Świadek "Sobiboru"
Philip Bialowitz więzień w czasach okupacji niemieckiej obozu zgłady w Sobiborze, 15 marca spotkał się młodzieżą z klas I i II ogólnopolicyjnych i klasy I ochrona granicy państwowej z Zespołu Szkół im. Korpusu Ochrony Pogranicza w Szydłowcu. Wieczorem spotkał się z mieszkańcami Szydłowca na Garbarskiej 3, aby opowiedzieć o swej i współwiężniów walce o wolność.
Philip Bialowitz jak mówił, przyjeżdża do Polski bo jego misją jest naprawianie świata poprzez własne świadectwo o tym czego sam doświadczył. Podczas spotkania opowiadał o wojnie, o swojej, zamordowanej przez Niemców rodzinie i o własnych strasznych młodzieńczych przeżyciach - więźnia sobiborskiego obozu zagłady.
Obóz w Sobiborze otoczony trzema rzędami drutów kolczastych i głęboką na 3 metry fosą, Niemcy wybudowali w Reinhard Aktion w 1942 roku. W obozie zamontowano dziewięć komór gazowych, w których jednocześnie mieściło się pięćset osób. Do zagazowywania więżniów, wykorzystywali dieslowski silnik radzieckiego czołgu T 34, ze specjalnym filtrem usuwającym ze spalin charakterystyczną woń, aby uzyskać bezbarwny i bezwonny tlenek węgla, który zabijał ofiary w ciągu 20 minut.
14 października 1943 w obozie wybuchł zbrojny bunt więźniów, kierowany przez oficera sowieckiego, Aleksandra Peczorskiego. Uzbrojeni w noże więźniowie zabili SS-manów zwabionych do pomieszczeń gospodarczych. Zginęło 9 SS-manów i 2 ukraińskich strażników Po opanowaniu składu broni, część więźniów podjęła próbę ucieczki. Sporo Żydów zginęło na drutach, przy forsowaniu fos, na polach minowych i od kul ukraińskich strażników. Z obozu uciekło około 300 więźniów, z których wyzwolenia doczekało zaledwie 30. Jednym z ocalonych jest właśnie Philip Bialowitz. Swoje wspomnienia zawarł on w książce „Ucieczka z Sobiboru”. Przeżył jak stwierdził dzięki ukrywającej go katolickiej rodzinie Mazurków.
Od 1987 roku Bialowitz świadek Sobiboru odwiedził Polskę kilkanaście razy. Podczas spotkań dzieli się z dorosłymi i młodszymi słuchaczami swoją opowieścią o nadziei, przetrwaniu i buncie oraz namawia do sprzeciwianiu się nienawiści, przemocy i niesprawiedliwości. Spotkanie zostalo zorganizowane dzięki współpracy Moniki Łukomskiej Bekiel z Ośrodka "Szydłowiecki Sztetl" ze Stowarzyszeniem im. Jana Karskiego z Kielc.
Spodobał Ci się ten artykuł? Kliknij
Chcesz być informowany o najnowszych artykułach? Zasubskrybuj ten serwis 
Lubisz szelest papieru? Wydrukuj ten artykuł
Dodaj Komentarz