczczenie tych bohaterskich żołnierzy wyklętych tablicą pamiątkową, która pozwoliłaby zachować pamięć o nich i dać im zwycięstwo, chociaż pośmiertnie. Stanisław Stefański i Ryszard Szeloch byli bohaterami naszego powiatu” Przed laty w jednym z numerów „Głosu Szydłowieckiego” ukazał się artykuł T. Lińskiego „ Powojenny protest zbrojny w okolicach Szydłowca”. Jednym z bohaterów artykułu był Ryszard Szeloch. Wstrząśnięta jego tragicznym losem postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej o jego życiu i działalności od rodziny i ludzi, którzy go dobrze znali. Ryszard Szeloch urodził się 25 stycznia 1926 roku, jako jedyny syn Stanisława i Eugenii Szelochów. Miał trzy siostry: Katarzynę, Matyldę i Jadwigę. Mieszkali w Sadku. Przed wojną ojciec pracował, jako sekretarz w Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu. Ryszard ukończył szkołę podstawową w Szydłowcu i w 1939 roku zdał do gimnazjum im. Jana Kochanowskiego w Radomiu. Wraz z wybuchem wojny ojciec, Stanisław Szeloch, wyjechał z Dyrekcją Lasów Państwowych na wschód. Żona wraz z dziećmi pozostała w Sadku. 8 Września 1939 roku do Sadku wkroczyli Niemcy. Stanisław wrócił do domu w listopadzie. W rodzinie Szelochów, żywe były tradycje patriotyczne, toteż w 1943 roku Ryszard wstąpił do Armii Krajowej, placówki Sadek, której dowódcą był Tadeusz Krzewiński, Pseudonim „Burza”. Ryszard przyjął pseudonim „Kruk”. W konspiracji działały również jego dwie siostry: Katarzyna „Kalina” i Jadwiga „Iwonka”. W domu państwa Szelochów na strychu była zmagazynowana broń. W końcu sierpnia 1944 roku, w związku z przygotowaniami do akcji „Burza”, należało ją dostarczyć do pana Krzewińskiego, który mieszkał w Sadku II. Osiemnastoletniej Katarzynie „Kalinie”, która niosła broń krótką, udało się przejść. Ryszard „Kruk” został zatrzymany, ale udało mu się uciec. Dwunastoletnia Jadwiga „Iwonka”, jako najmniej podejrzana, niosła w worku broń długą. Zatrzymana przez Mongołów, znajdujących się w służbie niemieckiej, tłumaczyła, że niesie siano. Kiedy jednak chcieli skontrolować zawartość worka, zaczęła uciekać? Niestety została złapana i doprowadzona do domu. Aresztowano również przebywających w domu rodziców, Katarzynę „Kalinę”, dwóch braci ojca z żonami z dwiema córkami (14 i 16 lat) oraz sąsiada Antoniego Dembskiego. Całą noc ich przesłuchiwano i bito. Rano przyjechała żandarmeria z Szydłowca. Wszystkich aresztowanych ustawiono w Sadku na górce. Mieli być rozstrzelani. Dzięki interwencji nadleśniczego z Sadku pana Szablewskiego Niemcy zrezygnowali z egzekucji. Przewieźli ich wszystkich do Szydłowca, do posterunku żandarmerii, a stąd do więzienia w Radomiu. Przebywali tu od końca sierpnia do 26 października. W wyniku starań przyjaciół Katarzyna „Kalina”i szesnastoletnia córka stryja Jadwiga Szeloch zostały wysłane na przymusowe roboty do Niemiec. Pozostałych zwolniono do domu. Stanisław Szeloch musiał jednak meldować się codziennie na komendzie, dlatego zamieszkał z rodziną w Szydłowcu w pożydowskim domu przy ulicy Radomskiej. Po dwóch tygodniach od opuszczenia więzienia 13 listopada zmarł Stanisław Szeloch. Ryszard Szeloch „Kruk”, który od sierpnia 1944 roku był w kompanii Henryka Podkowińskiego „Rena” „Ostrolota” w 3 batalionie 72 pułku piechoty pod dowództwem Krzysztofa Hofmana „Cypriana”, przyszedł w nocy pożegnać się z ojcem. Na pogrzebie oczywiście nie mógł się pokazać. Po tym tragicznym wydarzeniu córki Jadwiga „Iwonka” i Matylda wraz z matką powróciły do Sadku do pustego, splądrowanego domu. Ryszard Szeloch „Kruk” przebywał w oddziale partyzanckim aż do 23 grudnia 1944 roku. Brał udział w walkach między innymi pod Huciskiem, Gałkami, w Bliżynie. Po zakończeniu działań wojennych rozpoczął pracę w Szydłowcu, jako kasjer w sklepie spółdzielczym. Nie dano mu jednak powrócić do normalnego życia. Stale był nachodzony przez pracowników UB. W tej sytuacji w listopadzie 1945 roku wyjechał do Wrocławia, gdzie ukrywał się z kilku żołnierzami „Ostrolota” Henryka Podkowińskiego. Kiedy jednak i tu nie dawano mu spokoju wrócił na kilka dni do domu, do Sadku. W sytuacji zagrożenia, osaczenia na początku 1946 roku wstępuje do patrolu „Dzidy” Mariana Sadowskiego (dowódcą zgrupowania był „Zagończyk”). Bierze udział w licznych akcjach (opisanych przez T. Lińskiego w wyż. wym. artykule) aż do października 1947 roku, kiedy ujawnia się w Jedlni na posterunku MO. Pragnie rozpocząć normalne, spokojne życie. 28 listopada 1947 roku żeni się z Ireną Ruzik. W trakcie wesela dochodzi do awantury wśród podochoconych alkoholem biesiadników. Ktoś z gości zauważył, że Ryszard Szeloch ma krótką broń i zadenuncjował go. Pan młody został aresztowany na własnym weselu. W czasie konwojowania uciekł i był poszukiwany przez UB. Represjonowano jego najbliższą rodzinę. Zaczęły się aresztowania, przesłuchiwania, siostrom uniemożliwiano podjęcie pracy. Konieczność zmusiła Ryszarda do zorganizowania trzyosobowej grupy dywersyjnej „Kruk”. Należeli do niej oprócz Ryszarda Szelocha, który przyjął pseudonim „Biały Kruk” Stanisław Stefański i Edward Jaworski. Współpracowali z grupami „Wilczura”, „Oriona” i „Drągala”. Ryszard Szeloch „Biały Kruk” ukrywał się od listopada 1947 roku do 31 stycznia 1949 roku. W czasie obławy żołnierzy KBW na patrol „Kruka” Stanisław Stefański i Ryszard Szeloch zostali osaczeni w Gąsawach w stodole. Stefański zginął w wyniku strzelaniny, ciężko ranny Ryszard Szeloch, chcąc uniknąć tortur, odebrał sobie życie. Ich ciała przewieziono na posterunek MO w Szydłowcu. Stężałe na mrozie zwłoki rozebrano do naga, ustawiono pod ścianą. Zmarłym malowano twarze, wkładano papierosy w usta, profanowano ich ciała. Kazano na to patrzeć nie tylko przypadkowym mieszkańcom miasta, ale i najbliższej rodzinie. Aresztowano matkę Szelocha za to, że patrząc na sponiewierane ciało syna powiedziała: „ Synu, Niemcy cię nie zabili, a Polacy, co z tobą zrobili?” Po pewnym czasie ciała Stanisława Stefańskiego i Ryszarda Szelocha wywieziono do Radomia, do UB., Co się z nimi stało nie wiadomo. Od tych wydarzeń minęło wiele lat. Lat szczególnie trudnych dla rodzin Stanisława Stefańskiego i Ryszarda Szelocha prześladowanych, piętnowanych, represjonowanych. Poniszczono wszelkie pamiątki, dokumenty. Nie zachowała się ani jedna fotografia Ryszarda Szelocha. Pozostały tylko wspomnienia. Najbliżsi pamiętają Ryszarda, jako bardzo religijnego, żywego, wesołego młodego człowieka, blondyna średniego wzrostu, krępej budowy ciała. Ani rodzina, ani towarzysze broni nie chcą wracać wspomnieniami do tych lat. Nie chcą o tym mówić. Nagromadziło się w nich zbyt dużo żalu, goryczy. Siostra Ryszarda Szelocha zgodziła się na rozmowę ze mną tylko, dlatego, że być może te wspomnienia poruszą czyjeś sumienie. Może po kilkudziesięciu latach bezskutecznych poszukiwań ktoś jej powie gdzie pochowano brata. Gdzie jest mogiła, na której mogłaby zapalić lampkę i przy której mogłaby zmówić modlitwę? Zgodził się również na rozmowę ze mną „Junior” z oddziału „Dzidy”. Zgodnie z życzeniami moich rozmówców nie podaję ich nazwisk. Irena Przybyłowska - Hanusz


; Autor:

Przywołana pamięć "Żołnierzy Wyklętych"

Przywołana pamięć Żołnierzy Niezłomnych, dedykowana im pamiątkowa tablica umieszczona w szydłowieckim parku Niepodległości, to owoc ustanowionego kilka lat temu Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Organizacje jego obchodów w naszym mieście podjął wtedy Samorząd Gminny i środowisko Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

W Parku Niepodległości w Szydłowcu odsłonięto 1 marca tablicę poświęconą pamięci żołnierzy i konspiratorów Zgrupowania Wolność i Niezawisłość, działających na terenie Szydłowca i powiatu szydłowieckiego w latach 1946-1954. Pomnik – tablicę pamiątkową odsłonili: prezes szydłowieckiego Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Zofia Pawlak, burmistrz Szydłowca Artur Ludew i wicestarosta szydłowiecki Roman Woźniak. Oni także w postument pomnika –tablicy włożyli Akt Erekcyjny i Listę 66 żołnierzy i konspiratorów walczących na Ziemi Szydłowieckiej, w oddziale ppor. Mariana Sadowskiego ps. Dzida (1925-1949), którego zdjęcie w czasie uroczystości było wyeksponowane na pamiątkowym postumencie. Wcześniej treść Aktu, odczytał Tomasz Krzemiński z szydłowieckiego Koła ŚZŻAK Koło Szydłowiec.

W czasie uroczystego odsłonięcia tablicy głos zabrali: burmistrz Artur Ludew, prezes Zofia Pawlak oraz wiceprezes Zarządu Okręgu Radom ŚZŻAK Edward Koleja oraz wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Józef Jarosiński. Ten ostatni nakreślił sytuację w Polsce, po zakończeniu wojny, w której żołnierze WiN zmuszeni byli podjąć nierówną walkę, za którą płacili często najwyższą cenę. Modlitwę za poległych i zmarłych żołnierzy i konspiratorów WiN odmówił ks. kan. Adama Radzimirski proboszcz szydłowiecki. On także wraz z ks. Norbertem Skawińskim poświęcił pamiątkową tablicę.


Tagi: ,

Pomnik żołnierzy i konspiratorów Zgrupowania Wolność i Niezawisłość w Szydłowcu

W Parku Niepodległości w Szydłowcu odsłonięto 1 marca tablicę poświęconą pamięci żołnierzy i konspiratorów Zgrupowania Wolność i Niezawisłość, działających na terenie Szydłowca i powiatu szydłowieckiego w latach 1946-1954. Pomnik – tablicę pamiątkową odsłonili: prezes szydłowieckiego Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Zofia Pawlak, burmistrz Szydłowca Artur Ludew i wicestarosta szydłowiecki Roman Woźniak. Oni także w postument pomnika –tablicy włożyli Akt Erekcyjny i Listę 66 żołnierzy i konspiratorów walczących na Ziemi Szydłowieckiej, w oddziale ppor. Mariana Sadowskiego ps. Dzida (1925-1949), którego zdjęcie w czasie uroczystości było wyeksponowane na pamiątkowym postumencie. Wcześniej treść Aktu, odczytał Tomasz Krzemiński z szydłowieckiego Koła ŚZŻAK Koło Szydłowiec.

W czasie uroczystego odsłonięcia tablicy głos zabrali: burmistrz Artur Ludew, prezes Zofia Pawlak oraz wiceprezes Zarządu Okręgu Radom ŚZŻAK Edward Koleja oraz wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Józef Jarosiński. Ten ostatni nakreślił sytuację w Polsce, po zakończeniu wojny, w której żołnierze WiN zmuszeni byli podjąć nierówną walkę, za którą płacili często najwyższą cenę. Modlitwę za poległych i zmarłych żołnierzy i konspiratorów WiN odmówił ks. kan. Adama Radzimirski proboszcz szydłowiecki. On także wraz z ks. Norbertem Skawińskim poświęcił pamiątkową tablicę. Pamiątkowym Medalem za Zasługi dla Związku Armii Krajowej, odznaczeni zostali: Burmistrz Szydłowca Artur Ludew, Chorąży Sztandaru 72 pułku piechoty Armii Krajowej Marek Janczyk oraz Przyboczny Pocztu Sztandarowego 72 pułku piechoty Armii Krajowej Roman Barszcz. Honorową odznaką „Akcji Burza”, ustanowioną przez Naczelnego Wodza Sił Zbrojnych na Zachodzie w 1914r. Generała Broni Kazimierza Sosnkowskiego odznaczeni zostali: Starosta Szydłowiecki Włodzimierz Górlicki, Społeczny Opiekun Miejsc Pamięci Narodowej Marek Sokołowski oraz Przyboczny sztandaru 72 pułku piechoty Armii Krajowej Marian Siembiot. Delegacje instytucji i organizacji złożyły wiązanki kwiatów, zapalono znicze. Apel poległych przy asyście pododdziału strzelców Związku Strzeleckiego i werblistów i trębacza Miejskiej Orkiestry Dętej, poprowadził st. insp. ZS Roman Burek. Uroczystość swoją obecnością uświetniły poczty sztandarowe, strzelcy Związku Strzeleckiego, Młodzież Wszechpolska, dzieci i młodzież szkolna, nauczyciele, mieszkańcy Szydłowca oraz co bardzo ważne wielu przedstawicieli rodzin, którzy nie kryli wzruszenia, bowiem przez lata przyzwyczajeni byli raczej do wygłaszanych pod adresem swoich bliskich i własnym krzywdzących inwektyw i kłamstw, przywykli do praktykowanego przez: homo sovieticus” odwracania pojęć. Określania mianem „bandytów”, tych, dla których miłość Ojczyzny i wiara w Boga były ważniejsze niż ocalenie własnego życia. Po uroczystej zbiórce w Parku Niepodległości, uczestnicy obejrzeli spektakl słowno-muzyczny w Publicznym Gimnazjum im. M. Kopernika. Wieczorem w farze św. Zygmunta odprawiona została koncelebrowana msza święta, w czasie, której modlono się za Żołnierzy Wyklętych. Szczególnie wspominano poległych w potyczkach z grupą KBW – MO: Ryszarda Szelocha ps. Kruk oraz Stanisława Stefańskiego ps. Sowa (ich miejsca pochówku do dziś są nieznane ) oraz skazanego na karę śmierci i straconego Józefa Stankiewicza ps. Zenit.

W Akcie Erekcyjnym zapisano takie słowa: „My członkowie Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, władze oraz mieszkańcy gminy i powiatu Szydłowiec przejęci bohaterstwem i poświęceniem Żołnierzy Wyklętych walczących z komunistyczna nawałą fundujemy w Szydłowcu tablice ich pamięci. Niechaj tablica ku czci Żołnierzy Wyklętych sławi na wieki imię Tych, którzy z hasłem „Bóg Honor Ojczyzna" toczyli w latach 1945-1956 nierówną walkę dla Polski Wolnej i Niepodległej.” Zamieszczono także słowa modlitwy ks. Zdzisława Peszkowskiego "Z żywą wiarą w świętych obcowanie prosimy Cię, Matko, przygarnij ich i oddaj Twojemu Synowi, Matko Bolesna pociesz tych, których serca ciągle jeszcze krwawią po stracie najbliższych. Matko Pokoju, daj nam łaskę życia godnego Tych, którzy zginęli za Niepodległą Ojczyznę, stając się ceną naszej Wolności. Uczyń ich fundamentem odrodzenia i pojednania w imię Boga, który miłuje i przebacza." Akt erekcyjny podpisali Starosta Szydłowiecki Włodzimierz Górlicki Burmistrz Szydłowca Artur Ludew Przewodnicząca Rady Powiatu Anita Gołosz, Przewodniczący Rady Miejskiej Marek Artur Koniarczyk, Proboszcz Parafii św. Zygmunta ks. dziekan Adam Radzimirski, Społeczny Opiekun Miejsc Pamięci Marek Sokołowski, Prezes ŚZŻAK o/Radom ppłk. Leon Etwert, Prezes ŚZŻAK k/Szydłowiec Zofia Pawlak.