Modlitwy w intencji powstańców styczniowych pod krzyżem Romualda Traugutta

W Warszawie 21 stycznia, z udziałem wojska oraz parlamentarzystów odbył się capstrzyk styczniowy dla uczczenia 150. rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego. Na stokach Cytadeli Warszawskiej, pod krzyżem znajdującym się w prawdopodobnym miejscu stracenia, ostatniego dyktatora Powstania Romualda Traugutta oraz pięciu jego towarzyszy odmówione zostały modlitwy ekumeniczne, odczytany został apel poległych, złożone kwiaty i zapalono znicze.

Powstanie Styczniowe było wielkim zrywem ku niepodległości. Kolejnym potwierdzeniem, że Polacy nigdy nie zrezygnują z własnego państwa - powiedział podczas uroczystości minister Tomasz Siemoniak. Szef resortu obrony podkreślił, że capstrzyk styczniowy jest oddaniem hołdu tym, "którzy są symbolami patriotyzmu i poświęcenia dla Ojczyzny". - Dziś z czcią przypominamy blisko 200 tysięcy powstańców,. Z odwagą wystąpili przeciw największej w Europie armii. I walczyli z nią skutecznie przez prawie dwa lata. Co więcej – potrafili zorganizować dobrze funkcjonujące państwo podziemne i zjednoczyć wokół tej idei miliony rodaków. To właśnie było ich największym zwycięstwem - dodał minister Siemoniak.

Minister ON podkreślił, że oddając cześć uczestnikom Powstania, powinno sie myśleć także o ich spadkobiercach - współczesnych żołnierzach. - Ich służba, pełniona często z dala od kraju, ma to samo źródło - patriotyzm i obowiązek - podkreślił.

Modlitwy w intencji powstańców styczniowych oraz ojczyzny odmówili bp Jerzy Pańkowski, prawosławny biskup polowy, bp Mirosław Wola, ewangelicki naczelny kapelan wojskowy oraz ks. płk Krzysztof Kacorzyk, kapelan ordynariatu polowego WP.

Odczytany został apel pamięci, a po nim dla uczczenia ofiary żołnierzy Powstania Styczniowego oddano salwę honorową. Pod krzyżem delegacje złożyły kwiaty. Obecni byli m. in. szef Sztabu generalnego WP gen. Mieczysław Cieniuch, dowódcy rodzajów sił zbrojnych, pracownicy, uczniowie i żołnierze instytucji, szkół i jednostek wojskowych noszących imię dowódców Powstania Styczniowego.

W miejscu, w którym odbyły się dzisiejsze uroczystości stracono ostatniego dyktatora powstania - Romualda Traugutta. Wyrok wykonano na stokach Cytadeli Warszawskiej 5 sierpnia 1864 roku o godz. 10. Tuż przed egzekucją, której towarzyszył 30-tysięczny tłum, dyktator ucałował krzyż. Razem z Trauguttem stracono innych uczestników powstania - Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego.

Niedługo po śmierci Traugutta zaczął się rozwijać swoisty kult jego osoby. Wielu porównywało jego egzekucję do męki Chrystusa, przedstawiano go jako osobę niezłomną, niezwykle religijną. W II RP propagatorem jego legendy był Józef Piłsudski.

Osobę dyktatora powstania otaczali czcią ludzie o odmiennych przekonaniach ideowych i politycznych. W czasie drugiej wojny światowej imię Traugutta nosiły zarówno oddziały Armii Krajowej, jak i tworzonego w Związku Sowieckim Ludowego Wojska Polskiego. W powojennej Polsce Traugutt, podobnie jak Kościuszko czy Jan Henryk Dąbrowski, został uznany przez władze za bohatera uosabiającego wartości "postępowe", za prekursora "demokracji ludowej". Jego wizerunek był obecny na banknocie dwudziestozłotowym emitowanym od 1982 roku.

Środowiska emigracyjne pielęgnowały legendę Traugutta -męczennika za wiarę i ojczyznę. Wspomnienie Traugutta ożywało w chwilach przełomowych, szczególnie ważnych dla narodu. W okresie stanu wojennego bohaterski dyktator "krzepił serca" swą bezkompromisową postawą.

W II Rzeczpospolitej zainicjowano działania zmierzające do beatyfikacji Traugutta. Przerwała je wojna. Podobno zwolennikiem wznowienia procesu beatyfikacyjnego był Kardynał Stefan Wyszyński. W ostatnich latach kilka tysięcy osób podpisało się pod petycją o wznowienie procesu beatyfikacyjnego Traugutta.

żródło: Ordynariat Polowy WP


Komentarze

Marek Sokołowski22 Sty 2013, 16:28 # 1

Papież Pius IX o Polsce i Powstaniu Styczniowym (dzisiaj rocznica wybuchu!) w duchu zdrowego ekumenizmu :)

Jak relacjonują świadkowie, Papież powstawszy z tronu, z ręką wzniesioną do góry, z twarzą pełną wzruszenia, powiedział:

"Słuchajcie! Poczuwam się do obowiązku potępić tego potężnego panującego, którego imienia nie wymawiam w chwili obecnej tylko dlatego, by wyrzec je w innym przemówieniu, a którego niezmierzone imperium rozciąga się aż po biegun północny. Ten władca, który fałszywie mianuje się katolikiem Wschodu, a jest tylko schizmatykiem, wyrzuconym z łona prawdziwego Kościoła, ten władca prześladuje i morduje swych poddanych katolików, których pchnął sam do powstania przez swe dzikie okrucieństwa. Pod pozorem tłumienia powstania tępi katolicyzm, skazuje na wygnanie rzesze ludności do krain lodowatych, gdzie pozbawia się ich wszelkiej pomocy religijnej, a na ich miejsce nasyła schizmatyckich awanturników, odrywa kapłanów od ich owiec, wysyła ich na wygnanie lub skazuje na ciężkie roboty i inne hańbiące kary. Szczęśliwymi są ci, którzy zdołali uciec i teraz błąkają się bez dachu i schronienia na obcej ziemi. Ten władca, acz nieprawowierny i schizmatyk, przywłaszcza sobie władzę, jakiej nie posiada nawet Namiestnik Chrystusowy, a mianowicie władzę składania z urzędu biskupa przez nas legalnie ustanowionego. Bezrozumny! [w oryginale "stolto" - "głupi" - przyp. IKTP] Nie wie, iż biskup katolicki czy na swej stolicy, czy też w podziemiach więziennych jest zawsze biskupem i że jego święcenia nie mogą mu być odjęte! I nikt nie ma prawa Nam zarzucić, iż powstając przeciw zamachom podsycamy płomień rewolucji europejskiej. Umiemy bowiem odróżnić rewolucję socjalistyczną od walki o słuszne prawa narodu do niepodległości i wolności swej wiary".

Słowa powyższe wypowiedział Pius IX spontanicznie, jak relacjonują świadkowie wydarzenia, w najwyższym uniesieniu.

[za: fragment artykułu z Tygodnik Katolicki Niedziela 39/2000]


Dodaj Komentarz