Tagi:                                    

Wyniki matur w regionie radomskim

Do egzaminu maturalnego przystąpiło w całym kraju 426 171 uczniów, średnia zdawalność wyniosła 78 %. Na Mazowszu do matury przystąpiło 52 614 tegorocznych absolwentów szkół. W regionie radomskim mature zdawało 9 tysięcy osób. Zdawalność w matury według powiatów ukształtowała sie następujaco: zwoleński 86,5% szydłowiecki 82,6% lipski 82,5% miasto Radom 79,7% radomski 79,6% przysuski 75,5% białobrzeski 75,2% kozienicki 74,4% grójecki 72,2%

Wyniki egzaminów maturalnych w skali kraju są zbliżone do ubiegłorocznych. Największy sukces odniosły licea ogólnokształcące ze zdawalnością wynoszącą 89 %, następnie w kolejności są: licea profilowane 61% technika 67 % licea uzupełniające 40 % technika uzupełniające 31%


Tagi:                                    

Unia Polsko-Litewska 28 czerwca 1569

Historia związku państwowego między Polską a Litwą sięga roku 1385, kiedy to podpisana została tzw. Unia w Krewie. W zamian za polską koronę i rękę królowej Jadwigi wielki książe litewski Władysław Jagiełło zobowiązał się przyjąć chrzest, oraz schrystianizować Litwę i przyłączyć ją do Polski. Ta ostatnia sprawa nie była jednak do końca jasna. O ile bowiem Jagiełło pod pojęciem przyłączenie (applicare w dokumencie krewskim) rozumiał połączenie Polski i Litwy pod jego panowaniem, to możnowładztwo polskie interpretowało to jako rzeczywiste wcielenie Litwy do Polski. Unia polsko-litewska zawierana była później jeszcze pięciokrotnie - w 1401 r. (Unia wileńsko - radomska), 1413 r. (Unia horodelska), 1432 r. (Unia w Grodnie), 1501 r. (Unia w Melniku) i wreszcie - w roku 1569 (Unia lubelska).

Unia personalna Związek między Polską a Litwą miał początkowo charakter dość luźny. Oba państwa zachowywały polityczną odrębność, przy czym Litwa miała stale mieć własnego Wielkiego Księcia, podległego królowi Polski. Była to więc Unia o charakterze personalnym.

Przełom Historycznym przełomem w historii polsko-litewskiego związku była Unia zawarta 28 VI 1569 r. przez sejmy obu państw zgromadzone na wspólnym posiedzeniu w Lublinie. Na jej mocy Polska i Litwa stawały się jednym państwem - Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Znikło ostatecznie odrębne stanowisko Wielkiego Księcia Litewskiego (był to odtąd jeden z tytułów przysługujących królom polski), ustanowiony został wspólny Sejm, a nad obiema częściami składowymi Rzeczypospolitej miał panować obierany przez szlachtę monarcha.


Tagi:                                    

Przed Polską kryzys demograficzny

Do 2035 roku liczba ludności Polski zmniejszy się o ponad 2 mln i wyniesie ok. 36 mln, a co czwarta osoba będzie wtedy emerytem – alarmują demografowie. Prof. Jerzy Witkowski, wiceprezes Głównego Urzędu Statystycznego, powiedział, że już w latach 2011-15 o 1 milion zwiększy się liczba ludności w tzw. wieku poprodukcyjnym. "To będzie ogromna zmiana. Później tempo przyrostu będzie już mniejsze" – prognozuje profesor.

Obecnie liczba ludności w wieku poprodukcyjnym, czyli powyżej 60/65 lat, wynosi ok. 5,9 mln, a ok. 2035 r. w Polsce ma być nawet 9,6 mln emerytów i rencistów. Co czwarta osoba w Polsce będzie wtedy emerytem. Zdaniem wiceprezesa GUS, tak gwałtownego spadku liczby pracujących nie wytrzymałyby bez odpowiedniego przygotowania nawet gospodarki krajów dobrze rozwiniętych. W 2035 r. prognozowana długość trwania życia będzie wynosiła 77,1 lat dla mężczyzn i 82,9 lat dla kobiet. Wyzwaniem dla polityki społecznej i gospodarczej będzie też coraz większa liczba osób w wieku sędziwym (80 lat i więcej), która zwiększy się o 1,5 mln. W Polsce niestety praktycznie nie ma polityki prorodzinnej i demograficznej, a wskaznik urodzin jest jednym z najniższych w Europie. awo / Warszawa


Tagi:                                    

Pamiętamy Radomski Czerwiec 76

Dziś naszą modlitwą obejmujemy wszystkich tych, co cierpieli i tych, co cierpienie zadawali, bo jeteśmy uczniami Chrystusa - powiedział bp Edward Materski, który przewodniczył Mszy świętej z okazji 33. rocznicy radomskiego robotniczego protestu w czerwcu 1976 roku. Przy Pomniku Ludzi Skrzywdzonych zgromadzili się uczestnicy tamtych wydarzeń oraz zaproszeni goście, wśród nich m.in. przewodniczący Solidarności Janusz Śniadek i zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP Władysław Stasiak, który odczytał list od Lecha Kaczyńskiego.

Prezydent Polski napisał, że protest radomskich robotników w czerwcu 1976 roku był jednym z ważniejszych wydarzeń w powojennej historii Polski. Apelował, by nie zapominać o tregedii, która na lata zaważyła na losach bohaterskiego Radomia. Przypomniał też, że po wydarzeniach czerwcowych jego mieszkańców upokarzano na przymusowych wiecach poparcia dla partii. Lech Kaczyński stwierdził także, że Radomski Czerwiec 76 okazał się zwiastunem przełomu i zapowiedzią coraz silniejszego oporu narodu wobec zbrodniczego systemu. - Jako przydent RP chylę czoła tym, którzy dla wspólnego dobra narodu ryzykowali życiem i wolnością oraz dobrem własnych rodzin - podkreślił prezydent RP. Bp Edward Materski mówił w homili, że dzisiaj modlitwą obejmujemy wszystkich tych, co cierpieli i tych, co cierpienie zadawali, bo jeteśmy uczniami Chrystusa. Wiele uwagi poświęcił również wolności nazywając ją darem i bezcennym skarbem narodu oraz każdego człowieka. Wspomniał także lata, kiedy władze nie pozwalały organizować uroczystości patriotycznych przy pomniku upamiętniającym zryw radomskich robotników. Nazwał je miejscem naznaczonym cierpieniem wielu ludzi. Wspomniał także wizytę sługi Bożego Jana Pawła II w Radomiu. - Przy tym pomniku modlił się Ojciec Święty. Potem podszedł do wszystkich błogosławiąc każdemu z osobna. Nie było tego w programie wizyty. Była to osobista decyzja Jana Pawła II. Dzisiaj dziękujemy Bogu za wszelkie dobre zmiany, które dokonały się w Polsce - mówił pierwszy ordynariusz radomski.

radosław mizera/Radio Plus


Tagi:                                    

Ojcom!

Składamy życzenia osiągnięć w realizacji ojcowskiego zadania, które jest tak istotnym czynnikiem w realizacji powołania mężczyzny. Być ojcem to doświadczać radości tworzenia i trudu odpowiedzialności.

Bycie prawdziwym ojcem to jest w całej pełni wspaniała misja i najważniejsza życiowa kariera. Oby zawsze nam ojcom towarzyszyła radość, zapał, poczucie opowiedzialności i pasja w tworzeniu szczęśliwego dzieciństa i młodości naszych dzieci.


Tagi:                                    

Buzek zamiast polityki

Ostatnio przez media przetoczyła się fala spekulacji, czy Lech Kaczyński podpisze ratyfikację traktatu lizbońskiego w celu ułatwienia wyboru Jerzego Buska na przewodniczącego parlamentu europejskiego. Sygnał do tych spekulacji dała była szefowa prezydenckiego gabinetu pani Jakubiak twierdząc, że prezydent ma asa w rękawie, który przesądzi o wyborze Buska. Później zaś prasa spekulowała powołując się na różnych anonimowych współpracowników prezydenta o prawdopodobieństwie takiego kroku. Z początku nie chciało mi się wierzyć, że takie działania są w ogóle możliwe, ale rozwój sytuacji, a zwłaszcza możliwe spotkanie prezydenta z premierem Irlandii wskazuje, że jest to poważnie rozpatrywany wariant.

W ten sposób Lech Kaczyński miałby przyczynić się do „sukcesu” jakim byłby wybór polskiego przewodniczącego tej po Komisji Europejskiej, najbardziej prestiżowej instytucji unijnej. Dla prezydenckich spin doktorów taki ruch byłby , przynajmniej częściowym zneutralizowaniem sukcesu Tuska i tym samym pokazaniem bardziej koncyliacyjnej twarzy samego prezydenta. Problem w tym, że batalia o stanowisko dla Buska i ewentualnie Cimoszewicza, to nie żadna polityka europejska, a przedbiegi w kampanii prezydenckiej, w której Tusk chce się pochwalić skutecznością w polityce europejskiej. A w przypadku Cimoszewicza, także wyeliminowaniem ewentualnego konkurenta na swej lewej flance. Ale problem jest jeszcze bardziej poważy. Otóż Polska w rzeczywistości nie prowadzi żadnej polityki europejskiej. Ostatnia kampania do parlamentu europejskiego nie była debatą, czy sporem o jej kształt. Była debatą na tematy zastępcze, czy zupełnie drugorzędne i to nie tylko ze strony Platformy, ale i pozostałych partii parlamentarnych a zwłaszcza PISu. Dla tej ostatniej te wybory miały być swoistym referendum nad rządami Tuska, pokazaniem „żółtej kartki”. Zaś dla PO , potwierdzeniem dotychczasowej jej polityki. Właściwie w polskiej polityce europejskiej mamy do czynienia z kontynuacją polityki dostosowania, realizowanej pomimo już ponad pięcioletniego członkostwa w Unii. Tą koncepcję jasno sformułował Donald Tusk twierdząc, że Polska ma być prymusem Europy, co w praktyce oznacza wyprzedzać w realizacji postulaty największych państw Unii, a zwłaszcza Niemiec. Stąd pośpiech w ratyfikacji traktatu lizbońskiego i wspieranie europejskiej polityki naszego zachodniego sąsiada. Niestety koncepcja PISu, pomimo retorycznego sprzeciwu wobec polityki dostosowywania się do oczekiwań naszego zachodniego sąsiada, w praktyce jest równie kapitulancka. Zgoda bowiem na traktat lizboński ze strony prezydenta i PISu oznacza traktatowe zaakceptowanie dominującej pozycji Niemiec w strukturach unijnych. Bowiem ten traktat radykalnie redukuje siłę naszego głosu w Radzie Europejskiej. Gdy według traktatu nicejskiego wartość polskiego głosu jest równa 93% wartości głosu niemieckiego, to w przypadku traktatu lizbońskiego spada ona do pziomu48%. . Lech Kaczyński, polski negocjator tego traktatu okazał się najbardziej proniemieckim politykiem w najnowszej historii Polski, bowiem żaden polityk nie zgodził się dobrowolnie na tak duże wzmocnienie pozycji naszego zachodniego sąsiada naszym kosztem. Pis, aby ukryć przed opinią publiczną, tą największą klęskę polityczną od czasu upadku komunizmu ogłosił ją wielkim „sukcesem”, a media lojalnie zachwalały ten pisowski wkład w politykę białej flagi. W tej sytuacji wynik irlandzkiego referendum był niespodziewanym sukcesem Polski, pozwalał on bowiem zachować dla Polski korzystne rozwiązania nicejskie. Jednak polscy politycy, zarówno prezydent i premier zamiast ogłosić , zgodnie z prawem europejskim wymagającym jednomyślności w przyjmowaniu traktatów, wygaśnięcie procesu ratyfikacyjnego i tym samym ogłoszenie ostatecznego odrzucenia traktatu lizbońskiego, zgodzili się na kontynuowanie , polityki wywierania międzynarodowych nacisków na zmianę stanowiska irlandzkiego. Polityka ta bowiem prowadzi do groźnej dla Polski, redefinicji zasady jednomyślności , wedle której sprzeciw poszczególnych państw w kwestiach wymagających jednomyślności nie oznacza odrzucenia danego rozwiązania, ale legitymuje politykę zmuszania do zmiany decyzji. Jest to wprowadzenie ususu prawnego do nie tylko do wywierania nacisków na zmianę polityki mniejszych państw, ale jest praktycznym wyrazem budowy struktury hegemonialnej w ramach Unii. I jest to drugi, tym razem prawnie zdefiniowany , charakterystyczny rys Unii wedle traktatu lizbońskiego. Deklaracje prezydenta, że podpisze traktat po zmianie po zaakceptowaniu przez Irlandie, w praktyce jest także naciskiem na to państwo, aby zmieniło swoją decyzję . Zachowanie prezydenta , w świetle składanych deklaracji, rzeczywiście jest niezrozumiałe dla opinii publicznej. Skoro traktat był „sukcesem”, to dlaczego prezydent powstrzymuje się z ostatecznym podpisem. Ale prezydent w przeciwieństwie do niedoinformowanej opinii publicznej, zna doskonale wartość tego traktatu i wie, jak jego wprowadzenie pogorszy nasze możliwości działania w ramach Unii Europejskiej. Dlatego przecieki mówiące o możliwości podpisu, byłyby próbą wyjścia z niezręcznej sytuacji medialnej, byłyby próbą zyskania pewnego uznania za pomoc w przeforsowaniu Buska na przewodniczącego parlamentu, ale byłyby także działaniem ostatecznie zamykającym jakiekolwiek możliwości odrzucenia, a przynajmniej odroczenia wejścia w życie tego skrajnie dla Polski niekorzystnego traktatu. To wszystko pokazuje, że nie obrona polskich racji, a jedynie względy wyborcze decydują o tak zasadniczych sprawach dla przyszłości naszego kraju, jak ratyfikacja traktatu lizbońskiego. Prezydent dla poprawienia swojego wizerunku gotów jest ostatecznie zrezygnować z prób poprawienia naszej sytuacji, sytuacji w którą swą nieumiejętnością negocjacyjną nas wprowadził. Postulat Buska na przewodniczącego europarlamentu, czy Cimoszewicza na przewodniczącego Rady Europy to atrapa polskiej polityki europejskiej. Bowiem Polska nie stawia w swej europejskiej polityce spraw naprawdę dla nas ważnych. Nie mówię tu już o odrzuceniu traktatu lizbońskiego, co ma zasadnicze znaczenie dla naszych przyszłych możliwości w Unii, ale także o innych konkretnych postulatów, jak choćby postulat wyrównania dopłat dla rolników, o którym w ślad za Prawicą Rzeczpospolitej mówili wszyscy w czasie ostatniej kampanii europejskiej. Ale ani prezydent, ani premier, ani współrządzący PSL nie podniósł tej sprawy na ostatnim szczycie unijnym. A skoro zmienia się warunki naszego członkostwa, w postaci osłabienia nasz4ej pozycji, to dlaczego nie można zmienić warunków finansowania polskiego rolnictwa, zwłaszcza dziś w warunkach kryzysu. Te dodatkowe pieniądze poprawiłyby nie tylko sytuację rolników, ale zwiększyłby pojemność polskiego rynku, tak ważną w minimalizowaniu kosztów kryzysu. Ale kampania się skończyła, wyborcy zagłosowali, a politycy dominujących partii slogany wyborcze traktują jak wyborczą sieć, a nie zobowiązanie społeczne. Pseudopolityka nadal kwitnie w wydaniu dominujących sił politycznych. Zaś Buzek jako przewodniczący parlamentu europejskiego ma osłodzić Polakom brak polityki europejskiej z prawdziwego zdarzenia.

Marian Piłka


Tagi:                                    

Rozpoczęły się obchody 20- lecia parafii MB Bolesnej w Sadku

W niedzielę 21 czerwca ks. infułat Józef Wójcik odprawił dziękczynną mszę świętą na rozpoczęcie obchodów 20 lecia parafii w Sadku. Ksiądz proboszcz Zenon Ociesa witając parafian i zaproszonych gości w tym ks. dziekana Adama Radzimirskiego, władze samorządowe powiatu i Miasta Szydłowiec powiedział: dzięki Obrazowi Matki Bożej Licheńskiej wszystko się zaczęło, dziękujmy dziś Bogu i Matce Najświętszej za wszystkie dobra materialne i duchowe jakimi zostaliśmy obdarowani i ubogaceni.

W kazaniu celebrans ks dr J. Wójcik przypomniał historię wspólnoty parafialnej i duszpasterzy którzy przyczynili się do wybudowania świątyni i powstania parafii: ks. Józefa Słabego, ks. Bogusława Mleczkowskiego i dzieło proboszcza ks. Zenona Ociesy. Ksiądz infułat J. Wójcik wspomniał także inicjatora budowy świątyni wieloletniego sołtysa Adama Sokołowskiego, pochodzącego z Sadku projektanta Stanisława Dworaka, przypomniał wielki wysiłek i zaangażowanie mieszkańców Sadku w budowę kościoła w latach 1983-88. Podziękował także wiernym z Sadku za ich obecne zaangażowanie i troskę o kościół i parafię. Po uroczystej mszy świętej na placu kościelnym posadzona została sosna papieska, podarowana przez Nadleśnictwo Skarżysko-Kamienna. Sosnę która wyrosła z nasion pobłogosławionych przez papieża Benedykta XVI posadzili wspólnie ks. infułat Józef Wójcik, ks. dziekan Adam Radzimirski, ks. Bogumił Terek i leśniczy Marek Grosicki. Następnie na Krzyżówce, w pobliży świątyni poświęcony został nowy krzyż ufundowany przez braci Marka i Piotra Sokołowskich. ksiądz Infułat Józef Wójcik, który w latach PRL był więziony za obronę krzyża, pobłogosławił krzyż, przypominając że jest on symbolem Chrystusa i Jego zwycięstwa. Kapłani pobłogosławili także uczestników Jubileuszowego Ogólnopolskiego Biegu Ulicznego, który organizowany jest w Sadku od 1989 roku. Kuliminację obchodów parafii zaplanowano na 20 wrzesnia 2009, kiedy w parafii odbywać się będzie wizytacja kanoniczna prowadzona przez ks. bp. Adama Odzimka.

Z historii parafii: W 1983 roku, z inicjatywy Adama Sokołowskiego i kolejarzy z Sadku, za zgodą i przy pomocy proboszcza parafii św. Zygmunta w Szydłowcu ks. Józefa Słabego, na gruntach uzyskanych w dzierżawie wieczystą od Skarbu Państwa, rozpoczęto budowę kaplicy, a oficjalnie punktu katechetycznego. Mieszkańcy Sadku samodzielnie wybudowali mury świątyni. W związku z tym oddelegowano do Sadku, jako samodzielnego wikarego ks. Bogusława Mleczkowskiego. Pod jego kierownictwem kościół został nakryty dachem, w grudniu 1984 roku. Trwały także prace wewnątrz świątyni. 26 maja 1985 roku, świątynię poświęcił ks. bp Adam Odzimek. Po odejściu z parafii Szydłowiec ks. wikarego B. Mleczkowskiego. Prace kontynuował ks. Zenon Ociesa, który po erygowaniu przez ks. bp. Edwarda Materskiego 1 września 1989 roku, w Sadku parafii p.w. Matki Bożej Bolesnej, został pierwszym jej proboszczem. Kościół wybudowany został z pustaków żużlowo-betonowych i cegły, według projektu inź. Stanisława Dworaka. Budowa trwała od 1983-1988. W następnych latach został wybudowana plebania. Parafia MBB w Sadku liczy 800 wiernych. Odpust obchodzony jest 15 września, we wspomnienie Matki Bożej Bolesnej. msk


Tagi:                                    

Uroczystość pożegania arcyb. Zygmunta Zimowskiego

Kościół radomski żegna i dziękuje abp. Zygmuntowi Zimowskiemu za siedem lat posługi duszpasterskiej w diecezji. Dzisiaj w radomskiej katedrze odbyły się uroczystości pożegnania pasterza, który od lipca rozpoczyna pracę w Watykanie jako przewodniczący Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia.

W trakcie dzisiejszych uroczystości wręczono również abp. Zimowskimu tytuł Honorowego Obywatela Miasta Radomia, zaś od duchowieństwa otrzymał w darze barakowy kielich i pamiątkowy album obrazujący siedem lat w diecezji radomskiej. Od władz Mazowsza otrzymał medal Pro Masovia, wyróżnienie przyznawane za szczególne zasługi na rzecz województwa. Abp Zygmunt Zimowski powiedział, że Radom i cała diecezja pozostają w jego sercu jako coś, czego nie da się w żaden sposób wyrwać czy wymazać. - Jestem wdzięczny Duchowi Świętemu za natchnienia, to dzięki nim mogłem wiele zrobić dla tej diecezji - podkreślił abp Zimowski. Wspomniał także Jana Pawła II, który powołał go na biskupa radomskiego oraz Benedykta XVI, który jeszcze będąc kardynałem konsekrował go w radomskiej katedrze. Jako dowód zawierzenia Matce Bożej i wdzięczności przekazał w darze katedrze radomskiej swój pierścień biskupi. rm / Radom


Tagi:                                    

Nasz Dziennik: Rok Kapłański w Kościele [Rozmowa z bp. Wacławem Depo]

Z bp. Wacławem Depo, ordynariuszem diecezji zamojsko-lubaczowskiej, członkiem Komisji Duchowieństwa Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia na łamach Naszego Dziennika, z okazji rozpoczynającego się Roku Kapłańskiego, Sławomir Jagodziński. Biskup mówi, że to dzięki Ojcu Świętemu Benedyktowi XVI po Roku św. Pawła stajemy na progu Roku Kapłańskiego wraz ze szczególnym patronem św. Janem Marią Vianneyem. - Wiemy z kart Ewangelii, że sam Jezus Chrystus nigdy nie przypisywał sobie tytułu kapłańskiego, chociaż sam fakt bycia Najwyższym Kapłanem - Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi - oczywiście na płaszczyźnie wiary - nie ulegał wątpliwości.

Albowiem Jego kapłaństwo tkwi korzeniami w samej tajemnicy zjednoczenia Syna Bożego i Syna Człowieczego […] Powołanie jest przede wszystkim łaską, która wymaga wolnej odpowiedzi człowieka, aby mógł - według słów Jana Pawła II - "stać się dodatkowym człowieczeństwem dla Chrystusa" w Jego Kościele - mówi bp Depo. Biskup przypomina List do kapłanów Jana Pawła II z 16 marca 1986 roku, pisany na 200. rocznicę urodzin proboszcza z Ars. Przypomina stwierdzenie: "Kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego". - W posłudze św. Jana Marii Vianneya ujawniały się następujące priorytety kapłańskiego posługiwania: przepowiadanie i katecheza, które są nieodzowne do przyjęcia wiary i nawrócenia. Następnie sakrament pojednania i Eucharystia, które znajdowały się każdego dnia w centrum jego posługi. Niewątpliwie sprawowanie sakramentu pokuty przez wiele godzin stanowiło jego "męczeństwo", ale przez nie kształtował życie duchowe wiernych, objawiając tajemnicę Bożego miłosierdzia. To zaś we wszystkich czasach stanowi niezastąpiony wyraz i sprawdzian służebnego kapłaństwa. Nade wszystko Msza Święta była dla proboszcza z Ars wielką radością i umocnieniem życia kapłańskiego. Podkreślał, że "gdybyśmy próbowali zrozumieć do końca tę Ofiarę, musielibyśmy umrzeć, ale nie z przyczyny lęku przed Bogiem, lecz z miłości, jaką okazuje nam Najświętszy Zbawiciel" - mówi bp Depo. - Zauważamy, że współczesna kultura fascynuje często ludzi młodych kultem konsumpcji czy koncepcją wolności w oderwaniu od ostatecznej prawdy, proponując zaspokojenie własnych pożądań, które niesłusznie nazywa się samorealizacją. Jednym z najbardziej niebezpiecznych zagrożeń jest również ignorancja religijna i subiektywizm wiary - mówi biskup. - Historia każdego powołania kapłańskiego jest historią niewymownego dialogu między Bogiem a człowiekiem, między miłością Boga, który wzywa, a wolnością odpowiedzi człowieka, który okazuje Bogu zaufanie i daje siebie w darze. U podstaw tej odpowiedzi leży łaska wiary i ufna modlitwa o wierność drodze powołania. Kto wierzy w Boga i przyjmuje Jego dar, zawierza się Mu z wdzięcznością i przyjmuje Jego plan zbawienia ludzi w Kościele i przez Kościół - czytamy. - Kapłan to przede wszystkim człowiek wiary i życia oddanego Bogu w ludziach. Nie można zatem na sprawę celibatu kapłańskiego patrzeć tylko i wyłącznie jak na zwykłą normę prawną ustanowioną przez Kościół czy całkowicie zewnętrzny warunek dopuszczenia do święceń. Celibat jest związany z darem czystości, która - mówiąc słowami C.K. Norwida - "jest kształtem miłości". A więc jest to wolny i świadomy wybór większej i niepodzielnej miłości do Chrystusa i Jego Kościoła. Jest on również znakiem eschatologicznym pozostawionym przez Chrystusa, w którego Królestwie "ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić". Erotyzacja relacji międzyludzkich we współczesnym świecie jest wyrazem deformacji miłości, której główną przyczyną jest oddzielenie od miłości Boga. Jeszcze raz podkreślę, że celibat trzeba uważać za szczególną łaskę, którą utrzymuje się poprzez zmaganie w różnych duszpasterskich odniesieniach - mówi bp Depo. Przypomina też słowa Jana Pawła II, który w jednym ze swych wywiadów ujął tę kwestię następująco: "Nikt z nas nie jest samotny przez przypadek. Kapłan wybiera samotność, aby inni nie byli samotni". Żyjąc w celibacie, kapłan może lepiej i bardziej dyspozycyjnie wypełniać swoją duszpasterską posługę. Wierność celibatowi jest niezwykłym świadectwem ewangelicznym, zwłaszcza dla ludzi młodych i dla małżonków, będąc oparciem dla zachowania dziewictwa i wierności w małżeństwie - czytamy. Pytany o strój duchowny kapłanów, biskup mówi: Nie ulega wątpliwości, że strój duchowny jest pewną formą świadectwa wiary i widzialnym znakiem poświęcenia swojego życia w służbie Bogu i bliźnim. Oczywiście, nie można poprzestawać tylko na tym zewnętrznym kryterium, które może nawet oskarżać tego, kto nie przestrzega zobowiązań płynących ze święceń. Trzeba bowiem wielkiej roztropności i odpowiedzialności w rozeznawaniu czasu, miejsc i wspólnot, które wymagają przejrzystego znaku, kim ktoś jest dla siebie samego i jakiej sprawie służy. - Na ile tożsamość kapłańska, posługa duszpasterska, ewangelizacyjna, są we współczesnym świecie zagrożone? - pyta dziennikarz. - Słabość czy nawet grzech rozpatrywany w świetle miłości miłosiernej Boga nie przygniata człowieka, wręcz odwrotnie, podnosi, leczy i otwiera na łaskę i pełnię życia. Słowa, które Jan Paweł II skierował do ludzi młodych w Toronto, odnoszą się do nas wszystkich, w tym do kapłanów: "Nie jesteśmy sumą naszych słabości i upadków; jesteśmy sumą ojcowskiej miłości do nas i naszej rzeczywistej możliwości bycia obrazem Jego Syna... Duch świata oferuje mnóstwo złudzeń, liczne parodie szczęścia. Największe oszukaństwo, najważniejsze źródło nieszczęścia polega na złudzie, iż można znaleźć życie z pominięciem Boga, osiągnąć wolność, wykluczając prawdy moralne i osobistą odpowiedzialność" - czytamy - Ogłoszony Rok Kapłański jest wielkim dziękczynieniem Bogu w Chrystusie za dar kapłaństwa, a jednocześnie wołaniem do Boga o świętość kapłanów: głosicieli Słowa Bożego, szafarzy sakramentów świętych i przewodników wspólnoty Kościoła. […] Kapłani nie są ważni z powodu tego, co czynią, ale ze względu na to, kim są". Dlatego pozwólmy się prowadzić Duchowi Świętemu we wszystkich inicjatywach, które będą podjęte i realizowane. Wiemy, że w czekającej nas mocnej konfrontacji ze światem współczesnym i wielkimi przemianami w Europie i świecie zwycięstwo odniosą odważni świadkowie wiary w ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa. Co ten świat zrobi ze świadkami, to już jest mniej ważne. Najważniejsze, że to wszystko "zbierze" Bóg, przed którego oczami nic nie jest zakryte i który czeka na przejrzyste świadectwo kapłanów, prawników, polityków, dziennikarzy - mówi biskup.


Tagi:                                    

CZARNE, BIAŁE I WAKACJE

Białe koszule, czarne spódnice, garnitury. We współczesnej modzie szkolnej można rozpoznać styl sprzed paru dekad. Odzwierciedlenie ubiorów szkolnych, rodziców, dzisiejszych uczniów. Ale nie moda była dziś najważniejsza. Dla uczniów z pewnością najważniejsze było zakończenie pewnego etapu. Koniec roku szkolnego. 19 czerwca 2009 roku. Ostatni dzwonek przywołał jeszcze uczniów do sal, aby uroczyście zakończyć bieżący rok szkolny. Uczniowie Zespołu Szkół Ogólnokształcących im .H.Sienkiewicza w Szydłowcu oraz Zespołu Szkół im.Korpusu Ochrony Pogranicza w Szydłowcu, odświętnie ubrani, z uśmiechami na ustach, odbierali dziś świadectwa.

Niektórzy z nich, w obecności wszystkich uczniów i grona pedagogicznego oraz zaproszonych gości, zostali nagrodzeni, za wyróżniające wyniki w nauce. Najlepsi w nauce w ZSO im. H.Sienkiewicza, po spełnieniu wymogów, otrzymali Stypendia Starosty Szydłowieckiego, Włodzimierza Górlickiego. Starosta wręczył również nagrody rzeczowe i listy gratulacyjne, uczniom za najwyższą średnią ocen oraz pogratulował Belfrom Roku, Małgorzacie Dygas i Pawłowi Blochowi, laureatom plebiscytu Echa Dnia.

W ZS im. KOP, Powiat Szydłowiecki również ufundował nagrody dla uczniów, którzy uzyskali najwyższą średnią ocen w szkole. Nagrody wręczył Przewodniczący Rady Powiatu Marek Sokołowski. Przewodniczący podziękował też niektórym uczniom klasy trzeciej Technikum Żywienia, którzy pomagali przy organizacji uroczystości powiatowych, wręczając im publikacje „Powiat szydłowiecki w województwie mazowieckim”. Po oficjalnych przemówieniach, gratulacjach, uściskach rąk, uczniowie rozeszli się do klas, aby od wychowawców odebrać świadectwa, podsumować rok i porozmawiać o wakacyjnych planach. Przyjemnego odpoczynku! Wkroczcie w następny rok, z nowymi siłami! Do zobaczenia!


Tagi:                                    

Ruszył serwis internetowy „Niedzieli” na Rok Kapłański

„Wierność Chrystusa, wierność kapłana – Rok Kapłański”, to tytuł specjalnego serwisu „Niedzieli” przeznaczonego na Rok Kapłański, który potrwa od 19 czerwca 2009 do 19 czerwca 2010 r. Serwis www.rokkaplanski.niedziela.pl, który został uruchomiony dzisiaj został przygotowany przez redakcję internetową pisma i zawiera dziewięć bloków tematycznych: Jan Maria Vianney, dokumenty, nasi kapłani, pomoce kapłańskie, modlitwa, dobre strony www, inicjatywy, posługa i ruchy kapłańskie.

Na stronach serwisu, który skierowany jest do duszpasterzy, kleryków przygotowujących się do kapłaństwa, diakonów i młodych ludzi pragnących pójść drogą powołania kapłańskiego internauci znajdą m. in. dokumenty Kościoła nt. kapłaństwa, nauczanie papieży, informacje nt. ruchów kapłańskich, stron internetowych i portali dla kapłanów. Serwis „Niedzieli” zawiera również pomoce kapłańskie jak konferencje, propozycje publikacji książkowych nt. duchowości kapłańskiej. Serwis przybliża sylwetkę patrona Roku Kapłańskiego św. Jana Marii Vianneya, zapoznaje internautów z inicjatywami duszpasterskimi podejmowanymi w związku z Rokiem Kapłańskim. ks. mf / Częstochowa


Tagi:                                    

Dekadencja

Wybory do parlamentu europejskiego, a szczególnie towarzysząca im kampania są znakiem szczególnej sytuacji psycho-kulturowej współczesnych Polaków. W tej kampanii nie było debaty na temat polskiej polityki europejskiej, naszego miejsca w Unii, czy też celów naszych dążeń. I nie chodzi też o to, że problematyka krajowa zdominowała problematykę europejską, ale o to, że kampania koncentrowała się wokół sporów pozornych, czy zupełnie nieistotnych.

Tematyka spotów reklamowych, telewizyjnych i radiowych dyskusji kandydatów, komentarze dziennikarzy, wszystko to robiło wrażenie, że mamy do czynienia nie z kształtowaniem przyszłości naszego miejsca w świecie, a jedynie z igrzyskami , których celem jest tylko dostarczenie rozrywki znudzonym wyborcom. Zaś dokonywanie wyboru abstrahowało zarówno od charakteru poglądów kandydatów i partii w kwestiach polityki europejskiej, jak i od dotychczasowych dokonań rzeczonych partii i ich nominatów. Wybory traktowane były jak swoisty mecz, w którym najważniejsze, kto wygra, a nie po co wygra. Na częściowe usprawiedliwienie tej postawy można powiedzieć jedynie, że główni zawodnicy w tych igrzyskach niewiele się różnią w kwestiach zasadniczych, które i tak przecież nie wzbudzały zainteresowania. Ale ten stan ducha i ten nastrój uwidaczniają niezwykle groźne zjawisko naszego narodowego etosu. Ten rzeczywisty brak zainteresowania przyszłością własnej wspólnoty i zredukowanie troski o dobro wspólne do poziomu trywialnej rozrywki, ukazuje głęboką dekadencję naszego narodu. Bo naród, jak niegdyś mówił Renan to ustawiczny plebiscyt, w którym zarówno codziennymi działaniami, jak i szczególnymi wyborami czy zrywami potwierdzamy naszą tożsamość i wykuwamy naszą przyszłość. Naród ze swej istoty żyje dla przyszłości. To dla niej kultywuje pamięć bohaterskich dokonań, pielęgnuje pamiątki przeszłości, wskazuje wzorce do naśladowania, ale przede wszystkim buduje przyszłość dla następnych generacji.. Naród w swej istocie żyje przyszłością tych, których kocha: swoich dzieci, wnuków i prawnuków. To w nich widzi swoją wieczność i wieczność najbliższych, którzy już odeszli. To miłość do najbliższych, nie tylko własnych dzieci, czy rodziny, ale tych wszystkich, którym zawdzięczamy to, czym jesteśmy, naszych poetów, bohaterów, twórców naszej państwowości, obrońców ojczystej ziemi, przyjaciół z którymi dzielimy nasze troski i radości, wreszcie wszystkich rodaków z którymi czujemy głęboką wspólnotę historii i współczesnego losu. To jest właśnie wspólnota, która najgłębiej kształtuje nasze poczucie zakorzenienia i tożsamości i wyzwala w nas potrzebę przynależności i współkształtowania razem jej przyszłości. Przynależność i chęć własnego udziału w kształtowaniu jej teraźniejszości i przyszłości to potrzeba nie tylko serca, ale także wyraz naszej samoakceptacji i dumy , tak potrzebnej do godnego i twórczego przeżywania naszej doczesności. I w tej kampanii znowu ujawniło się zjawisko, które jest już widoczne od dawna w naszym zbiorowym doświadczeniu. To osłabienie naszej tożsamości, a przede wszystkim osłabienie naszego poczucia wspólnotowej przynależności i potrzeby narodowego trwania i rozwoju. To co najbardziej uderza, to brak zainteresowania przyszłością naszej narodowej wspólnoty, jej miejsca w rodzinie europejskich narodów, prawie zupełna nieobecność ambicji jej współkształtowania i chęci własnego twórczego wkładu w jej rozwój. Na plan pierwszy wybija się ciasny „narodowy” egoizm. Hasła ”Postaw na Polskę” i „Więcej dla Polski”, są zasłona dymną nie tylko dla braku rzeczywistej chęci współkształtowani europejskiej rzeczywistości, ale maskują swoiście saskie samozadowolenie spełnienia się historii, samozadowolenie z sytuacji zwalniającej z wysiłku samodzielnego rozstrzygania przyszłości własnego losu w zamian za spełnienie najbardziej materialnych aspiracji. To rezygnacja z własnej podmiotowości, z bycia tym, czym ukształtowały nas pokolenia naszych przodków walczących o godne miejsce wśród innych narodów. Dziś z parweniuszowską butą domagamy się prawa do korzystania z materialnego dorobku innych, gotowi za nie płacić własną podmiotowością i rezygnacją z równorzędnego statusu z innymi narodami. Traktat lizboński degradujący naszą pozycję wśród narodów europejskich nie znalazł prawie żadnego sprzeciwu w tej „europejskiej” debacie, a poparcie dla tego traktatu stało się niejako testem politycznej „europejskości”. Tak rozumiana europejskość , jest nie tylko zaprzeczeniem Christianitas, kwintesencji kulturowych wartości naszego kontynentu, ale jest mechanizmem destruującym poczucie narodowej tożsamości i przynależności , a także państwowej suwerenności. Ten upadek narodowych aspiracji ma źródło głębsze, niż tylko wymiar polityczny. Jest widoczny przede wszystkim w wymiarze rodziny i postaw społecznych. Poczucie narodowej przynależności, to przede wszystkim troska o demograficzną kontynuację narodu . to we własnych dzieciach, w ich przyszłości i pomyślności najpełniej przejawia się i miłość do własnego narodu i duma z jego istnienia i rozwoju. To dzietność rodzin jest najważniejszym przejawem społecznego optymizmu i wiary w przyszłość. To dla nich chcemy budować bezpieczną przyszłości i warunki godnego i twórczego życia. To własne dzieci i wnuki wyznaczają w znacznej mierze sens naszego doczesnego bytowania. I naszych wysiłków. Gdy nie ma dzieci, gdy nie ma dla kogo żyć, wtedy załamuje się nie tylko sens indywidualnego istnienia, ale załamuje się sens istnienia wspólnoty, sens trwania narodu. Gdy znika życiowy cel zapewnienia przyszłości własnych dzieci, gdy ich dobro przestaje wyznaczać cel naszych działań, wówczas załamuje się życie społeczne i narodowe. A problemy rzeczywiste, problemy przyszłości naszych rodzin, i całego narodu zostają zastąpione przez problemy pozorne i trzeciorzędne. Wówczas politykę zastępują igrzyska , a pustkę życia przygłusza ideologia użycia. Nie przyszłość, ale teraźniejszość staje się celem życia. Ale życie bez celów wyznaczanych przez przyszłość jest życiem pozornym. Można je do czasu wypełniać różnym ersatzami, ale nie można odnaleźć ani szczęścia jakie daje spełnienie rodzicielskie, ani odnaleźć sens życia, który zawsze w swej istocie przekracza doczesny wymiar bytowania. Tymczasem mamy do czynienia z najgłębszą w naszej historii zapaścią demograficzną, zagrażającą samej kontynuacji narodowej wspólnoty. To najbardziej charakterystyczny przejaw głębokiego społecznego pesymizmu, poczucia braku potrzeby życia dla innych i zachwianie potrzeby przynależności będącej konstytutywną cechą człowieczeństwa. To degradacja własnego człowieczeństwa. Bo rozwój własnego człowieczeństwa jest niemożliwy bez wspólnoty i sens życia może być odnajdywany tylko we wspólnocie. Sprzeciw wobec więzi społecznej to nie przejaw indywidualizmu, ale niszczącego i wspólnotę i jednostkę, egoizmu. Indywidualizm jest to bowiem wysiłek twórczego wkładu w rozwój wspólnoty, to wzmacnianie i poszerzanie jej doświadczenia o nowe wartości i poszerzanie jej perspektywy postrzegania samej siebie , a nie odwrócenie się plecami od jej losu. Taka postawa w wymiarze masowym, to raczej przejaw egoistycznej stadności, niż jakiegokolwiek twórczej postawy. Źródeł tego stanu społecznego należy szukać w sytuacji duchowej współczesnej Polski, głęboko zranionej doświadczeniem komunizmu i manowcach współczesnej kultury, która odwołuje się do najniższych ludzkich instynktów. Komunizm nie tylko zniszczył tkankę społeczną i „przemielił” wszystkie społeczne struktury. Dokonał on głębokiej degradacji polskiego człowieczeństwa. Nie zniszczył wiary będącej ostatnią deską ratunku przed jego nihilizmem, ale zdegradował i upodlił całe życie społeczne i narodowe, dezintegrując częściowo także życie duchowe. Z komunizmu wyszliśmy głęboko okaleczeni, nie tylko w wymiarze ekonomicznym, czy społecznym, ale i duchowym. Katolicyzm uratował nas przed totalnym duchowym zniszczeniem, ale to nie znaczy, iż sam nie uległ w społecznym wymiarze wykoślawieniu. Masowe zabijanie nienarodzonych dzieci i sprzeciw wobec prawnej ich ochrony ujawnił poziom zdeprawowania moralnego i intelektualnego polskiego społeczeństwa. Tak zdeprawowane moralnie i intelektualnie zakompleksione społeczeństwo, o zniszczonej strukturze społecznej i nieposiadające elity narodowej wyniszczonej w czasie komunizmu zostało skonfrontowane z postmodernistyczną kulturą masową odwołującą się do najniższych ludzkich instynktów. Zakwestionowanie obiektywizmu prawdy i racjonalności świata wraz z apologią egoistycznie rozumianą wolnością stworzyło „intelektualne” kategorie , będące barierą w rozpoznaniu własnej narodowej kondycji. To właśnie ten model współczesnej „kultury”, czy raczej należałoby powiedzieć antykultury staje się wyznacznikiem współczesnej polskiej samoświadomości pogłębiającej jeszcze bardziej zagubienie polskiego etosu i skierowującego go na fałszywe tory. Postmodernistyczna „kultura” neguje zarówno racjonalność, jak i celowość społecznej rzeczywistości. Kwestionuje sens istnienia dobra wspólnego i tym samym neguje potrzebę debaty publicznej. Polityka w tradycyjnym znaczeniu przestaje istnieć, a patriotyzm zostaje uznany za barierę przed „samorealizacją”, wykorzenionego społeczeństwa. W ten sposób polityka zostaje zastąpiona przez igrzyska. Ten stan społecznej świadomości jest największym zagrożeniem dla naszej przyszłości. Jest to bowiem stan intelektualnego i moralnego upadku narodu niezdolnego do rozpoznania wyzwań i zagrożeń .Znajdują się one bowiem poza polem zainteresowania opinii publicznej. Zarówno zapaść demograficzna, zagrożenie dechrystianizacji współczesnej Europy, miejsce Polski w Unii czy kwestia unarodowienia polskiego kapitalizmu nie są przedmiotem zainteresowania w debacie publicznej. W polskiej historii mieliśmy takie okresy zupełnej dekadencji, charakteryzującej się nie tylko upadkiem naszych narodowych aspiracji, ale także niezdolnością do rozpoznania naszej narodowej kondycji. Cechował je także wysoki stopień samozadowolenia z istniejącej geopolitycznej sytuacji i przekonanie o niezagrożonej koniunkturze politycznej niewymagającej narodowego wysiłku. A saski nierząd zyskał ówczesnej dynastii miano najpopularniejszych władców I Rzeczpospolitej. Cóż popularność, także dziś, jest w Polsce wyrazem rządowej bezczynności. i bezmyślności. Kulturowa i moralna dekadencja jest dziś głównym zagrożeniem przyszłości Polski. Słabe narody nie mają przyjaciół, a na przyszłości naszego narodu nie zależy nikomu, chyba, że nam samym. Ale naród, który nie dba o swoją przyszłość, nie będzie jej miał. Dlatego przezwyciężenie tej dekadencji jest dziś głównym narodowym wyzwaniem. Bez intelektualnego i moralnego odrodzenia, bez odbudowy narodowych elit, bez przywrócenia racjonalności polskiej kulturze i kategorii dobra wspólnego w polityce, nie będziemy w stanie nie tylko odpowiedzieć na wyzwania współczesności, ale nie będziemy w stanie tych wyzwań zdefiniować. Dlatego odrodzenie polityki polskiej, przywrócenie jej powagi wymaga aktywności przekraczającej wąsko rozumianą sferę polityki. Wymaga przede wszystkim przywrócenie społecznej świadomości sacrum. „Nie będziesz miał bogów cudzych…” jest kamieniem węgielnym przywracającym światu sens istnienia nie tylko w indywidualnym, ale i narodowym i społecznym wymiarze, przywracającym racjonalność i intelektualną zdolność widzenia rzeczywistości takiej, jaką ona jest.. Jest przywróconą miarą kultury i zdolnością do rozpoznawania rzeczywistości. Jest wreszcie gwarancją odzyskania narodowej samoświadomości i odnalezienia się we współczesnym świecie.

Marian Piłka


Tagi:                                    

Super świadectwa...!

W szkołach uczniowie mają praktycznie już wakacje, jeszcze tylko uroczyste zakończenie roku szkolnego i można realizować wakacyjne plany i marzenia. Szczególnie udany kończący się rok szkolny będzie dla tych, którzy kończą go z wyróżnieniem. W szkołach podsumowano juz osiągnięcia uczniów: w Zespole Szkół Ogólnokształcących 11 uczniów osiągnęło średnią na świadectwie powyżej 5,0. Prymusem w "Sienkiwiczu" jest Marlena Jedlińska uczennica klasy drugiej o profilu humanistyczno-dziennikarskim, która osiągnęła bardzo wyskoką średnią notę na świadectwie 5,64.

Bardzo dobre oceny osiągnęli także: Amanda Sochacka (5,50), Jolanta Majewska, Sylwia Wiśnios, Mateusz Wiatrak, Jolanta Zbroszczyk, Izabela Walkiewicz, Patrycja Jakubczyk, Martyna Korba, Agata Żurowska, Angelika Ludew. W Zespole Szkół im. KOP wyróżniającymi się uczniami są: Przemysław Żmuda z klasy zawodowej ( 5,13), Angelika Matla (4,80) z licealnej klasy teatralnej, Bartłomiej Derlatka (4, 67) z klasy licealnej ochrona granicy oraz Mateusz Walczak, Ewelina Jasik, Łukasz Ostrowski, Krzysztof Pacek. Licealiści i uczniowie techników, którzy uzyskali średnią określoną uchwałą Rady Powiatu, w regulaminie przyznawania stypendiów maja prawo do stypendium Starosty Powiatu Szydłowieckiego.


Tagi:                                    

Mężczyźni pielgrzymowali do Błotnicy

Rycerze Kolumba zorganizowali trzecią nocną pieszą pielgrzymkę mężczyzn z Radomia do sanktuarium maryjnego w Błotnicy. Mimo deszczu i zimna, do Matki Bożej Pocieszenia – Pani Ziemi Radomskiej, wędrowało ponad stu mężczyzn. Na zakończenie pielgrzymki jej uczestnicy wzięli udział w celebracji Mszy świętej, której przewodniczył abp Zygmunt Zimowski.

Kapelan radomskiej Rady Rycerzy Kolumba ks. Wiesław Lenartowicz podkreślił, że w tym roku mężczyźni modlili się w intencji poszanowania ludzkiego życia i swoich rodzin. – W tym roku intencje były poważne, bo pogoda bardzo nas doświadczyła, padał deszcz i wiał silny wiatr, który nie ułatwiał marszu, ale pokazaliśmy, że warto było podjąć ten trud – powiedział ks. Lenartowicz. Konferencję w czasie marszu wygłosił ks. Jacek Kucharski, moderator Dzieła Biblijnego w diecezji radomskiej. Koszt uczestnictwa w pielgrzymce wynosił 25 złotych i była to dobrowolna ofiara. rm / Radom


Tagi:                                    

Licealiści z KOP-u na granicy z Rosją!

W dniach 0d 14 do 19 czerwca uczniowie klasy drugiej ( ochrona granicy państwowej) licealnej z Zespołu Szkół im KOP wraz z wychowawcami panią Beatą Sokołowską i Jolantą Kubik uczestniczyć będą w obozie szkoleniowym w Centrum Szkolenia Straży Granicznej im. Żołnierzy KOP w Kętrzynie.

W doskonale przygotowanym przez Zespół Metodyki Kształcenia programie szkolenia przewidziano między innymi zapoznanie uczniów z przykładowym odcinkiem granicy: uczniowie zwiedzą przejścia graniczne Gołdap; Placówki Straży Granicznej Banie Mazurski, Rapa, Stańczyki położone na odcinku granicy Rzeczpospolitej Polskiej z Federacją Rosyjską.

Przewidziano zajęcia z rozpoznawania dokumentów, pierwszej pomocy medycznej, ćwiczenia z z samoobrony, musztry indywidualnej i zespołowej oraz zapoznanie uczniów z infrastrukturą CSSG. Uczniowie będa mogli zapoznać się z zasadami postępowania kwalifikacyjnego wobec kandydatów do SG, rozwiązywać przykładowy test teoretyczny dla kandydatów do SG i przejść test praktyczny II etapu postępowania dla kandydatów do SG.


Tagi:                                    

Idea jagiellońska w XXI wieku

W drugiej połowie XV wieku dynastia Jagiellonów stworzyła w Europie potężne imperium skupione wokół tzw. mórz ABC, czyli Adriatyku, Bałtyku i Morza Czarnego. Obejmowało ono wiele narodów, wyznań i kultur. Powstało nie na drodze podbojów, lecz dobrowolnych umów i unii. Jagiellońskie państwo dało początek Rzeczpospolitej Obojga Narodów jednego z najsilniejszych krajów XVI i XVII wieku. Upadek tego mocarstwa był największą tragedią w polskiej historii, jednak idee które legły u podstaw jego powstania nigdy nie pozwoliły o sobie zapomnieć.

Idea jagiellońska zaprzątała zawsze głowę Józefa Piłsudskiego. W nawiązaniu do niej stworzył on koncepcje federacyjną, która zakładała że Polska ma utworzyć wraz z Litwą i Ukraina, a być może także z Białorusią jedno, wspólne państwo o charakterze federacyjnym. Realizacji tego projektu służyła m.in. wyprawa na Wilno w kwietniu 1919 roku i na Kijów w maju 1920. Bliski Piłsudskiemu Tadeusz Hołówko roztaczał na łamach socjalistycznego „Robotnika" dość korzystne dla Litwinów propozycje stworzenia wielkiego państwa litewskiego złożonego ze Żmudzi, Litwy, Podlasia, Białorusi i Polesia ze stolicą Wilnie i narodowymi ośrodkami w Mińsku i Kownie. Niestety, projekt upadł. Litwini nie byli zainteresowani kolejną unia z Polską, gdyż widzieli w tym zagrożenie dla swojej narodowej tożsamości. Z kolei, większość Ukraińców nie była gotowa na stworzenia własnego państwa. Ukraiński sojusznik Marszałka, ataman Petrula nie zdołał przekonać do siebie własnego społeczeństwa. Powrót do Polski Jagiellonów w 1920 roku nie powiódł się.

Należy jednak zaznaczyć, że koncepcja federacyjna była jedynie częścią wielkiej idei prometeizmu. Piłsudski dążył do zamknięcia Rosji w jej granicach etnicznych, jak to nazywał: „rozcięcia Rosji po szwach narodowościowych". Miało to uchronić Polskę przed rosyjskimi imperialistycznymi tendencjami. Toteż przez całe 20 - lecie piłsudczycy aktywnie wspierali wszelkie dążenia separatystyczne na terenie ZSRS. Nazwa prometeizm wymyślona przez płk. Schaetzela wzięła się z greckiego mitu o Prometeuszu, który był przykuty do skał Gruzji. Prometeizm, w rezultacie, także zakończył się fiaskiem. Pomimo, że cały projekt traktowano bardzo poważnie, to separatyści byli postrzegani przez polskich działaczy tylko jako drogo opłacani dywersanci. Idee Marszałka Piłsudskiego stały się również podstawą projektów Jerzego Giedroycia, postulujących ścisły związek Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy jako suwerennych partnerów (tzw. koncepcja ULB).


Tagi:                                    

Boże Ciało w Szydłowcu

Uroczystość Bożego Ciała przypomina nam o cudzie Bożej obecności pod postaciami chleba i wina w Eucharystii – tak dziś powiedział Benedykt XVI pozdrawiając Polaków podczas audiencji ogólnej w Watykanie. Pozdrowienia te są bardzo uzasadnione, dzisiaj bowiem rzesze Polaków uczestniczyło jak Polska długa i szeroka w procesjach Bożego Ciała, czcząc Jezusa Chrystusa Eucharystycznego.

W Radomiu ksiądz arcybiskup Zygmunt Zimowski powiedział w homilii: "Dzisiaj musimy pokonywać wiele trudności dnia codziennego, młodzi ludzie opuszczają kraj w poszukiwaniu pracy. Jako duszpasterz emigracji mogę zaświadczyć, że ci młodzi, z dala od ojczystego kraju szukają kościoła, Eucharystii celebrowanej w ojczystym języku, bo czują, że łatwiej iść przez życie z Bogiem".

Szydłowiec. W procesji Bożego Ciała przeszliśmy tłumnie ulicami Szydłowca. Pierwszy ołtarz bogaty symboliką kompozycji przygotowała młodzież wraz ze swym duszpasterzem ks. Wincentym Chodowiczem. Ołtarz ustawiony został na skwerku na Placu Marii Konopnickiej. Zwieńczał go napis „ Kto pije z tego źródła ma w sobie życie”. Zielone barwy liści drzew, kwiaty i płynąca woda symbolizowała życie, uschłe drzewa, kamienista pustynia symbolizowała śmierć, która jest skutkiem grzechów. W krótkim słowie ks. Wincenty Chodowicz, który odczytał Ewangelię powiedział: „ Wielu z nas nie wybiera Życia, które płynie z Chrystusa, ale swymi grzesznymi wyborami sprowadza na siebie śmierć”. Tymi schodami grzechu prowadzącymi do śmierci są: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie,, gniew, lenistwo.


Tagi:                                    

Owocne porozumienie

W Zespole Szkół Im. Korpusu Ochrony Pogranicza 9 czerwca odbyło się spotkanie, którego celem było ocenienie realizacji porozumienia zawartego pomiędzy Nadwiślańskim Oddziałem Straży Granicznej, a Starostwem Powiatowym w Szydłowcu i Zespołem Szkół Im. KOP. W ramach porozumienia zawartego w 2007 roku w ponadgimnazjalnym Zespole Szkół w Szydłowcu utworzono w ramach innowacji pedagogicznej licealny profil kształcenia „ochrona granicy państwowej”.

Ze strony Nadwiślańskiego Oddziału SG w spotkani uczestniczyli: zastępca komendanta płk Robert Gawryś, kpt Piotr Barański i kpt Grzegorz Obara. Ze strony powiatu: starosta Włodzimierz Górlicki i przewodniczący Rady Marek Sokołowski, ze strony Zespołu Szkół Im KOP dyrektor Maria Michajłow oraz wychowacy klas ochrona granicy państwowej: Beata Sokołowska i Krzysztof Gula. W II Liceum Ogólnokształcącym w Zespole Szkół Im KOP 60 uczniów kształci się obecnie w klasach „ochrona granicy państwowej”. W roku szkolnym 2009/2010 utworzona zostanie kolejna trzecia już klasa o tym profilu. Strony porozumienia jego realizację oceniły bardzo wysoko. Młodzież z klas objętych szczególną opieką Straży Granicznej na ręce płk. Roberta Gawrysia skierowała podziękowania dla Straży Granicznej. Podziękowania za zaangażowanie i współpracę na ręce Zastępcy komendanta NOSG płk Roberta Gawrysia i uczestniczących w spotkaniu funkcjonariuszy SG przekazali także przedstawiciele władz powiatu szydłowieckiego. Młodzież z Szydłowca z klasy piwereszej w dniach 31 maja do 5 czerwca uczestniczyła w obozie szkoleniowym zorganizowanym przez Centralny Ośrodek Szkolenia Straży Granicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Koszalinie . Młodzież z klasy drogiej zaś w najbliższych dniach udaję się na obóz szkoleniowy do Centrum Szkolenia Straży Granicznej Im. Żołnierzy KOP do Kętrzyna Tematem spotkania przedstawicieli SG i powiatu szydłowieckiego była także kwestia przygotowań do obchodów 70 rocznicy walk obronnych żołnierzy KOP i Wp z 36 DP rez. toczonych w okolicach Szydłowca. Dodatkowo na szydłowieckim Ratuszu na temat organizacji obchodów 70 lecia Bitwy pod Barakiem rozmawiano z burmistrzem Szydłowca Andrzejem Jarzyńskim. Potwierdzeniem przyjaznych kontaktów powiatu szydłowieckiego i Straży Granicznej, było zaproszenie przez płk Roberta Gwarysia władz powiatu i Burmistrza Szydłowca na uroczystości Jubileuszu Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej, które zaplanowano w Warszawie w dniu 17 września 2009 roku. msk


; Autor:
Tagi:                                    

Abp Zimowski honorowym obywatelem Radomia

Radomscy radni zdecydowali o przyznaniu arcybiskupowi Zygmuntowi Zimowskiemu honorowego obywatelstwa miasta. Pod projektem uchwały w tej sprawie podpisali się radni wszystkich klubów.

W najbliższy poniedziałek 15 czerwca odbędzie się nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej, podczas której zostanie przyjęta stosowna uchwała. Wręczenie tytułu zaplanowano w niedzielę 21 czerwca podczas diecezjalnych uroczystości pożegnania arcybiskupa w katedrze radomskiej. W kwietniu br. abp Zimowski został mianowany przez papieża Benedykta XVI przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia. Uroczystość pożegnania z diecezją zaplanowano o godz. 15 w niedzielę 21 czerwca w katedrze radomskiej rm / Radom


; Autor:
Tagi:                                    

Stracony głos

Jak zawsze po wyborach media zajmują się analizami wyników. Niestety są one najczęściej dość powierzchowne i nie wychodzą poza stwierdzenia pozornie oczywiste. Oczywiście te wybory wygrała Platforma, lekko przegrał PIS, dwie pozostałe partie parlamentarne utrzymały swój status quo, a ugrupowania pozaparlamentarne nie zdołały przebić się na powierzchnię parlamentarnej polityki. Ale do takich stwierdzeń, nie potrzeba analityków z naukowymi tytułami.

Wystarczy dość powierzchowna wiedza każdego przypadkowego obserwatora sceny politycznej. W tych wszystkich komentarzach brakuje bardziej pogłębionej refleksji nad stanem polskiej polityki, a zwłaszcza nad przyczynami istniejącego stanu rzeczy. Bo choć statystyczne wyniku obecnych wyborów niewiele odbiegają od wyników poprzednich wyborów parlamentarnych, to wbrew powszechnym stwierdzeniom, polska scena polityczna nie jest „zabetonowana”. Nastąpiła bowiem dość zasadnicza zmiana postaw wyborców. Gdy w poprzednich wyborach, wyborcy PO wierzyli w tą partię, w jej modernizatorski i reformatorski charakter, a wyborcy PIS w swojego wybrańca, jako obrońcy tradycyjnych wartości, to dziś i jedni i drudzy stracili w znacznej części swoje przekonanie o programowych walorach popieranych przez siebie partii. Dziś dla wyborców PO, głównym atutem tej partii jest fakt, iż PIS jest gorszą alternatywą polityczną, a nie pozytywne walory samej Platformy. Podobnie jest także z elektoratem PISu.. Dla nich także głównym atutem nie jest program, a fakt, iż PO jest gorszą alternatywą. Popieranie tych partii ma więc charakter przede wszystkim negacji konkurencji. Siła wyborcza obu dominujących ugrupowań wynika zatem przede wszystkim z poczucia braku alternatywy. Oczywiście ta teza może zostać zakwestionowana poprzez stwierdzenie o pozaparlamentarnych ugrupowaniach, jako alternatywie istniejącej sceny politycznej. Problem jednak w tym że w wymiarze społecznym alternatywą może być ugrupowanie, które budzi nadzieje na sukces. W sytuacji braku takiej nadziei, żadna inicjatywa nie jest traktowana jako polityczna alternatywa. Ukonstytuowanie się politycznej alternatywy wiąże się z zaistnieniem dwóch warunków. Pierwszy to zdolność organizacyjna i programowa do rządzenia, czy współrządzenia krajem. . Drugi to ujawnienie w wymiarze społecznym niezdolności istniejących ugrupowań do stawienia czoła zasadniczym wyzwaniom stojącym przed państwem. Ten drugi czynnik jest faktem, choć jeszcze nierozpoznanym społecznie. Rząd Platformy Obywatelskiej, polegają głównie na bezczynności. I taki stan może być długo społecznie akceptowany, pod warunkiem stabilnej sytuacji społeczno-gospodarczej. Jednak kryzys gospodarczy, choć przebiega on , jak dotąd, stosunkowo łagodnie będzie ujawniał całą bezradność rządu Tuska. Także Kaczyński nie ma pomysłu na skuteczne rządzenie. Co więcej zmiana sceny politycznej, paradoksalnie może rozpocząć się od PISu. Jak wskazałem wyżej, głównym źródłem siły Platformy jest pisowska alternatywa. Dopóki istnieje taka perspektywa, PO może być spokojna o swoje poparcie społeczne. Natomiast kryzys PISu , to początek takżę kryzysu poparcia społecznego samej Platformy. I dlatego powstaje zasadnicze pytanie, czy PiSowi zagraża zasadniczy kryzys, który doprowadzi do rozkładu tej partii i tym samym zapoczątkuje proces rekonfiguracji polskiej sceny politycznej. Otóż eskalacja bezproduktywnego społecznie konfliktu na linii PIS-PO jest korzystna dla obu ugrupowań. Pozwala bowiem ogniskować uwagę społeczną na konflikcie i tym samym odciągać uwagę od zasadniczych wyzwań stojących przed naszym krajem. Ten konflikt rozgrzesza PO z jej bezczynności i bezradności w rządzeniu, a od PISu nie wymaga, ani pozytywnej recepty na rządzenie, ani nie rozlicza z sprzecznych z deklaracjami programowymi działań. Ten konflikt obu dominujących partii jest i społecznie i cywilizacyjnie nie tylko jest zupełnie bezproduktywny, ale jest ślepą uliczką, w którą jest wciągane polskie społeczeństwo. Bowiem model partii, jako walczących armii , jest zupełnie nieprzystający do współczesnego, coraz bardziej komplikującego się i złożonego świata.. Taki model partii, pochłonięty ustawiczną walką, nie jest w stanie wyłonić optymalnego przywództwa narodowego zdolnego do skutecznego rozwiązywania zasadniczych wyzwań współczesności, a co najwyżej przegraną w konkurencji międzynarodowej potrafi osładzać jedynie sukcesami personalnymi. Bo czym jest ewentualne przewodzenie parlamentowi europejskiemu w porównaniu z porażkami naszej polityki np. w zakresie wyrównania dopłat bezpośrednich, czy niezdolności zablokowania budowy gazociągu bałtyckiego. W tym sensie PIS jest zupełnie fałszywą alternatywą dla rządów Platformy. Bo podobnie jak Platforma zgodził się na redukcję pozycji Polski w traktacie lizbońskim, czy wykazał się zupełną nieudolnością w sprawie gazociągu bałtyckiego, czy w walce o równe szanse polskich rolników na europejskim rynku. Co więcej ta partia cierpi na wrodzona skłonność do autodestrukcji. Ostatnie wybory pokazały, że reakcją na bezproduktywność polskiej sceny politycznej jest wycofywanie się z aktywności publicznej. Poczucie zniesmaczenia konfliktami o nic jest dość powszechne, ale to zniesmaczenie nie przekłada się jeszcze na budowanie alternatywy dla obecnego modelu sceny politycznej. W tym sensie głosy oddane na PO-PIS są głosami straconymi. Bowiem są to głosy za utrzymaniem obecnego oligarchicznego modelu partii politycznych i dalszej kompromitacji Polski na arenie międzynarodowej. Ale czy to oznacza, ze wyniki wyborów są „końcem polskiej polityki”. Otóż nie. Oznaczają one jedynie, że ten model osiągnął swoje apogeum, a apogeum, ze swej natury nie jest stanem trwałym. Jest momentem przełomowym w dotychczasowej tendencji. O nowym trendzie świadczy fakt narastającej dezaprobaty dla sposobu uprawiania polityki w naszym kraju. I choć obecną scenę „betonuje” system finansowania partii politycznych i oparty o zasadę proporcjonalności system wyborczy, to pomimo tych stabilizatorów obecnego układu, widać mentalną zmianę w postrzeganiu rzeczywistości politycznej. Polsce potrzeba wyzwolenia z oligarchicznego systemu partyjnego i świadomość tego faktu nabiera siły. Na to wyzwanie trzeba odpowiedzieć budową politycznej alternatywy zdolnej do stawienia odpowiedzi na zasadnicze wyzwania współczesności, zwłaszcza wyzwania kryzysu demograficznego, unarodowienia polskiego kapitalizmu, wzmocnienia naszej pozycji w Unii i przeciwstawienia się dechrystianizacji europejskiej cywilizacji. To są zasadnicze wyzwania stojące przed Polską, których nie są zdolne podjąć oligarchiczne partie obecnej sceny politycznej. I jak każde realne wyzwanie, lepiej wcześniej, niż później znajdzie swój organizacyjny i polityczny wyraz. . W moim przekonaniu koniec pseudopolityki obecnych dominujących ugrupowań politycznych, jest nie tylko koniecznością, ale także procesem, który w świadomości społecznej już ma miejsce. I w tym sensie wybory europejskie są początkiem zmiany politycznego trendu prowadzącego do przezwyciężenia sytuacji głosowania na partie nie odzwierciedlające społecznych potrzeb. W tych wyborach głosy oddane na PO-PIS w obawie przed zmarnowaniem głosu na partie nie mające szans na przekroczenia progu wyborczego, było w rzeczywistości stratą swojego głosu, było poparciem systemu, który powinien zniknąć.

Marian Piłka


; Autor:
Tagi:                                    

Dzień Dziękczynienia

II Dzień Dziękczynienia to podziękowanie Bożej Opatrzności za ostatnie 30 lat polskiej historii - za wolnościowy zryw, zapoczątkowany 1. pielgrzymką Jana Pawła II do ojczyzny, a zakończony częściowo wolnymi wyborami w 1989 r. Pod hasłem „Dziękujemy za wolność” obchodzony jest dzisiaj w Polsce II Dzień Dziękczynienia. Główne uroczystości odbyły się w południe przed Świątynią Opatrzności Bożej wznoszoną w Warszawie na Polach Wilanowskich.

W całym kraju, w kościołach przeprowadzona jest zbiórka pieniężna na budowę Centrum Opatrzności Bożej, gdzie oprócz Świątyni znajdzie się także Muzeum kard. Stefana Wyszyńskiego i Jana Pawła II oraz panteon - miejsce pochówku zasłużonych Polaków. II Dzień Dziękczynienia ma być podziękowaniem Bożej Opatrzności za ostatnie 30 lat polskiej historii, przede wszystkim za wolnościowy zryw, zapoczątkowany pierwszą pielgrzymką Jana Pawła II do Ojczyzny w czerwcu 1979 r., a zakończony częściowo wolnymi wyborami 4 czerwca 1989 r., uważanymi za symboliczny upadek komunizmu.

Zdaniem abp. Kazimierza Nycza, nie byłoby wolnościowych zmian w Polsce i całej Europie Środkowej bez pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny w 1979 r. i bez współdziałania Kościoła i solidarnościowej opozycji. - Sam papież mówił, że od tego się wszystko zaczęło – od dziękczynienia na Placu Zwycięstwa i wołania o zstąpienie Ducha Świętego – powiedział.


; Autor:
Tagi:                                    

Polacy wybierają posłów do Parlamentu Europejskiego

Dziś Polacy wybierają posłów do Parlamentu Europejskiego. W tym roku wybór jest znacznie większy (26 kandydatów na jedno miejsce), niż przed pięciu laty (w 2004 r. o każde fotel ubiegało się 18 osób). Miejsc jest 50, zarejestrowanych kandydatów 1311.

Trzydziestu pięciu obecnych eurodeputowanych chce pozostać (bądź wrócić po rezygnacji w trakcie) na drugą kadencję. Warto zauważyć, że wybory do Parlamentu Europejskiego mogą się odbić przebudową składu polskiego Sejmu, w mniejszym stopniu Senatu. Dotyczyć to będzie głównie osób rekomendowanych przez PSL oraz PiS. Te dwie partie umieściły na listach najwięcej swoich parlamentarzystów zasiadających aktualnie w ławach obu izb: PSL niemal 1/3 składu klubu poselskiego, PiS ponad 1/5 posłów i senatorów tej partii (36 posłów i 5 senatorów). O mandat w Strasburgu i Brukseli ubiegają się także: jedna posłanka SDPL (20% składu klubu), 5 posłów SLD (ponad 11%) oraz 14 posłów i 2 senatorów PO (6% aktualnej miejscowej obsady). Tych posłów i senatorów, którzy zostaną wybrani 7 czerwca br. do PE, zastąpią w Sejmie i Senacie nowi, z kolejnych lokat poparcia uzyskanego podczas wyborów krajowych na jesieni 2007 r.


; Autor:
Tagi:                                    

Granitowy krzyż na pamiątkę pielgrzymki

W sercu Warszawy, naprzeciwko Grobu Nieznanego Żołnierza, w miejscu gdzie 2 czerwca 1979 r. modlił się u stóp krzyża Ojciec św. Jan Paweł II, zanosząc błaganie o zesłanie Ducha św., stanął granitowy krzyż, który pozostanie tu na pokolenia, jako znak zwycięstwa

Arcybiskup Kazimierz Nycz zwracając się do zgromadzonych na Placu Józefa Piłsudskiego kilkudziesięciu tysięcy wiernych, szczególnie do zgromadzonych tysięcy młodych ludzi z Ruchu Światło- Życie, którzy pielgrzymowali do stolicy w 30. rocznicę pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny mówił: „Ten krzyż nie jest tymczasowy, pozostanie na zawsze. To wy drodzy chłopcy i dziewczęta przyjmujecie dzisiaj ten krzyż. Przyjmujecie wraz z obietnicą, że w tym znaku zwyciężycie. Teraz wy poniesiecie krzyż, symbol Chrystusowego zwycięstwa”
Uroczystości rozpoczął obrzęd błogosławieństwa krzyża – znaku nieskończonej miłości Boga do człowieka oraz pamiątki wielkiego tchnienia Ducha św., które przeszło przez Polskę, Europę i świat wraz z pontyfikatem Jana Pawła II.

Aktu odsłonięcia krzyża dokonała Prezydent m.st. Warszawy Hanna Gronkiewicz-Walz, która podkreśliła, że gromadzimy się wokół tego znaku nie tylko dlatego, by oddać się wzruszającym wspomnieniom, ale po to, by wyrazić naszą wdzięczność, że jesteśmy pokoleniem, które żyło w czasach papieża Polaka i które żyje w wolnej Polsce.


; Autor:
Tagi:                                    

Ważne zwycięstwo wolności słowa i opinii chrześcijańskiej w Polsce

Warszawa (PAP) - Warszawski sąd apelacyjny oddalił dziś złożone w trybie wyborczym zażalenie ws. pozwu kandydata CentroLewicy w wyborach do PE Krystiana Legierskiego przeciwko kandydatce Prawicy Rzeczypospolitej Marii Mięsikowskiej-Szreder, w związku z jej wypowiedzią na temat homoseksualizmu.

W środę Sąd Okręgowy Warszawa-Praga oddalił pozew Legierskiego dotyczący słów Mięsikowskiej-Szreder, od tego postanowienia odwołał się Legierski. Kandydatka Prawicy Rzeczypospolitej w końcu maja podczas przedwyborczego spotkania w Urzędzie Gminy w Kartuzach miała powiedzieć, że "homoseksualizm jest chorobą przekazywaną genetycznie i należy ją leczyć". Wypowiedź kandydatki zacytował lokalny portal kartuzy.info, potem podały ją też inne media.

Sąd Apelacyjny uznał jednak, że kwestionowana wypowiedź jest poglądem kandydatki, który nie podlega sprostowaniu, ponadto jest wolna od określeń politycznych i obraźliwych. "Sąd uznał, że wypowiedź nie jest informacją tylko wyrażonym poglądem" - powiedział PAP sędzia Ryszard Sarnowicz, przewodniczący VI Wydziału Cywilnego SA, który rozpatrywał zażalenie.


; Autor:
Tagi:                                    

II Sejmik Ziemi Odrowążów z ks. arcybiskupem Zygmuntem Zimowskim

W Studziannie na Ziemi Opoczyńskiej spotkali się dziś na II Sejmiku samorządowcy z powiatów koneckiego, opoczyńskiego, przysuskiego i szydłowieckiego, którzy od roku współpracują w ramach porozumienia nazwanego Ziemią Odrowążów. II Sejmik czterech rad powiatów zainaugurowała msza święta w studziańskim sanktuarium Matki Boskiej Świętorodzinnej. Uroczystej koncelebrze przewodniczył ks. arcybiskup Zygmunt Zimowski.

W koncelebrze uczestniczyli także księża dziekani z powiatów wchodzących w skład porozumienia, min. ks. dziekan Adam Radzimirski i ks wicedziekan ks. Zenon Ociesa. W homilii ks. Arcybiskup przypomniał dzieje Ziemi Odrowążów, owocujące świętymi, i licznymi pomimo doświadczeń owocami wiary i miłości Ojczyzny. Przypomniał spotkanie w studziańskim Sanktuarium przed 41 laty trzech mężów Bożych: Prymasa Tysiąclecia ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, metropolitę krakowskiego ks kard. Karola Wojtyłę i ks. biskupa Piotra Gołębiowskiego.

Abp Zygmunt Zimowski na zakończenie Eucharystii dokonał aktu zawierzenia Ziemi Odrowążów Matce Bożej Świętorodzinnej. - Powierzamy Ci dziś Maryjo Świętorodzinna nasze rodziny, nasze życie i naszą przyszłość... Uciekamy się pod Twoją obronę, oddając pod Twoją opiekę mieszkańców powiatów: koneckiego, przysuskiego, szydłowieckiego i opoczyńskiego tworzących Ziemię Odrowążów, bądź nam przewodniczką we wspólnych inicjatywach i kieruj nasze oczy, ku miłosierdziu Syna Twego, byśmy w bratniej współpracy działali ku dobru wszystkich jej mieszkańców.


; Autor:
Tagi:                                    

PRZEGLĄD KAPEL I ZESPOŁÓW LUDOWYCH STYLIZOWANYCH Zaproszenie

W dn. 13 czerwca br. Szydłowieckie Centrum Kultury - Zamek serdecznie zaprasza na dziedziniec szydłowieckiego zamku, gdzie odbędzie się już po raz 22 PRZEGLĄD KAPEL I ZESPOŁÓW LUDOWYCH STYLIZOWANYCH im. JANA DERLETY

Celem Przeglądu jest popularyzacja dorobku zespołów prezentujących polski folklor taneczny i muzyczny opracowany artystycznie, upowszechnianie kultury ludowej oraz doskonalenie warsztatu twórczego uczestników. Przegląd jest realizowany w trzech kategoriach : taneczne zespoły folklorystyczne prezentujące programy w formie opracowanej artystycznie z udziałem choreografów, instruktorów muzyki, aranżerów, reżyserów, kapele oraz zespoły folkowe, prezentujące opracowane artystycznie melodie ludowe wykorzystujące instrumenty nowszej generacji jak: akordeon, trąbka, klarnet, instrumenty perkusyjne a także te, których skład oparty jest o tradycyjne instrumenty. Kapele mogą wykonywać własne kompozycje opracowane artystycznie mające cechy polskiego folkloru muzycznego Udział w Przeglądzie weźmie 28 zespołów - 13 kapel ludowych, 6 zespołów folkowych i 9 zespołów pieśni i tańca - z całej Polski. Prezentujące się zespoły oceniać będzie Jury w składzie - Alina Kościółek - Rusin - choreograf oraz Jerzy Dynia - muzyk, folklorysta biorąc pod uwagę : w kategorii tanecznych zespołów folklorystycznych: dobór repertuaru, inscenizację, ogólny wyraz artystyczny, opracowanie: muzyczne, choreograficzne, reżyserskie; w kategorii kapel i zespołów folkowych : repertuar, czystość brzmienia, technikę gry, harmonię, opracowanie muzyczne. Prezentacje konkursowe rozpoczną się w niedzielę o godz. 11.00. O godz. 17.30 zapraszamy na koncert “SŁOŃCEM MALOWANE” z udziałem kapel i zespołów ludowych. Tuż po koncercie nastąpi ogłoszenie wyników i wręczenie nagród. Przegląd realizowany jest przy wsparciu finansowym Samorządu Województwa Mazowieckiego, Burmistrza Szydłowca oraz Starosty Szydłowieckiego.


; Autor:
Tagi:                                    

20 rocznicza pierwszych częściowo wolnych wyborów w PRL

Dziś mija 20 rocznica pierwszych w powojennej Polsce wyborów parlamentarnych dopuszczających wyborców do wybierania. Po 45 latach okupacji komunistycznej Polacy - gdy tylko mogli - jasno powiedzieli NIE zniewoleniu, kandydaci "Solidarności" - wówczas potężnego ruchu społecznego - zdobyli w obu izbach 260 mandatów na 261 możliwych.

Pozostałe mandaty w Sejmie tzw. kontraktowym były jeszcze przed wyborami zablokowane dla kandydatów z wolnościowym rodowodem. Po 31 sierpnia 1980 r. - kiedy Polacy stanęli na czele przemian doprowadzających do wyzwolenia połowy Europy z sowieckiego jarzma, dzień 4 czerwca 1989 r. ostatecznie przypieczętował wolność Rzeczypospolitej, w tym także reaktywowanie w naszym kraju samorządu terytorialnego.


; Autor:
Tagi:                                    

Jan Paweł II – Odnowiciel Mowy Polskiej

„Jan Paweł II – Odnowiciel Mowy Polskiej” – to tytuł ogólnopolskiej konferencji naukowo-artystycznej, która rozpoczęła się we wtorek 2 czerwca w Poznaniu dla uczczenia 30. rocznicy pierwszej pielgrzymki Papieża do Polski.

Prefekt watykańskiej Kongregacji Wychowania Katolickiego, kardynał Zenon Grocholewski napisał w telegramie, że „konferencja na temat krzewienia piękna mowy polskiej przez naszego Rodaka prezentuje jeden z wielu specyficznych aspektów bogactwa pontyfikatu Papieża Polaka”. „Dlaczego Ojciec Święty do tak wielu ludzi w tak prosty i przekonujący sposób mówił? Dlatego, że ten język był językiem wywodzącym się z ludzi, czyli brał początek z ludzkich spraw i szedł ku Bogu” – stwierdził, otwierając konferencję, arcybiskup Stanisław Gądecki. Metropolita poznański zwrócił przy tym uwagę, że „dzisiaj Benedykt XVI, w sposób bardzo precyzyjny i głęboki, wychodzi drogą odwrotną – to znaczy od Boga do ludzi i widać, że ten odbiór jest trudniejszy”. „Mówimy o tym, że język religijny nie trafia do ludzi, ale być może trzeba się zastanowić nad tym, czy słuchacze starają się zrozumieć język, czy też mamy do czynienia z takim napływem rzeczywistości obrazowej, która kompletnie eliminuje myślenie?” – dodał abp Gądecki. Zdaniem głównego organizatora konferencji, prof. Stanisława Mikołajczaka z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, podczas pamiętnej pielgrzymki w 1979 roku „Jan Paweł II na zawsze odesłał do skansenu politycznego komunistyczną nowomowę”. „W tamtym czasie dominowała nowomowa, która zacierała sensy, zmieniała słowa, oduczyła nas używania słów, które kształtują życie narodu. Nie mówiliśmy ojczyzna, bo dodawano nam socjalistyczna ojczyzna, nie mówiliśmy naród, bo się mówiło partia i naród” – tłumaczył profesor. „Myśmy te słowa odrzucali, a Jan Paweł II pokazał nam ich pierwotne znaczenie. Zaczęliśmy w dyskursie publicznym używać słów, które od zawsze w Polsce istniały” – zaznaczył Mikołajczak. Podczas dwudniowej konferencji referaty wygłosi ponad dwudziestu językoznawców, teologów i medioznawców. Jednym z prelegentów będzie długoletnia przyjaciółka Papieża, Wanda Półtawska – która będzie mówiła na temat „Karol Wojtyła, obrońca piękna i świętości”. Prelekcjom towarzyszy recytacja tekstów literackich Karola Wojtyły i Jana Pawła II przez znanych polskich aktorów – m.in. przez Dorotę Segdę i Jerzego Zelnika. Odbywa się także pokaz filmów o polskim Papieżu oraz czynna jest wystawa prezentująca historię wszystkich pielgrzymek Ojca Świętego do Polski. Pomysłodawcą konferencji – zorganizowanej przez Uniwersytet Adama Mickiewicza i Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk – jest twórca spotkań młodzieży na Polach Lednickich, dominikanin o. Jan Góra. „Ojciec Święty w 1979 roku przywiózł nam w darze mowę i tą mową nas pozytywnie zaraził. My do dziś myślimy i mówimy Janem Pawłem II. Dlatego uważam, że powinniśmy nadać Papieżowi tytuł >>Odnowiciela Mowy Polskiej<<” – powiedział KAI o Góra.