PODSTAWY BIBLIJNE ODNOWY WSPÓŁCZESNEJ RODZINY
Dlatego Ojciec św. zwraca się do wszystkich rodzin dobrej woli, aby im ukazać właśnie w świetle biblijnym ich niezbywalną godność i zadania, powierzone im przez Stwórcę . Jednocześnie, licząc się z rzeczywistością, pragnie też wskazać na realne zagrożenia największych wartości, których bagatelizowanie mogłoby przynieść niepowetowane szkody. Potrzeba jednak, aby to dotarło do każdej rodziny chrześcijańskiej. Stąd niniejsza próba ułatwienia tego przekazu, aby poszczególna rodzina dla własnej odnowy zechciała się pochylić nad biblijnymi podstawami, jako objawionym źródłem woli Bożej, a więc czymś, co obowiązuje wewnętrznie, a co Kościół ujmuje już w wyraźnie sformułowane ramy jurydyczne Toteż Papież uwypukla w swoim Liście trzy zasadnicze aspekty, w których ukazuje biblijne podstawy dla odnowy współczesnej rodziny. Najpierw umieszcza rodzinę w jurydycznym kontekście biblijnym, który zawiera się, tak w zamyśle Boga, jak i w przekazie Jezusowym (1). Następnie, odwołując się do spojrzenia prorockiego, a zwłaszcza do kontynuującego je ujęcia św. Pawła, broni spoistości rodziny jako wzajemnego przymierza jej członków (2). Wreszcie,, korzystając z literatury mądrościowej oraz jej odpowiednika, jaką jest spuścizna Janowa, ukazuje rodzinę jako owoc wzajemnej miłości (3).
- Jurydyczne podstawy rodziny w Piśmie św.
Zgodnie z jurydyczną mentalnością, zawartą w Pięcioksięgu, autorzy biblijny uważali natchnione teksty za normę, według której powinno się układać życie ludzkie w ogóle, a życie w rodzinie w szczególności . Już w Księdze Rodzaju (1,26) jest wyróżniona rodzina, ustanowiona przez samego Stwórcę na Jego obraz i podobieństwo (nr 6). Jest to godne szczególnej uwagi, albowiem żadne inne stworzenie nie zostało powołane do istnienia w ten sposób, który jest jedyny i niepowtarzalny. Obraz ten i podobieństwo, stanowiąc podstawę wielkiej godności instytucji rodzinnej, jest zarazem dla niej ogromnym zobowiązaniem w jej różnych wymiarach, tak wertykalnej, jak i horyzontalnej egzystencji. Toteż, zbyt jednostronny nacisk kładziony przez współczesną rodzinę na ten ostatni jest do odnowienia na rzecz pierwszego, właśnie w oparciu o Biblię , w celu osiągnięcia niezbędnej równowagi, która jest zdolna dać możliwość do znacznej poprawy funkcjonowania tej najmniejszej komórki społecznej, ku jej własnemu dobru, a przez nią i dobru społeczeństwa, jako jego integralna część (nr 6). W ten sposób rodzice we współpracy ze Stwórcą przekazują społeczności nową osobę. Są więc źródłem powiększania się każdej społeczności. W rodzinie zatem zaczyna się genealogia każdej osoby, gdyż rodzenie jest kontynuacją stworzenia (nr 9). Choć przeto rodzina jest ze swej natury ściśle zjednoczona węzłami krwi, to przecież założenie nowej rodziny jest o wiele silniejsze od tych więzów, skoro - o czym przypomina Papież (nr 8) - sam Bóg konstatuje: „Dlatego opuszcza mężczyzna ojca swego i matkę swoją i łączy się z żoną swoją i stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24). Owszem, powstająca rodzina została obdarzona przez Boga błogosławieństwem (Rdz 1,28), poprzez które okazuje On jej miłość i życzliwość, opowiadając się zawsze po jej stronie . Owszem, Bóg ciągle poprzez dzieje biblijne włącza rodzinę z jej cnotami, ograniczeniami i brakami w swój zbawczy plan wobec ludzkości Toteż, rodzina, właśnie, jako wspólnota, najlepiej realizuje powierzone sobie przez Boga zadania : odpowiedzialnego rodzicielstwa i administracji dobrami, jako darami Stwórcy, co też jest Jego wolą . Niestety, i na tym polu, więzy rodzinne w obecnych czasach bywają często nadwyrężane, a nie rzadko, nawet zrywane. Toteż, rodzina ma się stawać silną wspólnotą osób, poprzez wzajemne więzy swoich osób, aby się przeciwstawić temu zjawisku, którego szkodliwe skutki ponosi przede wszystkim bezbronne potomstwo. Choć niezbędna jest tu pomoc specjalistów, to jednak wszystkie ludzkie wysiłki, aby zaowocowały, muszą uwzględniać „Boży ciąg”, który jedynie jest zdolny je wzmocnić. Tylko bowiem Boży Duch – podkreśla Papież – jest w stanie umocnić rodzinę (nr 7). Stąd konieczna jest tu komplementarność, aby wysiłek rozumu był wspierany mocami nadprzyrodzonymi. Wówczas najlepiej dochodzi się do rozumienia rodzinnych sytuacji. Rodzinna modlitwa o Boże światło, pozwala uświadomić sobie obecność samego Boga, jako miłującego wszystkich Ojca. Tą zaś prawdziwą, bo od Boga pochodzącą miłością można się tylko obdarzać wzajemnie i to w sposób bezinteresowny. W rodzinie bowiem występują relacje międzyosobowe. A jedynie – jak zaznacza Papież – „dar osoby dla osoby” jest trwały i nieodwołalny. Toteż jest on podstawą, na której można odbudować właściwy – według zamysłu Bożego – model rodziny (nr 11). Stąd to, rodzice współpracujący z Bogiem, już od samego początku na Nim opierają swoją rodzinę i jej prawidłowy rozwój. Wyraz tej współpracy dała już „pierwsza” rodzicielka-Ewa, która wyznała: „Urodziłam człowieka za sprawą Boga” (Rdz 4,1). Tak oto, każdy nowy człowiek, przychodzący na świat w rodzinie jest dla niej darem Stwórcy. W tym więc nowonarodzonym urzeczywistnia się wspólne dobro rodziny. Ale też ta nowa osoba obdarowuje sobą rodzinę, a przez nią i społeczeństwo, które bez tych nowych jednostek by zamarło. Na szczęście jednak to sam Bóg powołuje do istnienia człowieka dla niego samego. Natomiast, nowonarodzony, jako osoba, posiada godność ludzką , dzięki której ma swoje miejsce w rodzinie, a z czasem przez nią i w społeczeństwie, co się rozpoczyna już w środowisku rodzinnym, jako najbardziej odpowiednim, gdyż naturalnym. Dlatego świadomość tej prawdy zobowiązuje rodzinę do utrzymywania się na poziomie sprzyjającym właściwemu rozwojowi każdego z jej członków. A tylko człowiek, jako istota zdolna do autorefleksji, może i powinien dbać o stały rozwój swojej osobowości. Dzięki zaś temu wysiłkowi jest on zdolny do naprawy swojej postawy. Zobowiązanie to dotyczy również rodziny, która im staje się lepsza, tym bardziej przyczynia się do poprawy wizerunku społeczności, w jakiej żyje i działa . Rodzina bowiem znajduje się u podstaw cywilizacji miłości, podkreśla Ojciec św. Musi się ona stawać coraz bardziej przyjazna każdemu człowiekowi, co z kolei będzie miało swój wpływ na bardziej humanitarne oblicze świata. Oczywiście, potrzeba do tego, zdaniem Papieża, „systematycznej uprawy”, co winno się rozpocząć właśnie w rodzinie, jako najmniejszej komórce społecznej (nr 13). Jest natomiast rzeczą zrozumiałą, że jeśli idzie o skuteczność takiego przedsięwzięcia, to rodzina musi się zachowywać jak latorośl wszczepiona w krzew winny, którym jest Chrystus , by mogła czerpać z Jego odżywczych soków dla swojej odnowy. To zaś niezbędne wsparcie dla ludzkich wysiłków, podejmowanych przez rodzinę, będzie wymagało wprost ogólnoludzkiej mobilizacji sił, aby rodzina była w stanie odzyskać swój pierwotny blask, jaki jej nadał sam Stwórca, powołując ją do istnienia, a który to piękny jej obraz bardzo mocno zmatowiał wskutek „cywilizacji śmierci”, poprzez jej agnostycyzm w poznaniu i utylitaryzm w działaniu. Nastawienie to w praktyce przejawia się w traktowaniu osoby jako rzeczy, a więc przedmiotowo, podczas, gdy jest ona podmiotem, któremu rzecz ma służyć . Natomiast cały porządek, także w rodzinie, odwraca się, kiedy górę bierze utylitaryzm i konsumizm. Wówczas i rodzina staje się instytucją, w której traktuje się drugiego jako przedmiot, co sprowadza przykre konsekwencje w codziennym życiu. Wtedy na tej płaszczyźnie rozumowania umieszcza się też ogromny dar Boga, jakim jest przekazywanie życia, ubierając go w tzw. „bezpieczny seks”. Bardzo szybko zamienia się on właśnie w najbardziej niebezpieczny, ze swymi zgubnymi dla osoby skutkami. Poniżając bowiem sam dar płciowości w człowieku, wnosi tym samym rozkład rodziny, do której dana osoba należy. Taka rodzina staje wówczas przed niebezpieczeństwem utraty prawdy o sobie samej, a przez to utraty wolności i miłości . Stąd, postuluje Ojciec św., że rodzina współczesna swoją odnowę musi rozpocząć od poszukiwania pięknej miłości w relacjach najpierw wśród siebie samej, by móc też promieniować na swoją społeczność, w jakiej przyszło jej żyć. Tylko taka, prawdziwa cywilizacja miłości wnosi w rodzinę radość i chrześcijański optymizm, mimo piętrzących się wokół trudności (nr 13). Są one jednak owocem miłości wymagającej, gdyż jedynie taka miłość tworzy niezafałszowane dobro osób i wspólnot, a wśród nich, zwłaszcza w rodzinie. Miłość zaś jest wymagająca przede wszystkim dla tych rodzin, które otwierają podwoje swego serca na wolę Boga, który pierwszy umiłował rodzinę. Wyłącznie na takiej miłości wymagającej można położyć fundamenty dla właściwej odbudowy rodziny, która dzięki takiej podstawie jak miłość - i rodzina wszystko przetrzyma , albowiem Bóg jest Miłością i jako taki ogarnia każdą rodzinę, którą powołuje do istnienia (nr 14). Już bowiem Jezus, nawiązując do zamysłu Bożego o rodzinie , sięgnął do jej „początków”, sformułowanych w Księdze Rodzaju . Był to, powzięty przez samego Stwórcę, obraz rodziny idealnej, która w ciągu swoich dziejów doznała rozlicznych dewiacji. Jezus, przywracając ten ideał, pragnął go oczyścić z jego dziejowych naleciałości, z których najbardziej groźnym były rozwody. Stanowiły one dla rodziny gorzki owoc, który jako nadpsuty, skutecznie niszczył ten żywy organizm społeczności ludzkiej. Sam Jezus wskazał na przyczynę tego stanu rzeczy, kiedy w typowej dla rabinów dyspucie o podstawach rozwodu, podanego w Pwt 24,1-4, odpowiedział faryzeuszom: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było” (Mt 19,8). Należy przy tym podkreślić, że tzw. list rozwodowy nie miał formy nakazu, lecz dawał jedynie możliwość, z której nie ma żadnego obowiązku skorzystania. Widać tylko, jaką łatwą pożywkę stanowi ona dla ludzkiej słabości. Zbawczą misją zaś Jezusa było właśnie wzmacnianie osłabionych przez grzech sił człowieka, aby zdołał z pomocą Bożej łaski przeciwstawiać się i odnosić zwycięstwo nad tym, co go oddala od pierwotnego zamysłu Boga, także w przypadku rodziny. Podstawowym bowiem powołaniem człowieka, jak stwierdza Papież (nr 18), przyjmowanym przez zasadniczą większość Ludu Bożego, jest założenie własnej rodziny. Nie jest to jednak jedyna i wyłączna droga dla człowieka, w celu osiągnięcia zbawienia, które jest celem ostatecznym dla każdej ludzkiej osoby. Istnieje bowiem inny rodzaj drogi, wskazany przez Jezusa, a jest nim bezżenność dla Królestwa Bożego . Tak oto są do dyspozycji ludzi dwie drogi – zgodnie z właściwym dla siebie powołaniem – aby móc osiągnąć cel ostateczny, którym jest zbawienie. Na obu tych drogach, które w rzeczywistości są ze sobą splecione, ludzie, którzy je wybierają dla siebie, wypełniając obowiązki swojego stanu, przyczyniają się - w sposób dla siebie właściwy – do budowania tego samego Królestwa Bożego na ziemi (1P 2,5), w ramach ludzkich społeczności. Idąc za wolą Bożą, ci którzy zakładają rodzinę, stanowią dla Boga środowisko, z jakiego On powołuje wybranych, aby ich z kolei posyłać do wszystkich rodzin w celu ewangelizacji. Na tę misję Jezus najpierw posłał swoich apostołów, a ci, umocnieni Duchem Świętym, przekonywali rodziny, że i one mają być przedłużeniem ich apostolskiej działalności wśród swoich społeczności. W ten sposób ich apostołowanie będzie się przyczyniało do przemiany serc ludzkich, służąc odnowie całej rodziny ludzkiej. Do tych to korzeni biblijnych ma sięgać współczesna rodzina, by dokonywać własnej odnowy swego obrazu , zgodnego z pierwotnym zamysłem Bożym . Dlatego Jezus, kierowany miłością i dobrocią, jak małżeństwu, tak i rodzinie stawia wymagania pozostawania sobą , według tego, jaką ją powołał do istnienia sam Stwórca: ma być ona pomocą w uświęcaniu swoich członków , jak to było „od początku” (Mt 19,8). Tam bowiem znajduje się pierwotny zamysł Boży w stosunku do rodziny . Wprawdzie Boży obraz rodziny ma na względzie dobro jej samej, a przez nią i dobro społeczności, do której należy, to jednak słabość skażonej natury ludzkiej i tutaj ciągle daje się we znaki . Już Mojżesz uległ, pozwalając na tzw. list rozwodowy (Pwt 24,1), ze względu na „zatwardziałość serc” swoich współziomków, „lecz – jak podkreśli z naciskiem Jezus – od początku tak nie było”( Mt 19,8). Mimo nawet zdziwienia Apostołów, Jezus pozostaje przy boskim wymaganiu, postawionym rodzinie przez Boga o odpowiedzialności za jej ciągły rozwój . Niestety, dewiacje, przez jakie przeszła ona w ciągu wieków potwierdziły do czego doprowadziła tutaj uległość Mojżesza. Toteż Jezus więc w sposób bezkompromisowy i zdecydowany nawiązuje do pierwotnych wymagań Bożych, co do rodziny, albowiem tylko przyjęcie ich daje pełną rękojmię odnowy i dla rodziny współczesnej (Mt 19,9). Sam bowiem Jezus, przyszedłszy na świat właśnie w rodzinie, uwypuklił jej niezastąpioną ważność, a zarazem jej ogromną godność , ciągle przychodzi do każdej Kany rodzinnej , jak podkreśla Papież (nr 20). aby ofiarować jej boski dar zbawienia i odnowić w niej to, w co Stwórca ją wyposażył, a mianowicie: w piękną i życiodajną miłość, która owocując dobrem w niej i dla niej, sprzyja atmosferze wzrastania jej członków, a przez nich i społeczności, do której oni należą. To przecież dzięki miłości poczyna się – poprzez małżeństwo – nowa rodzina, chciana przez samego Boga. Dlatego Jezus, odwołując się do szóstego przykazania Dekalogu (Wj 20,14; Pwt 5,18), potwierdza spoistość rodziny, jakiej chciał Bóg. Stąd to w grzechu cudzołóstwa widzi On główne źródło rozbijania tej jedności., której niszczące konsekwencje pragnie usuwać, aby przywracać całe piękno tej najmniejszej komórki społecznej, powołanej do świętości . Odkrywając jej podstawy w Biblii, Ojciec św. tak bardzo pragnie pomóc rodzinom, by mogły odkryć w jej świetle swój niezmienny fundament w zmieniających się warunkach ich współczesnej, wielce złożonej, rzeczywistości. Dlatego, jak to wynika z objawionego słowa Bożego, u podstaw odnowy rodzinnej musi się znaleźć miłość, na której Jezus, podejmując tu myśl starotestamentalną, umieścił ją jako fundament budowli rodzinnej . Jeśli zaś czysta logika domaga się mocnych i trwałych fundamentów dla zwykłej budowli, to tym bardziej tak być powinno wobec tej, jaką jest rodzina. Na tej jurydycznej podstawie będzie budowany następny etap rodziny, którym jest rodzinne przymierze, jakie nam przekazali prorocy Izraela oraz św. Paweł.
- Przymierze rodzinne w ujęciu proroków Izraela i św. Pawła
Rodzina, ustanowiona przez samego Stwórcę, miała być – ze swej natury - czymś trwałym . I na tej płaszczyźnie ontycznej taką ciągle pozostaje. Natomiast, dokonujące się w niej pęknięcia, a nawet rozłamy są skutkiem pierwotnego skażenia człowieka, który jest bardziej skłonny do postępowania nie zawsze zgodnego z obowiązującym prawem, co w szczególny sposób dotyka właśnie rodzinę. Znajomość tej złożonej rzeczywistości, mającej miejsce w rodzinach, dostrzegli prorocy Izraela, którzy sami dzielili różne ich aspekty. Jako heroldowie zbawczej woli Boga, uświadamiając o niej swoich rodaków, pragnęli to czynić w sposób jak najbardziej przekonywujący, poprzez ujęcie relacji między Jahwe a Jego ludem w kategoriach międzyosobowych relacji rodzinnych , dzięki budowaniu wzajemnych stosunków na płaszczyźnie obopólnego przymierza . Otóż przymierze, tak etymologicznie, jak i treściowo, oznacza więź opartą na zobowiązaniu, które obejmuje zarówno dane sobie obietnice, jak i wzajemne obowiązki, a charakteryzuje się solidnością i trwałością. Przy tym, w ujęciu biblijnym w przymierzu międzyludzkim, a tym bardziej międzyrodzinnym przywołuje się jako świadka i gwaranta tego układu samego Boga , dzięki któremu taka ugoda stanowi podstawę trwałego związku, w naszym wypadku, także rodzinnego. Również w przymierzu Boga z człowiekiem akcentuje się wierność Tego pierwszego, zapewniającej związkowi jego pewność i trwałość, ale też nie zapomina się tu o ludzkim partnerze, który podlega swoim słabościom. Z tej racji trwałość związku u tego ostatniego jest warunkowa, choć możliwa poprzez ciągłe powroty do stanu pierwotnego . Celem bowiem zawieranego przymierza było ustanowienie i zapewnienie stanu pokoju, a więc harmonijnej równowagi. Po tę adekwatną formę i treść pojęcia przymierza chętnie sięgali prorocy starotestamentalni, aby zilustrować nim relacje małżeńskie i rodzinne. W ten sposób dawali oni do zrozumienia, że przymierze rodzinne opiera się na Bogu, który jest fundamentem harmonii i trwałości każdej rodziny, mimo jej ludzkich słabości, jakie potrafią osłabiać jej spoistość, tak ważną dla jej normalnego funkcjonowania . Taką właśnie rodzinę, jaka się jawi przed nimi, pragną prorocy, ukazując jej wspaniałe horyzonty, przyjść jej z pomocą odnowy, aby ujrzała swą niezbywalną wartość, a więc kim ona jest, jako instytucja ustanowiona przez samego Boga, a przez to, kim jest dla każdej społeczności, o której składzie stanowi. Rodzina bowiem nie jest tylko kręgiem zamkniętym w sobie, ale jej istnienie i działanie ma swoje niezatarte reperkusje dla swojego otoczenia. Jak ulegająca rozkładowi komórka w organizmie zagraża jego prawidłowemu rozwojowi, tak jest i z rodziną, najmniejszą komórką organizmu społecznego. Ale i przeciwnie, komórka funkcjonująca prawidłowo, a więc i rodzina, przyczynia się do właściwego rozwoju całego organizmu. Toteż i do tego etapu rodziny w ujęciu starotestamentalnych proroków nawiązuje w swoim Liście do rodzin Papież Jan Paweł II, aby w tej perspektywie podać ojcowskie wskazania dla odnowy współczesnej rodziny. Według niego (nr 7), rodzina jest wyrazem społecznej natury człowieka, który jest określany, m. in., jako „animal rationale sociale” (Arystoteles). Rodzina, jako dzieło samego Stwórcy, z powodu narosłych w niej różnych odchyleń już w czasach proroków, przez nich też bywała wspierana w celu przywrócenia jej pierwotnych fundamentów, na których oparł ją Bóg . Wspomniany już Boży obraz i Boże podobieństwo, jakimi został obdarzony pierwszy człowiek, tzn. mężczyzna i kobieta, a zatem pierwsza wspólnota rodzinna, w niej i poprzez nią jest nieustannie przekazywany, stanowiąc szczególne znamię rodzinnej trwałości. Dzięki niej rodzina jest podstawowym miejscem przychodzenia człowieka na ten świat. Człowiek, dojrzewając w rodzinie, z czasem zakłada swoją i we współpracy z Bogiem dzieli się życiem, dając początek nowej istocie ludzkiej. Stwierdza to prorok Izajasz, kiedy pisze o Słudze Pańskim: „Powołał Mnie Pan już z łona mej matki” (Iż 49,1). Jest to świadectwo o ludzkiej godności naszej osoby, na której zostaje wyciśnięty obraz Stwórcy, włączającego się w tajemnicę przekazywanie największego daru, jakim jest życie. Owszem, Bóg podtrzymuje to życie, troszczą się o nie przez swoją ojcowską wrażliwość, ale i potęgę pozwalającą na przychodzenie rodzinie z pomocą. Dlatego Stwórca pragnie, aby każda rodzina utrzymywała z Nim żywe relacje, ułatwiające wzajemne traktowanie się na płaszczyźnie osobowej. A sprzyjają temu, wg proroków bardzo mocne więzi krwi w rodzinie. Przymierze bowiem Boga z Jego ludem nie jest ujęte w kategoriach czystego traktatu, lecz w postaci więzi, jaka ma miejsce w rodzinie. Tym, co jednoczy obu partnerów jest krew, a więc życie, dzięki któremu stają się wspólną rodziną na płaszczyźnie duchowej. Odtąd Izrael jest traktowany bardziej jako rodzina, niż jako lud, stając się tym samym rodziną Jahwe . A rodzina zbiera się najczęściej razem podczas uczty. Aspekt ten nie uszedł uwagi proroków . Już u ludów wiodących tryb życia nomadyczny, cechą charakterystyczną było przypieczętowanie zawartego przymierza wyprawieniem wspólnej uczty. Zwyczaj ten przejęli Izraeli, stosując go u siebie o wiele częściej, a w sposób bardzo uroczysty raz w roku na święto Pasach. Łączyła ona oprócz rodziny również najbliższych sąsiadów, jeśli tego wymagały okoliczności. Przebiegała ona w iście rodzinnej atmosferze, poprzez zachowywanie przewidzianego rytuału, co ubogacało wewnętrzne przeżycia zgromadzonych . W intencji proroków uczta taka, którą rozumiano jako „teologię serca” miała być ostatecznie wyrazem miłości, nie tylko jej uczestników, ale miała ich prowadzić przede wszystkim do miłości Jahwe i podążania w życiu Jego drogami. Owszem, nawet, gdyby, jak w rodzinie proroka Ozeasza, zdarzyły się przykre incydenty, to i wówczas Bóg, który jest twórcą rodziny, wyjdzie jej naprzeciw, skoro tylko jej członkowie otworzą swoje serca, aby On mógł dokonać w nich owocnej przemiany. W tym celu, aby dać temu wyraz, prorocy izraelscy, choć sam termin „przymierze” zapożyczyli ze świata Starożytnego Wschodu, to jednak nadali mu treść wzajemnych relacji osobowych między Jahwe a wspólnotą Jego ludu, odnosząc ten obraz do relacji rodzinnych. Jest to widoczne u proroka Izajasza, który, przedstawiając Boga, nie tylko jako ojca, ale również jako matkę , wyznaje: „Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was będę pocieszał” (Iż 66,13). Obdarzone przez Boga serce matki czułością, delikatnością i troskliwością, to niezbędne elementy dla trwałości rodziny, w której matka jest bijącym i ogrzewającym wszystko sercem, zwłaszcza kiedy jest wspierana właściwą postawą odpowiedzialnego za rodzinę ojca. Taka rodzina tętni życiem, mimo nie omijających ją codziennych zmagań i problemów, jak to miało miejsce również u proroka Izajasza. Owszem, nie obce było też wśród proroków wydarzenie stania się wdowcem wkrótce po założeniu rodziny. Przytrafiło się to prorokowi Ezechielowi (24,15-18). Choć sam fakt był też odczytywany w ramach symbolu, to przecież czasy owe należały do bardzo trudnych, zwłaszcza w stosunku do rodzin, które znalazły się na przymusowej emigracji . Lecz i w tej trudnej dla rodzin sytuacji, tak prorok Ezechiel (rr. 36-37), jak i Deuteroizajsz (rr. 40.43) nie pozostawiają je samym sobie, zapowiadając powrót do ojczyzny w należnej im chwale i triumfie. Otrzymają bowiem „serce nowe i ducha nowego”(Ez 36,26), stając się Bożym ludem. Tym samym znajdą się pod jednym Pasterzem i Bóg zawrze z nimi przymierze pokoju, a: „będzie to wiekuiste przymierze z nimi” (Ez 37,26). Dlatego rodziny te zachęca Bóg: „Nie lękajcie się, bo jestem z wami” (Iż 43,5). Owszem, prorok Joel zapowiada też rozlanie Ducha Bożego na rodziny, aby mogły czerpać siły do przezwyciężania codziennych trudności . Tak też postrzega rodzinę i dziś Papież Jan Paweł II, z jej blaskami, ale i – niestety - poważnymi cieniami, którym pragnie przyjść z ojcowską pomocą Wg niego, jest ona nadal wyrazem społecznej natury człowieka. Stąd jego zachęta, aby w ten sposób ją rozumieć i za dni naszych, gdyż stanowi ona w dalszym ciągu najmniejszą komórkę każdej społeczności. Sama rodzina bowiem jest społecznością osób, dla których właściwym sposobem bytowania jest communio personarum Komunia osób daje początek wspólnocie, jaką jest rodzina Z tej racji jest ona – ze swej natury – przymierzem krwi (nr 7). Taki początek daje jej, powoływane przez Boga, małżeństwo. Dlatego oparciem dla właściwego rozwoju rodziny są już takież relacje pomiędzy małżonkami, jako jednego i nierozerwalnego przymierza. Domaga się ono trwałości w dotrzymywaniu podjętych obopólnie zobowiązań, mających w zamiarze wzajemne dobro, a w naszym przypadku, dobro całej rodziny. Ta, z kolei, przypomina Papież, urzeczywistnia się w postaci owocu rodzicielskiego, będącego dziełem współpracy rodziców ze Stwórcą w otrzymanym od Niego, a przekazywanym przez nich życiu. Toteż, pozostając w tej współpracy i rodzina chrześcijańska staje się przymierzem osób wzajemnie sobie pomagających przez wypełnianie swoich zobowiązań. Ponieważ jednak nie jest rzeczą łatwą ich wierna realizacja, stąd rodzina – od chwili swego zaistnienia z woli Bożej – powinna być ciągle zwrócona ku Bogu, od którego pochodzi wszelkie rodzicielstwo (nr 7). Religijny charakter rodziny podkreśla też prorok Malachiasz, określając ją również jako przymierze, którego świadkiem jest sam Bóg, gwarantujący tym samym jej trwałość (Ml 2,14). Samo zaś rodzicielstwo jest ogromnym darem Stwórcy dla rodziny, aby mogła się rozwijać, stanowiąc podwalinę pod społeczeństwo, które się składa właśnie z rodzin. Prorocy zatem, bazując na danych Pięcioksięgu o rodzinie, a inspirowani otaczającą ich rzeczywistością swoich rodaków, którym chcieli przyjść z pomocą w odnowie ich życia rodzinnego ukazali dla niego obraz przymierza, jako ubustronnego zobowiązania, które przede wszystkim od strony Boga jest podstawą ciągłego odnawiania się partnera ludzkiego, jakim w naszym przypadku jest rodzina . Kontynuatorem myśli heroldów starotestamentalnych, co do ujęcia rodziny w kategoriach przymierza jest św. Paweł, Apostoł Narodów. Wprawdzie zwracali się do niego pierwsi chrześcijanie w konkretnych sprawach, jakie niosło ich, m. in., życie rodzinne, to jednak w swoich odpowiedziach pozostawił wystarczający obraz współczesnej sobie rodziny . Przymierze, jako umowa nieodwołalna między Jahwe a Izraelem, jako wspólnotą, zostało wypełnione w Jezusie Chrystusie. To On, przyjmując postawę Oblubieńca zawarł przymierze wieczne ze swoim Kościołem, założoną przez siebie wspólnotą, jako jedyną oblubienicą (por. Ef 5,23). Podobnie, jak prorocy, na tym tle Paweł umieszcza relacje najpierw małżeńskie, a następnie i rodzinne. Dokonuje tego w tzw. „tablicach domowych” , tzn. zestawach pouczeń i wskazań moralnych, skierowanych do poszczególnych osób, które tworzą rodzinę . Wprawdzie obraz współczesnej rodziny wraz z jej wzajemnymi relacjami mocno się zmienił w stosunku do dawnego ujęcia, to właśnie, pragnąc dać biblijne podstawy do odnowy dzisiejszej rodziny jest rzeczą konieczną przywrócenia w niej ściślejszych więzów, które by działały na niezmiennej zasadzie naczyń połączonych poszczególnych członków każdej rodziny, a poprzez nią z rodzinami ze swego otoczenia. Przejęta przez Pawła, zrozumiała w tamtym środowisku, zbyt jednostronnie – choć nie biblijnie pojęta dominacja mężczyzny, słusznie zostaje podkreślana dziś – w oparciu o dzieło stworzenia człowieka, a więc kobiety i mężczyzny – ich równość, co do natury, a jedynie odmienność funkcji w tworzeniu tej samej rodziny. Dynamicznym zaś jej znakiem ciągłej odnowy, także dla współczesnej rodziny są jej dzieci. Są one przejawem tego, że rodzina – jak zdrowe drzewo ze swymi gałązkami żyje i się rozrasta. Dzieci bowiem są owocem dojrzałej miłości rodzicielskiej. Toteż, rodzina, która nie chciałaby mieć potomstwa z własnej woli jest nie do przyjęcia przez św. Pawła. Jako taka bowiem byłaby znakiem egoistycznego zamknięcia się na życiodajne owoce, które jedynie stanowią o jej żywotności. Wynika to z Pawłowego spojrzenia na rodzinę w świetle „płodnej” relacji, zachodzącej między Chrystusem a Kościołem. Dzięki niej pojawiają się nieustanne nowe dzieci Boże. Stąd to dla rodziców chrześcijańskich jest to biblijna podstawa, aby podejmować radosną płodność, która od samego początku jest wpisana w ich naturę przez samego Stwórcę (nr 15). Paweł też, podkreślając obietnicę dobrobytu i szczęścia, wyjątkowo dołączonego przez boskiego Prawodawcę do czwartego przykazania Dekalogu, stwierdza, że harmonijny rozwój życia rodzinnego rodziców i dzieci również bardzo sprzyja dobrobytowi społeczności, w której taka rodzina żyje i działa. Owszem, św. Paweł, nawiązując do tego przykazania, zachęca: „Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest sprawiedliwe” (Ef 6,1). Ale i do ojców apeluje: „A [wy] ojcowie nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je stosując karcenie i napominanie Pańskie”(Ef 6,4). A zatem w IV przykazaniu Apostoł Narodów dostrzega pewne zobowiązanie do wzajemnej czci rodzinnej, która jest w stanie przyczynić się spójności całej rodziny. Niestety, współczesny racjonalizm, powracając do greckiego dualizmu, jak on, przeciwstawia ciało duchowi, jako elementom wzajemnie się zwalczających. Przedstawiając zaś wizję dobrobytu li tylko materialnego, a ignorując stronę duchową człowieka, usiłuje zarazem sprowadzić wymiar współczesnej rodziny wyłącznie do płaszczyzny ziemskiej, podczas gdy człowiek, mając postawę wertykalną wzbija się także ku górze wraz z płynącymi stamtąd konsekwencjami, które z konieczności rzutują na jego ziemską egzystencję, jako istoty wolnej i rozumnej. Dzieje się tak dlatego, że człowiek jest osobą, jest jednością, jak to ujmuje Biblia, tak przez swoje ciało, jak i przez swego ducha (KDK 14). Oba te elementy, pochodzące od Stwórcy, wzajemnie się przenikają i mają służyć człowiekowi do pełni życia, które obejmuje tak wymiar horyzontalny, jak i wertykalny ludzkiej istoty. Jest to sprawa ogromnej wagi dla odnowy współczesnej rodziny, szczególnie ze względu na sytuację, w jakiej się ona obecnie znalazła. Niejako wszechogarniający - także rodzinę – konsumpcjonizm wyraźnie ją usiłuje oddalić od cywilizacji miłości ofiarnej. Na szczęście, istnieje też działanie zwrotne: zdrowe społeczność ma swój dobry wpływ na podtrzymywanie zdrowej atmosfery w rodzinie. To trwanie we wzajemnym przymierzu zdecydowanie sprzyja dobroczynnie w obu kierunkach. Umacnianiu zaś tego przymierza, wg św. Pawła, służą tzw. „kościoły domowe”, tzn. spotkania wiernych w prywatnych domach chrześcijańskich, dla uczenia się bądź to wzajemnej miłości, by doświadczać braterstwa w poszerzonej wspólnocie, bądź te ż móc sobie wzajemnie pomagać na płaszczyźnie materialno-duchowej, by przetrwać różne kryzysy, jakie dotykają niemal każdą rodzinę . Choć samo sformułowanie „kościół domowy” nie jest Pawłowe, to jednak właśnie on mówi wyraźnie w kilku miejscach. o samej idei. Przekazując serdeczne pozdrowienia dla Akwili i Pryscylli, Paweł zaznacza, że te pozdrowienia przesyła również dla zbierającego się w ich domu kościoła (1Kor 16,19). Podobnie, Apostoł Narodów, pozdrawiając braci w Laodycei, czyni to zarówno wobec Nimfasa, jak i kościoła, gromadzącego się w jego domu (Kol 4,15). Wreszcie, o gromadzącym się kościele w domu Filomena, wspomina Paweł w skierowanym do niego liście (Flm 1,1-2). I w naszych czasach różne grupy ludzi wierzących, kontynuując tę wspaniałą ideę „kościoła domowego” także się zbierają – choć nie zawsze – u poszczególnych rodzin w celach modlitewnej formacji, dzięki czemu stanowią dla Kościoła powszechnego ów biblijny zaczyn, przyczyniając się do jego wzrastania przede wszystkim pośród swojego otoczenia. Jest to zapewne dobra forma dla podejmowania swojej ciągłej odnowy dla współczesnych rodzin, sięgająca swymi korzeniami zaplecza biblijnego. Obecna bowiem rodzina, znajdująca się często na życiowych rozdrożach potrzebuje mocnych podstaw, które dopomogą jej do kontynuowania tej trudnej drogi odnowy, tak przecież niezbędnej dla jej własnego dobra, a przez to dla dobra ludzkiej i kościelnej społeczności. Rodzina, będąc „kościołem domowym” - stwierdza Papież (nr 19) - jest oblubienicą Chrystusa, poprzez miłość rodzicielską, jaka winna przenikać tę wspólnotę osób. W tej zaś wzajemnej miłości zawiera się uznanie i szacunek wobec godności drugiej osoby. Stąd to, wg Pawła, rodzina i jej życie, to zaiste „wielka tajemnica” (Ef 5,32) . Stają też przed nią rodzice, kiedy zjawiają się w jej rodzinie nowi potomkowie, będący pełnymi osobami (nr 9). Taka jednak rodzina jest wyrazem nie tylko zdrowej i wiernej miłości ludzkiej, ale jest zarazem znakiem tajemniczej jedności, na wzór relacji, jaka zachodzi między Chrystusem a Kościołem . W ten sposób rodzina taka podąża ku uświęceniu swoich członków, a przez to rzutuje i na społeczność, w której żyje . Rodzina bowiem, stając się tym samym braterską wspólnotą miłości i harmonii, przyczynia się do tworzenia sprzyjającej atmosfery we wzajemnej służbie ludzi dobrej woli. Jest to naglące wymaganie, ze względu na bardzo poważne naruszenia, jakie mają miejsce, tak w strukturze jurydycznej, jak i socjalnej we współczesnej rodzinie. Stąd odnowa rodziny staje się wprost priorytetem wśród zadań całej społeczności ludzkiej przede wszystkim dla dobra jej samej . Albowiem przywracanie jakości relacji między rodzicami a dziećmi leży u podstaw dobrze pojętej odnowy współczesnej rodziny, by mogła się właściwie rozwijać, a przez to przyczyniać się do odnowy całej rodziny ludzkiej, tak bardzo zagrożonej w swojej egzystencji, tak materialnej w krajach tzw. trzeciego świata, jak i zwłaszcza duchowej, która, z kolei, dotyczy bardziej, tzw. krajów rozwiniętych z całym ich bogactwem. Uwzględniając oczywiście dokonane zmiany kulturowo-spoleczne w ciągu wieków, również w obecnej sytuacji, w jakiej znajduje się rodzina, orędzie św. Pawła jest nadal aktualne: „Bądźcie poddani sobie jedni drugim w bojaźni Chrystusa” (Ef 5,21). To, jakby nieco nie na dzisiejsze czasy sformułowanie , zawiera w sobie ogromną głębię, dotyczącą każdej rodziny, jako najmniejszej komórki społecznej. Rodzina bowiem zawsze była rozumiana jako pierwszy i podstawowy wyraz natury społecznej człowieka. Stąd jest ona najmniejszą społecznością osób, dla której właściwym sposobem bytowania jest communio personarum, gdyż tylko osoby są zdolne do bytowania we wspólnocie, podejmowanej świadomie i dobrowolnie . Aby jednak wspólnota rodzinna mogła funkcjonować prawidłowo i być ostoją dla swego potomstwa jest rzeczą niezbędną wzajemne podporządkowanie. Jest to zaś możliwe, ale w „bojaźni Chrystusowej”, jako motywie, który sięga głębi ludzkiej duszy, licząc się z różnym usposobieniem poszczególnych osób w rodzinie. Wtedy wszystko opiera się na miłości, a gdzie jest miłość, tam nie ma - w ścisłym słowa znaczeniu, ani rozkazującego, ani słuchającego, lecz każdy idzie za głosem miłości, a miłując odczuwa swoją wolność dziecka Bożego. Stąd to Paweł przytoczył powyższe sformułowanie, zanim rozpoczął omawianie obowiązków dzieci wobec rodziców (Ef 6,1-4). Wówczas to, rodzina staje się prawdziwie jednością społeczną, okazującą sobie wzajemny szacunek. A to, z kolei, sprzyja właściwemu rozwojowi poszczególnych osób w rodzinie, gdzie nie tylko rodzice mają wpływ na swoje dzieci, ale i dzieci oddziaływają na swoich rodziców. Tej wzajemności bardzo sprzyja też jedność religijna rodziny, która – w miarę możliwości – zwraca się wspólnie do jednego Ojca w niebie, który ją pierwszy umiłował w swoim Synu, a naszym Zbawicielu, Jezusie Chrystusie. Wreszcie, w oparciu o tę religijność, rodzina – w pewnym sensie – ma o wiele większą możliwość stanowić ponownie zdrową jedność moralną, co obecnie nastręcza najwięcej problemów wobec współczesnego zamieszania, zwłaszcza na tym polu . Stąd to potrzeba, bazując również na biblijnych wskazaniach św. Pawła, wychowania w duchu personalnym bez przejawów rodzicielskiej dominacji. Ta bowiem może łatwo wywoływać reakcje zaostrzające ducha sprzeciwu oraz nie dyspozycyjności wobec przekazu pedagogicznego: „A [wy] ojcowie nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je, stosując karcenie i napominanie Pańskie” (Ef 6,4). Wszystko zatem ma się dokonywać w Bożej atmosferze, albowiem wychowywać dziecko, to tyle, co je zrodzić ponownie, a jest to ogromna odpowiedzialność, która w jakiś sposób rzutuje na jego przyszłe życie. Dlatego normalny, pełen ofiarności i wzajemnego przenikania się tej wielkiej sztuki sprzyja zarazem przemianie społeczności, w której dana rodzina żyje. Zdrowa rodzina bowiem ma swoje wzajemnie ubogacające się więzy ze zdrową społecznością . Dzięki temu obopólnemu powiązaniu rodzina nie tylko nie jest traktowana u św. Pawła marginesowo, ale wprost centralnie, w oparciu o jego ideę naczelną, jaką jest miłość, o czym jest mowa w sposób dobitny w 1 Kor 13. Apostoł Narodów uznaje ją za fundament dla pełnej egzystencji rodziny, która nie tylko będzie zdolna przezwyciężyć swoje trudności, ale i budować swoją właściwą przyszłość . Motorem zaś tej zdolności jest modlitwa, która od uzyskanego światła daje się do podejmowania konkretnych działań rodzinnych. Tylko bowiem działanie przemadlana przynosi zdrowe owoce, mogące odnawiać współczesną rodzinę. W takiej rodzinie wszystko zaczyna się stawać bardziej proste, co z kolei stanowi wewnętrzną zachętę do kierowania się w codziennym życiu miłością, jako źródłem wzajemnego ubogacania tej najmniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina.
- Miłość więzią jedności rodzinnej w świetle literatury mądrościowej i Janowej.
Rodzina, oparta na fundamencie Prawa, w ujęciu tradycji Pięcioksięgu, a przez proroków Izraela umieszczona w kontekście przymierza, osiąga swój blask w świetle Ksiąg mądrościowych oraz pism św. Jana, piewcy miłości. W starożytnym Izraelu jednostka żyła w ścisłej łączności z własną rodziną, która była dla niej głównym zapleczem, na jakie zawsze mogła liczyć . Rodzina bowiem stanowiła jedność społeczną, religijną i moralną zarazem. Toteż panował tam duch silnej i głębokiej solidarności, który obejmował wszystkich jej członków . Rodzina powoli traci swój dawny charakter patriarchalny, opierając się na autorytecie ojca, chociaż nie jest on już tak bezwzględny jak kiedyś . W znacznym stopniu liczy się teraz w rodzinie wzajemna miłość, czego wyraz znajdujemy właśnie w literaturze mądrościowej . Kobieta – żona i matka odbiera należny jej szacunek, a dzieci są wielkim skarbem dla rodziców, będąc zarazem gwarantem tej trwałości . Do ojca zaś, jako głowy rodziny, należą obowiązki jej pełnego utrzymania, przy czym mędrcy podkreślają wysoki poziom moralności współczesnej sobie rodziny, czerpiącej swoją energię życiową z pielęgnowania atmosfery miłości rodzinnej, której owocem jest szczęście takiej rodziny, trzymającej się wskazań i pouczeń, płynących od samego Jahwe, jak to opisują autorzy ksiąg mądrościowych . Taką koncepcję rodziny ma już autor Księgi Hioba. Centralne miejsce zajmuje w niej Jahwe, choć jest rodziną bogatą, a zarazem wielodzietną. Ale też i ona nie jest wolna od trosk, owszem, nawet od bolesnych doświadczeń, jakie ją dotykają. Znajdując się w takich okolicznościach, w których jakby wszystko krzyczało przeciw Bogu, głowa tej rodziny, Hiob, nie zwątpił w Jego ojcowskie zatroskanie, co też wkrótce przybrało realne kształty w postaci odnowy całej rodziny. Takie spojrzenie na relacje, jakie powinny zachodzić między Bogiem, a Jego rozumnymi i wolnymi stworzeniami, którymi są ludzie, tworzący rodzinę, ukazuje drogę niezachwianego trzymania się w życiu rodzinnym tego, co winno być w nim niezmienne w zmieniających się warunkach rodzinnych , które wprost są nie uniknione, albowiem dotyczą bytów przygodnych, jakimi wszyscy jesteśmy . To spojrzenie mędrców jest tym ważniejsze, że żyją oni i działają w czasach nie bardzo sprzyjających rodzinom, ze względu na małżeństwa mieszane; tych zaś nie brak i w naszych czasach; toteż, podobne są w takich rodzinach problemy, które mają zaostrzony charakter. Przede wszystkim jest to niebezpieczeństwo dla zatarcia swoich własnych korzeni, a nawet możliwość zerwania z nimi, co powoduje wtedy zmianę dotychczasowej orientacji rodzinnej . Toteż, mędrcy izraelscy napominali rodziców, aby od początku wdrażali swoją rodzinę w zachowywaniu nauk Jahwe , w których jest wyrażona Jego wola, służąca jedynie jej pełnemu dobru. Stąd w literaturze mądrościowej bardzo dużo zachęt do stosowania tychże nauk w życiu codziennym . Owszem, są one – choć w odmiennych warunkach – nadal aktualne i dla odnowy życia we współczesnych rodzinach. Opierając się o podstawy jurydyczne oraz więzi przymierza, utrzymujące jedność, rodzina izraelska nie ustrzegła się jednak różnych przykrych doświadczeń z poligamią i rozwodami włącznie . Toteż mędrcy Izraela, pragnąc odnowy rodziny, a przez to budowania jej na jeszcze bardziej spójnym fundamencie przywołali miłość, jako moc silniejszą niż śmierć . Nie jest to tylko ujęcie poetyckie, ale w swej treści sięga ono głębi rodzinnych korzeni. Mędrcy izraelscy bowiem postrzegają rodzinę, jako dar miłości Jahwe względem człowieka, którego On z miłości powołał do istnienia na swój obraz, czego nie uczynił wobec żadnego innego swego stworzenia. Już tu więc tkwi wielkość człowieka, a przez niego i wielkość samej rodziny, ustanowionej również przez Stwórcę. On to także, jako Dawca miłości, jest uważany w literaturze mądrościowej za Sprawcę więzi w rodzinie, jaka przejawia się we wzajemnym okazywaniu sobie przez jej członków gestów, których źródło może tkwić jedynie w miłości . Miłość, otwierając człowieka na Boga – naucza w interesującym nas Liście Ojciec św. – otwiera go i na rodzinę, jako na jego środowisko naturalne (por. nr 9). Rodzina bowiem bierze początek z miłości Boga, której powołuje do jej zakładania ciągle nowych rodziców, gdyż odpowiada ona ich osobowej godności, wyrażając się w nowej wspólnocie, przedłużanej i rozszerzanej poprzez potomstwo. Tak więc miłość rodzinna jest otwarta na nowe życie w postaci nowych osób, przychodzących na świat. Bóg, który raz umiłował człowieka, miłuje go nieustannie w każdej nowej istocie, jaką rodzice we współpracy z Nim powołują do życia. (nr 9). Toteż, wspólnym dobrem rodziny jest przede wszystkim miłość, która obejmuje nie tylko wszystkich jej członków, ale ma się też rozciągać na społeczność, w jakiej dana rodzina żyje i się rozwija. (nr 10). W ten sposób rodzina ma możliwość otwarcia się na przyjęcie nowych wartości, bez których trudno byłoby dokonać swojej odnowy . Jest to rzeczą konieczną, jeśli chce się ciągłego wzrastania wszystkich jej członków, by stawać się coraz bardziej pożytecznym dla innych, odczuwając zarazem własną możliwość doskonalenia swego człowieczeństwa. Osobisty wkład każdego w rodzinę kumuluje się w rodzinna potęgę, która z kolei wywiera swój pozytywny wpływ na swoje bliższe i dalsze otoczenie. Wszystko to jednak jest uwarunkowane od większej lub mniejszej wspaniałomyślności każdego z rodziny . Choć inicjatywa i zaangażowanie ludzkie w rodzinie jest niezbędne dla podejmowania dróg odnowy, to jednak – jak wskazuje konkretny przykład biblijnej rodziny Tobiaszów – konieczny jest zarazem rodzinny dialog z Bogiem, który wyraża się w różnych formach modlitwy: uwielbienia, dziękczynienia, przebłagania czy prośby , albowiem to Bóg jest źródłem wzrostu mocy duchowych, za którymi dopiero idą dobra następne, służące temu, by dana rodzina mogła realizować powierzoną sobie misję. Postawa całkowitego zaufania i powierzenia się woli Boga umożliwia jej działanie u tych, którzy starają się ją pełnić w swoim codziennym życiu. Jest to zaś możliwe jedynie w atmosferze miłości, dzięki której rodzina, utrzymując relacje z Bogiem, potrafi – ożywiane przez nią swoje działanie – rozszerzać na innych, przynosząc oczekiwane przez wszystkich owoce. To właśnie autor Księgi Tobiasza ukazuje nam obraz rodziny, kierującej się w życiu wiarą, znajdując się w środowisku pogańskim, a więc nie sprzyjającym jej jako rodzinie wierzącej w jedynego Boga. A przecież przede wszystkim, dzięki wierze pozostała ona sobą, roztaczając swój dobry wpływ na swoje otoczenie. Daje temu wyraz autor Księgi, umieszczając w niej wiele pouczeń, które wchodzą w skład norm moralnych rodziny. Toteż, w dziejach opisywanej tu rodziny nie trudno zauważyć liczne analogie z doświadczeniami wierzącej rodziny współczesnej, która – mimo zmienionych warunków - boryka się z podobnymi problemami życia codziennego. W obu przypadkach spotykają się ze sobą ludzkie i Boże spojrzenie na rodzinę, ludzkie słabości i Boże miłosierdzie, dość często kręte drogi, o których prostowanie zabiega sam Bóg, oczekując na ochotną współpracę ze strony danej rodziny, gdyż szanuje jej wolność, w jaką ją wyposażył w swojej wspaniałomyślności. Stąd to, kto powierza się Bogu, jak Ojcu, usiłując z wiernością przestrzegać Jego prawo na pewno się nie zawiedzie, przyjmując Jego świętą wolę, która zawsze pragnie jedynie pełnego dobra człowieka, choćby to nie było natychmiast widoczne. Tylko harmonijnie rozwijająca się rodzina stanowi właściwe środowisko dla pełnego kształtowania osobowości jej członków. Toteż, takiej rodziny nie da się niczym zastąpić. Natomiast zakradający się tu ewentualny kryzys więzi rodzinnych przynosi zazwyczaj ogromne straty. Wiele takich sytuacji doświadczają rodziny za dni naszych. Świadomy tego Ojciec św. Jan Paweł II kieruje, zwłaszcza do tych rodzin, swoje ojcowskie słowa zachęty i pomocy, wspieranej jego zatroskana o nie modlitwą. Widzi on bowiem, że w rodzinie można stworzyć najlepsze warunki, by się można odnowić, ucząc się dojrzałej sztuki życia poprzez terapię miłości., albowiem to dobra i silna rodzina jest niezastąpioną szkołą miłości., w której może się dokonać odnowa, także oblicza ziemi . Choć proces przeobrażeń związanych z rodziną wciąż trwał, to tę oczyszczającą moc sapiencjalnej miłości podjął też w stosunku do rodziny, jako miejsca spotkania pomiędzy miłością ludzką i boską , piewca tej największej cnoty św. Jan ewangelista, pozostawiając tego dowody w swojej spuściźnie literackiej . To on ujął ewangelię Jezusa w kategorii „znaków” , dając przez to wyraz traktowania wszystkiego, a więc i spraw związanych z rodziną w świetle wiary, która daje jej możliwość uporządkowania w sobie hierarchii wartości, niezbędnej dla pomyślnego rozwoju rodziny. Toteż, tak jak to było z aktywną rolą Boga w rodzinie, podobnie czyni i Jezus, uświęcając zaczynającą się rodzinę swoją obecnością, biorąc udział w jej ludzkiej radości, na co zwraca uwagę Ojciec św. (nr 18). Stąd to Jezus przybywa do Kany Galilejskiej wraz ze swoją Matką i uczniami, aby ukazać rodzinę, jako dzieło Stwórcy, wpisaną głęboko w zbawcze objawienie Boże. W tym zbawczym planie dana jest też możliwość osiągnięcia przez rodzinę pełnej szczęśliwości, od której w dużym stopniu jest uzależnione szczęście poszczególnej osoby, wchodzącej w skład rodziny. Ponieważ zaś w wartkim wirze życia dość łatwo jest tę szczęśliwość zagubić, stąd Jezus pragnie również być dla rodziny Dobrym Pasterzem (J 10,1-16). Toteż, nie tylko dostarcza jej duchowego pokarmu, bez którego nie jest rzeczą możliwą utrzymywać swe życie na właściwym poziomie, lecz także broni jej przed uderzającymi w nią prądami, które krążą ze swoją zatrutą ideologią, by niszczyć to dzieło Boże, sprowadzając je do zgubnych kaprysów ludzkich. I dziś, zauważa Papież Jan Paweł II, Jezus, ukazując swoje zatroskanie poprzez swój Kościół, przedstawia współczesnej rodzinie, czyhające na nią zagrożenia, poubierane w fascynującą owczą skórę, by tym sprytniej ją uśpić, a potem rozszarpać (por.nr 18). Toteż, szczególnie na tym polu przeróżnych niebezpieczeństw, zagrażających rodzinie, jako najmniejszej komórki społecznej, potrzeba ogromnego, owszem, wprost zbiorowego wysiłku, aby ten „boski owoc”, który musi także przejść swoją odpowiednią drogę od zaistnienia, poprzez swoje trudne wzrastanie, aż do pełnej dojrzałości, otaczać zdecydowaną pomocą i opieką, by poprzez rodzinę można było odnowić całe społeczeństwo. Tę właśnie możliwość przemiany – z pomocą sił nadprzyrodzonych – ukazał św. Jan Ewangelista, kiedy zwykła woda naszego życia stała się winem, a więc już rozpoczynające się życie nowej rodziny nabrało nowego „smaku”, ku radości wszystkich, którzy nieustannie do niej dążą Przez swój opis Jan daje odpowiedź tym, którzy w roztropny sposób, obawiając się niebezpieczeństwa wygaśnięcia pierwotnej miłości w rodzinie, zabiegali o jej utrzymanie Obawa ta, że z czasem wszystko może stać się zwykłą rutyną w rodzinie jest jeszcze bardziej aktualna w czasach nam współczesnych wobec przeżywanej dość ciemnej rzeczywistości Już tedy ten umiłowany uczeń Pana pragnął zapewnić, że można i to przezwyciężyć, ponieważ Bóg stał się Człowiekiem, a więc z Jego pomocą, której trzeba upraszać wino miłości rodzinnej się nie wyczerpie. Odtąd bowiem, od faktu Wcielenia, rodzina nie jest zmuszona liczyć tylko na własne siły ludzkie, gdyż – poprzez łaskę sakramentu małżeństwa – jest w rodzinie źródło miłości Bożej, które nigdy się nie wyczerpie . Jest to miłość, stwierdza Ojciec św., „jak troskliwa miłość matki, jak wybaczająca miłość ojca”, która podtrzymuje człowieka, czyniąc go uczestnikiem życia Bożego. Miłość zaś, która jest z Boga, stawia rodzinie właściwe jej wymagania. Przede wszystkim ma się ona niezmiennie opierać ciągle na pierwotnym zamyśle Bożym wobec niej, a to oznacza podejmowanie stałego wysiłku prowadzenia życia zgodnie z wolą Bożą. Oczywiście, jest to bardzo trudne wymaganie w swojej realizacji, przede wszystkim ze względu na słabość natury ludzkiej. Toteż, Jezus, pozostając przy tym boskim wymaganiu, przychodzi rodzinie ciągle ze swoją nadprzyrodzoną pomocą, jak to ukazał św. Jan w opisie uczty weselnej w Kanie Galilejskiej. W rodzinie bowiem przychodzą na świat nie tylko dzieci ludzkie, ale i – poprzez chrzest – dzieci Boże, czerpiąc swe nowe życie od Chrystusa w Duchu Świętym, czemu służą życiodajne sakramenty Kościoła. Dobrze się zatem dzieje, kiedy Jezusowi, stojącemu i kołaczącemu (Ap 3,20) do drzwi rodziny, ta Mu je otwiera na oścież, aby razem z Nim przeżywać swoje rodzinne sukcesy, ale i porażki. Chrystus bowiem chce być w rodzinie, jako jej siła, nadzieja oraz źródło wciąż nowego podejmowania rodzinnych zadań, przybliżających zwycięstwo cywilizacji miłości (por. nr 18). Tylko bowiem miłość jest władna dokonywać przemian dla dobra, na jakie oczekuje każda rodzina, która dopiero we wzajemnej miłości jest w stanie właściwie się rozwijać, jak to wynika z relacji św. Jana. Daje on temu wyraz również w innej swojej wzmiance, w nawiązaniu do starotestamentalnej terminologii sapiencjalnej, umieszczając trzy określenia, a mianowicie: oblubieniec, oblubienica i przyjaciel oblubieńca (J 3,29). W ten sposób św. Jan pragnie podkreślić, że już u początków powstającej rodziny, która rozpoczyna swoje życie w obecności Chrystusa, bywa radość i pogoda ducha. Chodzi zaś o to, aby ta sprzyjająca Roz wojowi rodziny atmosfera, nie tylko nie malała, ale się coraz bardziej wzmacniała, jak stwierdza Ojciec św. w swoim Liście do rodzin (por. nr 18). Miłować się w rodzinie oznacza tyle, co razem wzrastać, umieć ze sobą prowadzić dialog, ale też potrafić sobie wzajemnie przebaczać oraz akceptować w niej różność charakterów poszczególnych osób. Taka miłość w rodzinie, kiedy staje się miłością ofiarną, tzn. poświęcającą się wobec innych, wprowadza do rodziny harmonię, która jest niezbędna dla prawidłowego dojrzewania wszystkich w atmosferze wzajemnej życzliwości, jaka sprzyja odnowie rodziny. Dojrzewanie bowiem - w światłach i mocach Ducha Świętego - do odpowiedzialnego i ofiarnego życia w rodzinie przyniesie upragnione owoce. Oba te czynniki: boski i ludzki, które poprzez wzajemne przecięcie się są w stanie ustawić życie i działanie danej rodziny, tak w horyzontalnej linii działania, jak i wertykalnego wzniesienia się jej życia ku swemu ostatecznemu źródłu, którym jest sam Stwórca, pozwolą jej przywrócić jej pierwotne oblicze, zgodne z zamiarem Bożym .
Zakończenie
Jak widzieliśmy, rzeczą znamienną jest to, że hagiografowie biblijni, uwzględniając różne modele rodziny, jakie pojawiały się w dziejach ludzkości, nie narzucali swojego, który uznaliby za idealny, gdyż czasy się zmieniały, a wraz z nimi także rodzina podlegała różnym przemianom. Natomiast poprzez powierzone sobie przez Ducha Świętego słowo Boże ukazywali niezmienne wartości, ustanowione przez samego Stwórcę, jakimi rodzinne modele dziejowe powinny się kierować. Do tych to wartości należy nawiązywać i z uwagą przyglądać się zachodzącym przemianom, aby dojść do odnowy współczesnej rodziny. Choć dokonuje się to z ogromnym trudem i bardzo powoli, to jednak rodzi się nadzieja na tę odnowę. Zaczyna bowiem odradzać się świadomość szacunku dla życia i to od poczęcia aż do jego naturalnego zakończenia. Toteż, z właściwym sobie chrześcijańskim optymizmem Papież Jan Paweł II zachęca wszystkie rodziny do odwagi, pisząc: „Musicie być zawsze gotowe do tego, aby dać świadectwo owej nadziei, która jest w człowieku. Nie lękajcie się żadnych zagrożeń. Boże moce są niepomiernie większe od Waszych trudności” (nr 18). Jest on bowiem przekonany, że obecność Kościoła w świecie oraz jego ciągłe działanie na rzecz rodziny jest najściślej związanie z rozwojem cywilizacji miłości. Dlatego też, Ojciec św. zwracając się do rodziców pisze: „To właśnie Wy, drodzy ojcowie i matki, jesteście pierwszymi świadkami i szafarzami nowych narodzin. Rodząc dzieci, - których ostatnio coraz mniej przychodzi na świat, stąd bije się na alarm – powołujecie je dla ziemskiej ojczyzny, ale rodzicie je równocześnie dla Boga” (nr 22), „potrzebującego” nowych ludzi, by rozszerzało się Boże królestwo na ziemi. Po odbytej na niej pielgrzymce będziemy mogli znów spotkać z Bogiem twarzą w twarz, a tym bardziej rodzina, która w swoim życiu była Bogiem silna. Choć Papież wspomina też bolesne aspekty życia rodzinnego, to jednak – co jest dobrą wskazówką i dla nas – z upodobaniem powraca do sformułowania Apostoła Narodów, św. Pawła, wyznając: „Zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelkie rodzicielstwo” (por. Ef 3,14-15). Toteż, Papież, jako ojciec całej rodziny chrześcijańskiej uprasza Świętą Rodzinę Nazaretańską, by pomagała każdej rodzinie chrześcijańskiej iść za Chrystusem, który jest „drogą, prawdą i życiem” (J 14,6). Kończy zaś tę swoją prośbę wezwaniem: „Niech Maryja, Matka pięknej miłości i Józef, opiekun Odkupiciela towarzyszą wszystkim rodzinom swoją opieką na różnorakich ich drogach i zawiodą wszystkich do celu ostatecznego, którym jest nasze zbawienie” (nr 23).
Fondamenti biblici per rinnovare la famiglia contemporanea nella Lettera alla Famiglia di Giovanni Paolo II
Ogni famiglia [HTML_REMOVED] una costruzione viva. Come la costruzione anche la famiglia deve avere il fondamento forte, duraturo che ne consenta lo sviluppo. Questo fondamento si trova nella Bibbia. Il S. Padre perci[HTML_REMOVED] lo attinge da essa. Vorremmo vedere questo lavoro. Prima di tutto per restaurare la famiglia contemporanea il S. Padre si rif[HTML_REMOVED] ai testi giuridici che ci sono nel Pentateuco, ai quelli si richiama lo stesso Ges[HTML_REMOVED] nei vangeli sinottici, cio[HTML_REMOVED] la famiglia [HTML_REMOVED] stata creata da Dio e cos[HTML_REMOVED] rimane per sempre. In seguito i profeti hanno collocato la famiglia nell’ambito dell’alleanza fra Dio ed Israele e S. Paolo continuando questo pensiero ha manifestato l’alleanza che intercorre fra Ges[HTML_REMOVED] e la Chiesa. Il S. Padre si serve di quei testi per dare un grand’appoggio per un rinnovamento della famiglia contemporanea che si trova in crisi profonda. Infine i sapienti d’Israele hanno visto la famiglia come frutto d’amore, come bene in sé stesso. Questa visione [HTML_REMOVED] stata continuata da S. Giovanni nei suoi scritti. Il S. Padre si riferisce anche a questi testi della Bibbia per dimostrare la pienezza della famiglia come opera divino umana. In questi fondamentali biblici il S. Padre vede la possibilit[HTML_REMOVED] di restaurare la famiglia contemporanea e perci[HTML_REMOVED] la incoraggia a continuare gli sforzi per il suo rinnovamento in vista del bene comune di tutta la famiglia umana.
PODSTAWY BIBLIJNE ODNOWY WSPÓŁCZESNEJ RODZINY W LIŚCIE DO RODZIN JANA PAWŁA II
Każda budowla, jeśli ma w ogóle funkcjonować, musi opierać się na solidnym fundamencie. Budowlą specyficzną, bo żywą i działającą, jest też rodzina współczesna, do której przed dwudziestu laty skierował swój List Papież. Jan Paweł II, aby jej wskazać drogi odnowy. Również bowiem rodzina, dotknięta poważnymi „pęknięciami” dzisiejszych czasów, jeśli ma funkcjonować zdrowo, musi się oprzeć na niezmiennym fundamencie, jakim jest natchnione słowo Boże. Wobec jednak niezwykle złożonej rzeczywistości, w jakiej znalazła się współczesna rodzina, wolno zapytać, czy z Biblii można jeszcze czerpać podstawy dla dokonania odnowy instytucji rodzinnej, którą powołał do istnienia sam Stwórca? Na pytanie to odpowiedział sam Ojciec chrześcijaństwa, stwierdzając, że obficie korzystał w swoim Licie do Rodzin z nauczania biblijnego (nr.23). Jak przeto przedstawiają się te podstawy biblijne w tym Liście, chcielibyśmy się temu przyjrzeć nieco bliżej w niniejszym artykule. Najpierw, niezmiernie cenną uwagą Papieża jest uzasadnienie samego odwoływania się i bazowanie na Biblii. Stwierdza, że nie ma to być li tylko zwykła informacja, ale forma apostolskiej parenezy, skierowanej wprost do rodzin. Całe bowiem bogactwo rodziny, rozpoczęte w Starym Testamencie, nabrało swej pełnej wymowy w Nowym, zwłaszcza w środowisku Świętej Rodziny z Nazaretu, od której Odkupiciel człowieka rozpoczął swoją zbawczą misję wobec wszystkich ludzi, głosząc ewangelię rodziny (nr 23). Dlatego Ojciec św. zwraca się do wszystkich rodzin dobrej woli, aby im ukazać właśnie w świetle biblijnym ich niezbywalną godność i zadania, powierzone im przez Stwórcę . Jednocześnie, licząc się z rzeczywistością, pragnie też wskazać na realne zagrożenia największych wartości, których bagatelizowanie mogłoby przynieść niepowetowane szkody. Potrzeba jednak, aby to dotarło do każdej rodziny chrześcijańskiej. Stąd niniejsza próba ułatwienia tego przekazu, aby poszczególna rodzina dla własnej odnowy zechciała się pochylić nad biblijnymi podstawami, jako objawionym źródłem woli Bożej, a więc czymś, co obowiązuje wewnętrznie, a co Kościół ujmuje już w wyraźnie sformułowane ramy jurydyczne Toteż Papież uwypukla w swoim Liście trzy zasadnicze aspekty, w których ukazuje biblijne podstawy dla odnowy współczesnej rodziny. Najpierw umieszcza rodzinę w jurydycznym kontekście biblijnym, który zawiera się, tak w zamyśle Boga, jak i w przekazie Jezusowym (1). Następnie, odwołując się do spojrzenia prorockiego, a zwłaszcza do kontynuującego je ujęcia św. Pawła, broni spoistości rodziny jako wzajemnego przymierza jej członków (2). Wreszcie,, korzystając z literatury mądrościowej oraz jej odpowiednika, jaką jest spuścizna Janowa, ukazuje rodzinę jako owoc wzajemnej miłości (3).
- Jurydyczne podstawy rodziny w Piśmie św.
Zgodnie z jurydyczną mentalnością, zawartą w Pięcioksięgu, autorzy biblijny uważali natchnione teksty za normę, według której powinno się układać życie ludzkie w ogóle, a życie w rodzinie w szczególności . Już w Księdze Rodzaju (1,26) jest wyróżniona rodzina, ustanowiona przez samego Stwórcę na Jego obraz i podobieństwo (nr 6). Jest to godne szczególnej uwagi, albowiem żadne inne stworzenie nie zostało powołane do istnienia w ten sposób, który jest jedyny i niepowtarzalny. Obraz ten i podobieństwo, stanowiąc podstawę wielkiej godności instytucji rodzinnej, jest zarazem dla niej ogromnym zobowiązaniem w jej różnych wymiarach, tak wertykalnej, jak i horyzontalnej egzystencji. Toteż, zbyt jednostronny nacisk kładziony przez współczesną rodzinę na ten ostatni jest do odnowienia na rzecz pierwszego, właśnie w oparciu o Biblię , w celu osiągnięcia niezbędnej równowagi, która jest zdolna dać możliwość do znacznej poprawy funkcjonowania tej najmniejszej komórki społecznej, ku jej własnemu dobru, a przez nią i dobru społeczeństwa, jako jego integralna część (nr 6). W ten sposób rodzice we współpracy ze Stwórcą przekazują społeczności nową osobę. Są więc źródłem powiększania się każdej społeczności. W rodzinie zatem zaczyna się genealogia każdej osoby, gdyż rodzenie jest kontynuacją stworzenia (nr 9). Choć przeto rodzina jest ze swej natury ściśle zjednoczona węzłami krwi, to przecież założenie nowej rodziny jest o wiele silniejsze od tych więzów, skoro - o czym przypomina Papież (nr 8) - sam Bóg konstatuje: „Dlatego opuszcza mężczyzna ojca swego i matkę swoją i łączy się z żoną swoją i stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24). Owszem, powstająca rodzina została obdarzona przez Boga błogosławieństwem (Rdz 1,28), poprzez które okazuje On jej miłość i życzliwość, opowiadając się zawsze po jej stronie . Owszem, Bóg ciągle poprzez dzieje biblijne włącza rodzinę z jej cnotami, ograniczeniami i brakami w swój zbawczy plan wobec ludzkości Toteż, rodzina, właśnie, jako wspólnota, najlepiej realizuje powierzone sobie przez Boga zadania : odpowiedzialnego rodzicielstwa i administracji dobrami, jako darami Stwórcy, co też jest Jego wolą . Niestety, i na tym polu, więzy rodzinne w obecnych czasach bywają często nadwyrężane, a nie rzadko, nawet zrywane. Toteż, rodzina ma się stawać silną wspólnotą osób, poprzez wzajemne więzy swoich osób, aby się przeciwstawić temu zjawisku, którego szkodliwe skutki ponosi przede wszystkim bezbronne potomstwo. Choć niezbędna jest tu pomoc specjalistów, to jednak wszystkie ludzkie wysiłki, aby zaowocowały, muszą uwzględniać „Boży ciąg”, który jedynie jest zdolny je wzmocnić. Tylko bowiem Boży Duch – podkreśla Papież – jest w stanie umocnić rodzinę (nr 7). Stąd konieczna jest tu komplementarność, aby wysiłek rozumu był wspierany mocami nadprzyrodzonymi. Wówczas najlepiej dochodzi się do rozumienia rodzinnych sytuacji. Rodzinna modlitwa o Boże światło, pozwala uświadomić sobie obecność samego Boga, jako miłującego wszystkich Ojca. Tą zaś prawdziwą, bo od Boga pochodzącą miłością można się tylko obdarzać wzajemnie i to w sposób bezinteresowny. W rodzinie bowiem występują relacje międzyosobowe. A jedynie – jak zaznacza Papież – „dar osoby dla osoby” jest trwały i nieodwołalny. Toteż jest on podstawą, na której można odbudować właściwy – według zamysłu Bożego – model rodziny (nr 11). Stąd to, rodzice współpracujący z Bogiem, już od samego początku na Nim opierają swoją rodzinę i jej prawidłowy rozwój. Wyraz tej współpracy dała już „pierwsza” rodzicielka-Ewa, która wyznała: „Urodziłam człowieka za sprawą Boga” (Rdz 4,1). Tak oto, każdy nowy człowiek, przychodzący na świat w rodzinie jest dla niej darem Stwórcy. W tym więc nowonarodzonym urzeczywistnia się wspólne dobro rodziny. Ale też ta nowa osoba obdarowuje sobą rodzinę, a przez nią i społeczeństwo, które bez tych nowych jednostek by zamarło. Na szczęście jednak to sam Bóg powołuje do istnienia człowieka dla niego samego. Natomiast, nowonarodzony, jako osoba, posiada godność ludzką , dzięki której ma swoje miejsce w rodzinie, a z czasem przez nią i w społeczeństwie, co się rozpoczyna już w środowisku rodzinnym, jako najbardziej odpowiednim, gdyż naturalnym. Dlatego świadomość tej prawdy zobowiązuje rodzinę do utrzymywania się na poziomie sprzyjającym właściwemu rozwojowi każdego z jej członków. A tylko człowiek, jako istota zdolna do autorefleksji, może i powinien dbać o stały rozwój swojej osobowości. Dzięki zaś temu wysiłkowi jest on zdolny do naprawy swojej postawy. Zobowiązanie to dotyczy również rodziny, która im staje się lepsza, tym bardziej przyczynia się do poprawy wizerunku społeczności, w jakiej żyje i działa . Rodzina bowiem znajduje się u podstaw cywilizacji miłości, podkreśla Ojciec św. Musi się ona stawać coraz bardziej przyjazna każdemu człowiekowi, co z kolei będzie miało swój wpływ na bardziej humanitarne oblicze świata. Oczywiście, potrzeba do tego, zdaniem Papieża, „systematycznej uprawy”, co winno się rozpocząć właśnie w rodzinie, jako najmniejszej komórce społecznej (nr 13). Jest natomiast rzeczą zrozumiałą, że jeśli idzie o skuteczność takiego przedsięwzięcia, to rodzina musi się zachowywać jak latorośl wszczepiona w krzew winny, którym jest Chrystus , by mogła czerpać z Jego odżywczych soków dla swojej odnowy. To zaś niezbędne wsparcie dla ludzkich wysiłków, podejmowanych przez rodzinę, będzie wymagało wprost ogólnoludzkiej mobilizacji sił, aby rodzina była w stanie odzyskać swój pierwotny blask, jaki jej nadał sam Stwórca, powołując ją do istnienia, a który to piękny jej obraz bardzo mocno zmatowiał wskutek „cywilizacji śmierci”, poprzez jej agnostycyzm w poznaniu i utylitaryzm w działaniu. Nastawienie to w praktyce przejawia się w traktowaniu osoby jako rzeczy, a więc przedmiotowo, podczas, gdy jest ona podmiotem, któremu rzecz ma służyć . Natomiast cały porządek, także w rodzinie, odwraca się, kiedy górę bierze utylitaryzm i konsumizm. Wówczas i rodzina staje się instytucją, w której traktuje się drugiego jako przedmiot, co sprowadza przykre konsekwencje w codziennym życiu. Wtedy na tej płaszczyźnie rozumowania umieszcza się też ogromny dar Boga, jakim jest przekazywanie życia, ubierając go w tzw. „bezpieczny seks”. Bardzo szybko zamienia się on właśnie w najbardziej niebezpieczny, ze swymi zgubnymi dla osoby skutkami. Poniżając bowiem sam dar płciowości w człowieku, wnosi tym samym rozkład rodziny, do której dana osoba należy. Taka rodzina staje wówczas przed niebezpieczeństwem utraty prawdy o sobie samej, a przez to utraty wolności i miłości . Stąd, postuluje Ojciec św., że rodzina współczesna swoją odnowę musi rozpocząć od poszukiwania pięknej miłości w relacjach najpierw wśród siebie samej, by móc też promieniować na swoją społeczność, w jakiej przyszło jej żyć. Tylko taka, prawdziwa cywilizacja miłości wnosi w rodzinę radość i chrześcijański optymizm, mimo piętrzących się wokół trudności (nr 13). Są one jednak owocem miłości wymagającej, gdyż jedynie taka miłość tworzy niezafałszowane dobro osób i wspólnot, a wśród nich, zwłaszcza w rodzinie. Miłość zaś jest wymagająca przede wszystkim dla tych rodzin, które otwierają podwoje swego serca na wolę Boga, który pierwszy umiłował rodzinę. Wyłącznie na takiej miłości wymagającej można położyć fundamenty dla właściwej odbudowy rodziny, która dzięki takiej podstawie jak miłość - i rodzina wszystko przetrzyma , albowiem Bóg jest Miłością i jako taki ogarnia każdą rodzinę, którą powołuje do istnienia (nr 14). Już bowiem Jezus, nawiązując do zamysłu Bożego o rodzinie , sięgnął do jej „początków”, sformułowanych w Księdze Rodzaju . Był to, powzięty przez samego Stwórcę, obraz rodziny idealnej, która w ciągu swoich dziejów doznała rozlicznych dewiacji. Jezus, przywracając ten ideał, pragnął go oczyścić z jego dziejowych naleciałości, z których najbardziej groźnym były rozwody. Stanowiły one dla rodziny gorzki owoc, który jako nadpsuty, skutecznie niszczył ten żywy organizm społeczności ludzkiej. Sam Jezus wskazał na przyczynę tego stanu rzeczy, kiedy w typowej dla rabinów dyspucie o podstawach rozwodu, podanego w Pwt 24,1-4, odpowiedział faryzeuszom: „Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było” (Mt 19,8). Należy przy tym podkreślić, że tzw. list rozwodowy nie miał formy nakazu, lecz dawał jedynie możliwość, z której nie ma żadnego obowiązku skorzystania. Widać tylko, jaką łatwą pożywkę stanowi ona dla ludzkiej słabości. Zbawczą misją zaś Jezusa było właśnie wzmacnianie osłabionych przez grzech sił człowieka, aby zdołał z pomocą Bożej łaski przeciwstawiać się i odnosić zwycięstwo nad tym, co go oddala od pierwotnego zamysłu Boga, także w przypadku rodziny. Podstawowym bowiem powołaniem człowieka, jak stwierdza Papież (nr 18), przyjmowanym przez zasadniczą większość Ludu Bożego, jest założenie własnej rodziny. Nie jest to jednak jedyna i wyłączna droga dla człowieka, w celu osiągnięcia zbawienia, które jest celem ostatecznym dla każdej ludzkiej osoby. Istnieje bowiem inny rodzaj drogi, wskazany przez Jezusa, a jest nim bezżenność dla Królestwa Bożego . Tak oto są do dyspozycji ludzi dwie drogi – zgodnie z właściwym dla siebie powołaniem – aby móc osiągnąć cel ostateczny, którym jest zbawienie. Na obu tych drogach, które w rzeczywistości są ze sobą splecione, ludzie, którzy je wybierają dla siebie, wypełniając obowiązki swojego stanu, przyczyniają się - w sposób dla siebie właściwy – do budowania tego samego Królestwa Bożego na ziemi (1P 2,5), w ramach ludzkich społeczności. Idąc za wolą Bożą, ci którzy zakładają rodzinę, stanowią dla Boga środowisko, z jakiego On powołuje wybranych, aby ich z kolei posyłać do wszystkich rodzin w celu ewangelizacji. Na tę misję Jezus najpierw posłał swoich apostołów, a ci, umocnieni Duchem Świętym, przekonywali rodziny, że i one mają być przedłużeniem ich apostolskiej działalności wśród swoich społeczności. W ten sposób ich apostołowanie będzie się przyczyniało do przemiany serc ludzkich, służąc odnowie całej rodziny ludzkiej. Do tych to korzeni biblijnych ma sięgać współczesna rodzina, by dokonywać własnej odnowy swego obrazu , zgodnego z pierwotnym zamysłem Bożym . Dlatego Jezus, kierowany miłością i dobrocią, jak małżeństwu, tak i rodzinie stawia wymagania pozostawania sobą , według tego, jaką ją powołał do istnienia sam Stwórca: ma być ona pomocą w uświęcaniu swoich członków , jak to było „od początku” (Mt 19,8). Tam bowiem znajduje się pierwotny zamysł Boży w stosunku do rodziny . Wprawdzie Boży obraz rodziny ma na względzie dobro jej samej, a przez nią i dobro społeczności, do której należy, to jednak słabość skażonej natury ludzkiej i tutaj ciągle daje się we znaki . Już Mojżesz uległ, pozwalając na tzw. list rozwodowy (Pwt 24,1), ze względu na „zatwardziałość serc” swoich współziomków, „lecz – jak podkreśli z naciskiem Jezus – od początku tak nie było”( Mt 19,8). Mimo nawet zdziwienia Apostołów, Jezus pozostaje przy boskim wymaganiu, postawionym rodzinie przez Boga o odpowiedzialności za jej ciągły rozwój . Niestety, dewiacje, przez jakie przeszła ona w ciągu wieków potwierdziły do czego doprowadziła tutaj uległość Mojżesza. Toteż Jezus więc w sposób bezkompromisowy i zdecydowany nawiązuje do pierwotnych wymagań Bożych, co do rodziny, albowiem tylko przyjęcie ich daje pełną rękojmię odnowy i dla rodziny współczesnej (Mt 19,9). Sam bowiem Jezus, przyszedłszy na świat właśnie w rodzinie, uwypuklił jej niezastąpioną ważność, a zarazem jej ogromną godność , ciągle przychodzi do każdej Kany rodzinnej , jak podkreśla Papież (nr 20). aby ofiarować jej boski dar zbawienia i odnowić w niej to, w co Stwórca ją wyposażył, a mianowicie: w piękną i życiodajną miłość, która owocując dobrem w niej i dla niej, sprzyja atmosferze wzrastania jej członków, a przez nich i społeczności, do której oni należą. To przecież dzięki miłości poczyna się – poprzez małżeństwo – nowa rodzina, chciana przez samego Boga. Dlatego Jezus, odwołując się do szóstego przykazania Dekalogu (Wj 20,14; Pwt 5,18), potwierdza spoistość rodziny, jakiej chciał Bóg. Stąd to w grzechu cudzołóstwa widzi On główne źródło rozbijania tej jedności., której niszczące konsekwencje pragnie usuwać, aby przywracać całe piękno tej najmniejszej komórki społecznej, powołanej do świętości . Odkrywając jej podstawy w Biblii, Ojciec św. tak bardzo pragnie pomóc rodzinom, by mogły odkryć w jej świetle swój niezmienny fundament w zmieniających się warunkach ich współczesnej, wielce złożonej, rzeczywistości. Dlatego, jak to wynika z objawionego słowa Bożego, u podstaw odnowy rodzinnej musi się znaleźć miłość, na której Jezus, podejmując tu myśl starotestamentalną, umieścił ją jako fundament budowli rodzinnej . Jeśli zaś czysta logika domaga się mocnych i trwałych fundamentów dla zwykłej budowli, to tym bardziej tak być powinno wobec tej, jaką jest rodzina. Na tej jurydycznej podstawie będzie budowany następny etap rodziny, którym jest rodzinne przymierze, jakie nam przekazali prorocy Izraela oraz św. Paweł.
- Przymierze rodzinne w ujęciu proroków Izraela i św. Pawła
Rodzina, ustanowiona przez samego Stwórcę, miała być – ze swej natury - czymś trwałym . I na tej płaszczyźnie ontycznej taką ciągle pozostaje. Natomiast, dokonujące się w niej pęknięcia, a nawet rozłamy są skutkiem pierwotnego skażenia człowieka, który jest bardziej skłonny do postępowania nie zawsze zgodnego z obowiązującym prawem, co w szczególny sposób dotyka właśnie rodzinę. Znajomość tej złożonej rzeczywistości, mającej miejsce w rodzinach, dostrzegli prorocy Izraela, którzy sami dzielili różne ich aspekty. Jako heroldowie zbawczej woli Boga, uświadamiając o niej swoich rodaków, pragnęli to czynić w sposób jak najbardziej przekonywujący, poprzez ujęcie relacji między Jahwe a Jego ludem w kategoriach międzyosobowych relacji rodzinnych , dzięki budowaniu wzajemnych stosunków na płaszczyźnie obopólnego przymierza . Otóż przymierze, tak etymologicznie, jak i treściowo, oznacza więź opartą na zobowiązaniu, które obejmuje zarówno dane sobie obietnice, jak i wzajemne obowiązki, a charakteryzuje się solidnością i trwałością. Przy tym, w ujęciu biblijnym w przymierzu międzyludzkim, a tym bardziej międzyrodzinnym przywołuje się jako świadka i gwaranta tego układu samego Boga , dzięki któremu taka ugoda stanowi podstawę trwałego związku, w naszym wypadku, także rodzinnego. Również w przymierzu Boga z człowiekiem akcentuje się wierność Tego pierwszego, zapewniającej związkowi jego pewność i trwałość, ale też nie zapomina się tu o ludzkim partnerze, który podlega swoim słabościom. Z tej racji trwałość związku u tego ostatniego jest warunkowa, choć możliwa poprzez ciągłe powroty do stanu pierwotnego . Celem bowiem zawieranego przymierza było ustanowienie i zapewnienie stanu pokoju, a więc harmonijnej równowagi. Po tę adekwatną formę i treść pojęcia przymierza chętnie sięgali prorocy starotestamentalni, aby zilustrować nim relacje małżeńskie i rodzinne. W ten sposób dawali oni do zrozumienia, że przymierze rodzinne opiera się na Bogu, który jest fundamentem harmonii i trwałości każdej rodziny, mimo jej ludzkich słabości, jakie potrafią osłabiać jej spoistość, tak ważną dla jej normalnego funkcjonowania . Taką właśnie rodzinę, jaka się jawi przed nimi, pragną prorocy, ukazując jej wspaniałe horyzonty, przyjść jej z pomocą odnowy, aby ujrzała swą niezbywalną wartość, a więc kim ona jest, jako instytucja ustanowiona przez samego Boga, a przez to, kim jest dla każdej społeczności, o której składzie stanowi. Rodzina bowiem nie jest tylko kręgiem zamkniętym w sobie, ale jej istnienie i działanie ma swoje niezatarte reperkusje dla swojego otoczenia. Jak ulegająca rozkładowi komórka w organizmie zagraża jego prawidłowemu rozwojowi, tak jest i z rodziną, najmniejszą komórką organizmu społecznego. Ale i przeciwnie, komórka funkcjonująca prawidłowo, a więc i rodzina, przyczynia się do właściwego rozwoju całego organizmu. Toteż i do tego etapu rodziny w ujęciu starotestamentalnych proroków nawiązuje w swoim Liście do rodzin Papież Jan Paweł II, aby w tej perspektywie podać ojcowskie wskazania dla odnowy współczesnej rodziny. Według niego (nr 7), rodzina jest wyrazem społecznej natury człowieka, który jest określany, m. in., jako „animal rationale sociale” (Arystoteles). Rodzina, jako dzieło samego Stwórcy, z powodu narosłych w niej różnych odchyleń już w czasach proroków, przez nich też bywała wspierana w celu przywrócenia jej pierwotnych fundamentów, na których oparł ją Bóg . Wspomniany już Boży obraz i Boże podobieństwo, jakimi został obdarzony pierwszy człowiek, tzn. mężczyzna i kobieta, a zatem pierwsza wspólnota rodzinna, w niej i poprzez nią jest nieustannie przekazywany, stanowiąc szczególne znamię rodzinnej trwałości. Dzięki niej rodzina jest podstawowym miejscem przychodzenia człowieka na ten świat. Człowiek, dojrzewając w rodzinie, z czasem zakłada swoją i we współpracy z Bogiem dzieli się życiem, dając początek nowej istocie ludzkiej. Stwierdza to prorok Izajasz, kiedy pisze o Słudze Pańskim: „Powołał Mnie Pan już z łona mej matki” (Iż 49,1). Jest to świadectwo o ludzkiej godności naszej osoby, na której zostaje wyciśnięty obraz Stwórcy, włączającego się w tajemnicę przekazywanie największego daru, jakim jest życie. Owszem, Bóg podtrzymuje to życie, troszczą się o nie przez swoją ojcowską wrażliwość, ale i potęgę pozwalającą na przychodzenie rodzinie z pomocą. Dlatego Stwórca pragnie, aby każda rodzina utrzymywała z Nim żywe relacje, ułatwiające wzajemne traktowanie się na płaszczyźnie osobowej. A sprzyjają temu, wg proroków bardzo mocne więzi krwi w rodzinie. Przymierze bowiem Boga z Jego ludem nie jest ujęte w kategoriach czystego traktatu, lecz w postaci więzi, jaka ma miejsce w rodzinie. Tym, co jednoczy obu partnerów jest krew, a więc życie, dzięki któremu stają się wspólną rodziną na płaszczyźnie duchowej. Odtąd Izrael jest traktowany bardziej jako rodzina, niż jako lud, stając się tym samym rodziną Jahwe . A rodzina zbiera się najczęściej razem podczas uczty. Aspekt ten nie uszedł uwagi proroków . Już u ludów wiodących tryb życia nomadyczny, cechą charakterystyczną było przypieczętowanie zawartego przymierza wyprawieniem wspólnej uczty. Zwyczaj ten przejęli Izraeli, stosując go u siebie o wiele częściej, a w sposób bardzo uroczysty raz w roku na święto Pasach. Łączyła ona oprócz rodziny również najbliższych sąsiadów, jeśli tego wymagały okoliczności. Przebiegała ona w iście rodzinnej atmosferze, poprzez zachowywanie przewidzianego rytuału, co ubogacało wewnętrzne przeżycia zgromadzonych . W intencji proroków uczta taka, którą rozumiano jako „teologię serca” miała być ostatecznie wyrazem miłości, nie tylko jej uczestników, ale miała ich prowadzić przede wszystkim do miłości Jahwe i podążania w życiu Jego drogami. Owszem, nawet, gdyby, jak w rodzinie proroka Ozeasza, zdarzyły się przykre incydenty, to i wówczas Bóg, który jest twórcą rodziny, wyjdzie jej naprzeciw, skoro tylko jej członkowie otworzą swoje serca, aby On mógł dokonać w nich owocnej przemiany. W tym celu, aby dać temu wyraz, prorocy izraelscy, choć sam termin „przymierze” zapożyczyli ze świata Starożytnego Wschodu, to jednak nadali mu treść wzajemnych relacji osobowych między Jahwe a wspólnotą Jego ludu, odnosząc ten obraz do relacji rodzinnych. Jest to widoczne u proroka Izajasza, który, przedstawiając Boga, nie tylko jako ojca, ale również jako matkę , wyznaje: „Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was będę pocieszał” (Iż 66,13). Obdarzone przez Boga serce matki czułością, delikatnością i troskliwością, to niezbędne elementy dla trwałości rodziny, w której matka jest bijącym i ogrzewającym wszystko sercem, zwłaszcza kiedy jest wspierana właściwą postawą odpowiedzialnego za rodzinę ojca. Taka rodzina tętni życiem, mimo nie omijających ją codziennych zmagań i problemów, jak to miało miejsce również u proroka Izajasza. Owszem, nie obce było też wśród proroków wydarzenie stania się wdowcem wkrótce po założeniu rodziny. Przytrafiło się to prorokowi Ezechielowi (24,15-18). Choć sam fakt był też odczytywany w ramach symbolu, to przecież czasy owe należały do bardzo trudnych, zwłaszcza w stosunku do rodzin, które znalazły się na przymusowej emigracji . Lecz i w tej trudnej dla rodzin sytuacji, tak prorok Ezechiel (rr. 36-37), jak i Deuteroizajsz (rr. 40.43) nie pozostawiają je samym sobie, zapowiadając powrót do ojczyzny w należnej im chwale i triumfie. Otrzymają bowiem „serce nowe i ducha nowego”(Ez 36,26), stając się Bożym ludem. Tym samym znajdą się pod jednym Pasterzem i Bóg zawrze z nimi przymierze pokoju, a: „będzie to wiekuiste przymierze z nimi” (Ez 37,26). Dlatego rodziny te zachęca Bóg: „Nie lękajcie się, bo jestem z wami” (Iż 43,5). Owszem, prorok Joel zapowiada też rozlanie Ducha Bożego na rodziny, aby mogły czerpać siły do przezwyciężania codziennych trudności . Tak też postrzega rodzinę i dziś Papież Jan Paweł II, z jej blaskami, ale i – niestety - poważnymi cieniami, którym pragnie przyjść z ojcowską pomocą Wg niego, jest ona nadal wyrazem społecznej natury człowieka. Stąd jego zachęta, aby w ten sposób ją rozumieć i za dni naszych, gdyż stanowi ona w dalszym ciągu najmniejszą komórkę każdej społeczności. Sama rodzina bowiem jest społecznością osób, dla których właściwym sposobem bytowania jest communio personarum Komunia osób daje początek wspólnocie, jaką jest rodzina Z tej racji jest ona – ze swej natury – przymierzem krwi (nr 7). Taki początek daje jej, powoływane przez Boga, małżeństwo. Dlatego oparciem dla właściwego rozwoju rodziny są już takież relacje pomiędzy małżonkami, jako jednego i nierozerwalnego przymierza. Domaga się ono trwałości w dotrzymywaniu podjętych obopólnie zobowiązań, mających w zamiarze wzajemne dobro, a w naszym przypadku, dobro całej rodziny. Ta, z kolei, przypomina Papież, urzeczywistnia się w postaci owocu rodzicielskiego, będącego dziełem współpracy rodziców ze Stwórcą w otrzymanym od Niego, a przekazywanym przez nich życiu. Toteż, pozostając w tej współpracy i rodzina chrześcijańska staje się przymierzem osób wzajemnie sobie pomagających przez wypełnianie swoich zobowiązań. Ponieważ jednak nie jest rzeczą łatwą ich wierna realizacja, stąd rodzina – od chwili swego zaistnienia z woli Bożej – powinna być ciągle zwrócona ku Bogu, od którego pochodzi wszelkie rodzicielstwo (nr 7). Religijny charakter rodziny podkreśla też prorok Malachiasz, określając ją również jako przymierze, którego świadkiem jest sam Bóg, gwarantujący tym samym jej trwałość (Ml 2,14). Samo zaś rodzicielstwo jest ogromnym darem Stwórcy dla rodziny, aby mogła się rozwijać, stanowiąc podwalinę pod społeczeństwo, które się składa właśnie z rodzin. Prorocy zatem, bazując na danych Pięcioksięgu o rodzinie, a inspirowani otaczającą ich rzeczywistością swoich rodaków, którym chcieli przyjść z pomocą w odnowie ich życia rodzinnego ukazali dla niego obraz przymierza, jako ubustronnego zobowiązania, które przede wszystkim od strony Boga jest podstawą ciągłego odnawiania się partnera ludzkiego, jakim w naszym przypadku jest rodzina . Kontynuatorem myśli heroldów starotestamentalnych, co do ujęcia rodziny w kategoriach przymierza jest św. Paweł, Apostoł Narodów. Wprawdzie zwracali się do niego pierwsi chrześcijanie w konkretnych sprawach, jakie niosło ich, m. in., życie rodzinne, to jednak w swoich odpowiedziach pozostawił wystarczający obraz współczesnej sobie rodziny . Przymierze, jako umowa nieodwołalna między Jahwe a Izraelem, jako wspólnotą, zostało wypełnione w Jezusie Chrystusie. To On, przyjmując postawę Oblubieńca zawarł przymierze wieczne ze swoim Kościołem, założoną przez siebie wspólnotą, jako jedyną oblubienicą (por. Ef 5,23). Podobnie, jak prorocy, na tym tle Paweł umieszcza relacje najpierw małżeńskie, a następnie i rodzinne. Dokonuje tego w tzw. „tablicach domowych” , tzn. zestawach pouczeń i wskazań moralnych, skierowanych do poszczególnych osób, które tworzą rodzinę . Wprawdzie obraz współczesnej rodziny wraz z jej wzajemnymi relacjami mocno się zmienił w stosunku do dawnego ujęcia, to właśnie, pragnąc dać biblijne podstawy do odnowy dzisiejszej rodziny jest rzeczą konieczną przywrócenia w niej ściślejszych więzów, które by działały na niezmiennej zasadzie naczyń połączonych poszczególnych członków każdej rodziny, a poprzez nią z rodzinami ze swego otoczenia. Przejęta przez Pawła, zrozumiała w tamtym środowisku, zbyt jednostronnie – choć nie biblijnie pojęta dominacja mężczyzny, słusznie zostaje podkreślana dziś – w oparciu o dzieło stworzenia człowieka, a więc kobiety i mężczyzny – ich równość, co do natury, a jedynie odmienność funkcji w tworzeniu tej samej rodziny. Dynamicznym zaś jej znakiem ciągłej odnowy, także dla współczesnej rodziny są jej dzieci. Są one przejawem tego, że rodzina – jak zdrowe drzewo ze swymi gałązkami żyje i się rozrasta. Dzieci bowiem są owocem dojrzałej miłości rodzicielskiej. Toteż, rodzina, która nie chciałaby mieć potomstwa z własnej woli jest nie do przyjęcia przez św. Pawła. Jako taka bowiem byłaby znakiem egoistycznego zamknięcia się na życiodajne owoce, które jedynie stanowią o jej żywotności. Wynika to z Pawłowego spojrzenia na rodzinę w świetle „płodnej” relacji, zachodzącej między Chrystusem a Kościołem. Dzięki niej pojawiają się nieustanne nowe dzieci Boże. Stąd to dla rodziców chrześcijańskich jest to biblijna podstawa, aby podejmować radosną płodność, która od samego początku jest wpisana w ich naturę przez samego Stwórcę (nr 15). Paweł też, podkreślając obietnicę dobrobytu i szczęścia, wyjątkowo dołączonego przez boskiego Prawodawcę do czwartego przykazania Dekalogu, stwierdza, że harmonijny rozwój życia rodzinnego rodziców i dzieci również bardzo sprzyja dobrobytowi społeczności, w której taka rodzina żyje i działa. Owszem, św. Paweł, nawiązując do tego przykazania, zachęca: „Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest sprawiedliwe” (Ef 6,1). Ale i do ojców apeluje: „A [wy] ojcowie nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je stosując karcenie i napominanie Pańskie”(Ef 6,4). A zatem w IV przykazaniu Apostoł Narodów dostrzega pewne zobowiązanie do wzajemnej czci rodzinnej, która jest w stanie przyczynić się spójności całej rodziny. Niestety, współczesny racjonalizm, powracając do greckiego dualizmu, jak on, przeciwstawia ciało duchowi, jako elementom wzajemnie się zwalczających. Przedstawiając zaś wizję dobrobytu li tylko materialnego, a ignorując stronę duchową człowieka, usiłuje zarazem sprowadzić wymiar współczesnej rodziny wyłącznie do płaszczyzny ziemskiej, podczas gdy człowiek, mając postawę wertykalną wzbija się także ku górze wraz z płynącymi stamtąd konsekwencjami, które z konieczności rzutują na jego ziemską egzystencję, jako istoty wolnej i rozumnej. Dzieje się tak dlatego, że człowiek jest osobą, jest jednością, jak to ujmuje Biblia, tak przez swoje ciało, jak i przez swego ducha (KDK 14). Oba te elementy, pochodzące od Stwórcy, wzajemnie się przenikają i mają służyć człowiekowi do pełni życia, które obejmuje tak wymiar horyzontalny, jak i wertykalny ludzkiej istoty. Jest to sprawa ogromnej wagi dla odnowy współczesnej rodziny, szczególnie ze względu na sytuację, w jakiej się ona obecnie znalazła. Niejako wszechogarniający - także rodzinę – konsumpcjonizm wyraźnie ją usiłuje oddalić od cywilizacji miłości ofiarnej. Na szczęście, istnieje też działanie zwrotne: zdrowe społeczność ma swój dobry wpływ na podtrzymywanie zdrowej atmosfery w rodzinie. To trwanie we wzajemnym przymierzu zdecydowanie sprzyja dobroczynnie w obu kierunkach. Umacnianiu zaś tego przymierza, wg św. Pawła, służą tzw. „kościoły domowe”, tzn. spotkania wiernych w prywatnych domach chrześcijańskich, dla uczenia się bądź to wzajemnej miłości, by doświadczać braterstwa w poszerzonej wspólnocie, bądź te ż móc sobie wzajemnie pomagać na płaszczyźnie materialno-duchowej, by przetrwać różne kryzysy, jakie dotykają niemal każdą rodzinę . Choć samo sformułowanie „kościół domowy” nie jest Pawłowe, to jednak właśnie on mówi wyraźnie w kilku miejscach. o samej idei. Przekazując serdeczne pozdrowienia dla Akwili i Pryscylli, Paweł zaznacza, że te pozdrowienia przesyła również dla zbierającego się w ich domu kościoła (1Kor 16,19). Podobnie, Apostoł Narodów, pozdrawiając braci w Laodycei, czyni to zarówno wobec Nimfasa, jak i kościoła, gromadzącego się w jego domu (Kol 4,15). Wreszcie, o gromadzącym się kościele w domu Filomena, wspomina Paweł w skierowanym do niego liście (Flm 1,1-2). I w naszych czasach różne grupy ludzi wierzących, kontynuując tę wspaniałą ideę „kościoła domowego” także się zbierają – choć nie zawsze – u poszczególnych rodzin w celach modlitewnej formacji, dzięki czemu stanowią dla Kościoła powszechnego ów biblijny zaczyn, przyczyniając się do jego wzrastania przede wszystkim pośród swojego otoczenia. Jest to zapewne dobra forma dla podejmowania swojej ciągłej odnowy dla współczesnych rodzin, sięgająca swymi korzeniami zaplecza biblijnego. Obecna bowiem rodzina, znajdująca się często na życiowych rozdrożach potrzebuje mocnych podstaw, które dopomogą jej do kontynuowania tej trudnej drogi odnowy, tak przecież niezbędnej dla jej własnego dobra, a przez to dla dobra ludzkiej i kościelnej społeczności. Rodzina, będąc „kościołem domowym” - stwierdza Papież (nr 19) - jest oblubienicą Chrystusa, poprzez miłość rodzicielską, jaka winna przenikać tę wspólnotę osób. W tej zaś wzajemnej miłości zawiera się uznanie i szacunek wobec godności drugiej osoby. Stąd to, wg Pawła, rodzina i jej życie, to zaiste „wielka tajemnica” (Ef 5,32) . Stają też przed nią rodzice, kiedy zjawiają się w jej rodzinie nowi potomkowie, będący pełnymi osobami (nr 9). Taka jednak rodzina jest wyrazem nie tylko zdrowej i wiernej miłości ludzkiej, ale jest zarazem znakiem tajemniczej jedności, na wzór relacji, jaka zachodzi między Chrystusem a Kościołem . W ten sposób rodzina taka podąża ku uświęceniu swoich członków, a przez to rzutuje i na społeczność, w której żyje . Rodzina bowiem, stając się tym samym braterską wspólnotą miłości i harmonii, przyczynia się do tworzenia sprzyjającej atmosfery we wzajemnej służbie ludzi dobrej woli. Jest to naglące wymaganie, ze względu na bardzo poważne naruszenia, jakie mają miejsce, tak w strukturze jurydycznej, jak i socjalnej we współczesnej rodzinie. Stąd odnowa rodziny staje się wprost priorytetem wśród zadań całej społeczności ludzkiej przede wszystkim dla dobra jej samej . Albowiem przywracanie jakości relacji między rodzicami a dziećmi leży u podstaw dobrze pojętej odnowy współczesnej rodziny, by mogła się właściwie rozwijać, a przez to przyczyniać się do odnowy całej rodziny ludzkiej, tak bardzo zagrożonej w swojej egzystencji, tak materialnej w krajach tzw. trzeciego świata, jak i zwłaszcza duchowej, która, z kolei, dotyczy bardziej, tzw. krajów rozwiniętych z całym ich bogactwem. Uwzględniając oczywiście dokonane zmiany kulturowo-spoleczne w ciągu wieków, również w obecnej sytuacji, w jakiej znajduje się rodzina, orędzie św. Pawła jest nadal aktualne: „Bądźcie poddani sobie jedni drugim w bojaźni Chrystusa” (Ef 5,21). To, jakby nieco nie na dzisiejsze czasy sformułowanie , zawiera w sobie ogromną głębię, dotyczącą każdej rodziny, jako najmniejszej komórki społecznej. Rodzina bowiem zawsze była rozumiana jako pierwszy i podstawowy wyraz natury społecznej człowieka. Stąd jest ona najmniejszą społecznością osób, dla której właściwym sposobem bytowania jest communio personarum, gdyż tylko osoby są zdolne do bytowania we wspólnocie, podejmowanej świadomie i dobrowolnie . Aby jednak wspólnota rodzinna mogła funkcjonować prawidłowo i być ostoją dla swego potomstwa jest rzeczą niezbędną wzajemne podporządkowanie. Jest to zaś możliwe, ale w „bojaźni Chrystusowej”, jako motywie, który sięga głębi ludzkiej duszy, licząc się z różnym usposobieniem poszczególnych osób w rodzinie. Wtedy wszystko opiera się na miłości, a gdzie jest miłość, tam nie ma - w ścisłym słowa znaczeniu, ani rozkazującego, ani słuchającego, lecz każdy idzie za głosem miłości, a miłując odczuwa swoją wolność dziecka Bożego. Stąd to Paweł przytoczył powyższe sformułowanie, zanim rozpoczął omawianie obowiązków dzieci wobec rodziców (Ef 6,1-4). Wówczas to, rodzina staje się prawdziwie jednością społeczną, okazującą sobie wzajemny szacunek. A to, z kolei, sprzyja właściwemu rozwojowi poszczególnych osób w rodzinie, gdzie nie tylko rodzice mają wpływ na swoje dzieci, ale i dzieci oddziaływają na swoich rodziców. Tej wzajemności bardzo sprzyja też jedność religijna rodziny, która – w miarę możliwości – zwraca się wspólnie do jednego Ojca w niebie, który ją pierwszy umiłował w swoim Synu, a naszym Zbawicielu, Jezusie Chrystusie. Wreszcie, w oparciu o tę religijność, rodzina – w pewnym sensie – ma o wiele większą możliwość stanowić ponownie zdrową jedność moralną, co obecnie nastręcza najwięcej problemów wobec współczesnego zamieszania, zwłaszcza na tym polu . Stąd to potrzeba, bazując również na biblijnych wskazaniach św. Pawła, wychowania w duchu personalnym bez przejawów rodzicielskiej dominacji. Ta bowiem może łatwo wywoływać reakcje zaostrzające ducha sprzeciwu oraz nie dyspozycyjności wobec przekazu pedagogicznego: „A [wy] ojcowie nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je, stosując karcenie i napominanie Pańskie” (Ef 6,4). Wszystko zatem ma się dokonywać w Bożej atmosferze, albowiem wychowywać dziecko, to tyle, co je zrodzić ponownie, a jest to ogromna odpowiedzialność, która w jakiś sposób rzutuje na jego przyszłe życie. Dlatego normalny, pełen ofiarności i wzajemnego przenikania się tej wielkiej sztuki sprzyja zarazem przemianie społeczności, w której dana rodzina żyje. Zdrowa rodzina bowiem ma swoje wzajemnie ubogacające się więzy ze zdrową społecznością . Dzięki temu obopólnemu powiązaniu rodzina nie tylko nie jest traktowana u św. Pawła marginesowo, ale wprost centralnie, w oparciu o jego ideę naczelną, jaką jest miłość, o czym jest mowa w sposób dobitny w 1 Kor 13. Apostoł Narodów uznaje ją za fundament dla pełnej egzystencji rodziny, która nie tylko będzie zdolna przezwyciężyć swoje trudności, ale i budować swoją właściwą przyszłość . Motorem zaś tej zdolności jest modlitwa, która od uzyskanego światła daje się do podejmowania konkretnych działań rodzinnych. Tylko bowiem działanie przemadlana przynosi zdrowe owoce, mogące odnawiać współczesną rodzinę. W takiej rodzinie wszystko zaczyna się stawać bardziej proste, co z kolei stanowi wewnętrzną zachętę do kierowania się w codziennym życiu miłością, jako źródłem wzajemnego ubogacania tej najmniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina.
- Miłość więzią jedności rodzinnej w świetle literatury mądrościowej i Janowej.
Rodzina, oparta na fundamencie Prawa, w ujęciu tradycji Pięcioksięgu, a przez proroków Izraela umieszczona w kontekście przymierza, osiąga swój blask w świetle Ksiąg mądrościowych oraz pism św. Jana, piewcy miłości. W starożytnym Izraelu jednostka żyła w ścisłej łączności z własną rodziną, która była dla niej głównym zapleczem, na jakie zawsze mogła liczyć . Rodzina bowiem stanowiła jedność społeczną, religijną i moralną zarazem. Toteż panował tam duch silnej i głębokiej solidarności, który obejmował wszystkich jej członków . Rodzina powoli traci swój dawny charakter patriarchalny, opierając się na autorytecie ojca, chociaż nie jest on już tak bezwzględny jak kiedyś . W znacznym stopniu liczy się teraz w rodzinie wzajemna miłość, czego wyraz znajdujemy właśnie w literaturze mądrościowej . Kobieta – żona i matka odbiera należny jej szacunek, a dzieci są wielkim skarbem dla rodziców, będąc zarazem gwarantem tej trwałości . Do ojca zaś, jako głowy rodziny, należą obowiązki jej pełnego utrzymania, przy czym mędrcy podkreślają wysoki poziom moralności współczesnej sobie rodziny, czerpiącej swoją energię życiową z pielęgnowania atmosfery miłości rodzinnej, której owocem jest szczęście takiej rodziny, trzymającej się wskazań i pouczeń, płynących od samego Jahwe, jak to opisują autorzy ksiąg mądrościowych . Taką koncepcję rodziny ma już autor Księgi Hioba. Centralne miejsce zajmuje w niej Jahwe, choć jest rodziną bogatą, a zarazem wielodzietną. Ale też i ona nie jest wolna od trosk, owszem, nawet od bolesnych doświadczeń, jakie ją dotykają. Znajdując się w takich okolicznościach, w których jakby wszystko krzyczało przeciw Bogu, głowa tej rodziny, Hiob, nie zwątpił w Jego ojcowskie zatroskanie, co też wkrótce przybrało realne kształty w postaci odnowy całej rodziny. Takie spojrzenie na relacje, jakie powinny zachodzić między Bogiem, a Jego rozumnymi i wolnymi stworzeniami, którymi są ludzie, tworzący rodzinę, ukazuje drogę niezachwianego trzymania się w życiu rodzinnym tego, co winno być w nim niezmienne w zmieniających się warunkach rodzinnych , które wprost są nie uniknione, albowiem dotyczą bytów przygodnych, jakimi wszyscy jesteśmy . To spojrzenie mędrców jest tym ważniejsze, że żyją oni i działają w czasach nie bardzo sprzyjających rodzinom, ze względu na małżeństwa mieszane; tych zaś nie brak i w naszych czasach; toteż, podobne są w takich rodzinach problemy, które mają zaostrzony charakter. Przede wszystkim jest to niebezpieczeństwo dla zatarcia swoich własnych korzeni, a nawet możliwość zerwania z nimi, co powoduje wtedy zmianę dotychczasowej orientacji rodzinnej . Toteż, mędrcy izraelscy napominali rodziców, aby od początku wdrażali swoją rodzinę w zachowywaniu nauk Jahwe , w których jest wyrażona Jego wola, służąca jedynie jej pełnemu dobru. Stąd w literaturze mądrościowej bardzo dużo zachęt do stosowania tychże nauk w życiu codziennym . Owszem, są one – choć w odmiennych warunkach – nadal aktualne i dla odnowy życia we współczesnych rodzinach. Opierając się o podstawy jurydyczne oraz więzi przymierza, utrzymujące jedność, rodzina izraelska nie ustrzegła się jednak różnych przykrych doświadczeń z poligamią i rozwodami włącznie . Toteż mędrcy Izraela, pragnąc odnowy rodziny, a przez to budowania jej na jeszcze bardziej spójnym fundamencie przywołali miłość, jako moc silniejszą niż śmierć . Nie jest to tylko ujęcie poetyckie, ale w swej treści sięga ono głębi rodzinnych korzeni. Mędrcy izraelscy bowiem postrzegają rodzinę, jako dar miłości Jahwe względem człowieka, którego On z miłości powołał do istnienia na swój obraz, czego nie uczynił wobec żadnego innego swego stworzenia. Już tu więc tkwi wielkość człowieka, a przez niego i wielkość samej rodziny, ustanowionej również przez Stwórcę. On to także, jako Dawca miłości, jest uważany w literaturze mądrościowej za Sprawcę więzi w rodzinie, jaka przejawia się we wzajemnym okazywaniu sobie przez jej członków gestów, których źródło może tkwić jedynie w miłości . Miłość, otwierając człowieka na Boga – naucza w interesującym nas Liście Ojciec św. – otwiera go i na rodzinę, jako na jego środowisko naturalne (por. nr 9). Rodzina bowiem bierze początek z miłości Boga, której powołuje do jej zakładania ciągle nowych rodziców, gdyż odpowiada ona ich osobowej godności, wyrażając się w nowej wspólnocie, przedłużanej i rozszerzanej poprzez potomstwo. Tak więc miłość rodzinna jest otwarta na nowe życie w postaci nowych osób, przychodzących na świat. Bóg, który raz umiłował człowieka, miłuje go nieustannie w każdej nowej istocie, jaką rodzice we współpracy z Nim powołują do życia. (nr 9). Toteż, wspólnym dobrem rodziny jest przede wszystkim miłość, która obejmuje nie tylko wszystkich jej członków, ale ma się też rozciągać na społeczność, w jakiej dana rodzina żyje i się rozwija. (nr 10). W ten sposób rodzina ma możliwość otwarcia się na przyjęcie nowych wartości, bez których trudno byłoby dokonać swojej odnowy . Jest to rzeczą konieczną, jeśli chce się ciągłego wzrastania wszystkich jej członków, by stawać się coraz bardziej pożytecznym dla innych, odczuwając zarazem własną możliwość doskonalenia swego człowieczeństwa. Osobisty wkład każdego w rodzinę kumuluje się w rodzinna potęgę, która z kolei wywiera swój pozytywny wpływ na swoje bliższe i dalsze otoczenie. Wszystko to jednak jest uwarunkowane od większej lub mniejszej wspaniałomyślności każdego z rodziny . Choć inicjatywa i zaangażowanie ludzkie w rodzinie jest niezbędne dla podejmowania dróg odnowy, to jednak – jak wskazuje konkretny przykład biblijnej rodziny Tobiaszów – konieczny jest zarazem rodzinny dialog z Bogiem, który wyraża się w różnych formach modlitwy: uwielbienia, dziękczynienia, przebłagania czy prośby , albowiem to Bóg jest źródłem wzrostu mocy duchowych, za którymi dopiero idą dobra następne, służące temu, by dana rodzina mogła realizować powierzoną sobie misję. Postawa całkowitego zaufania i powierzenia się woli Boga umożliwia jej działanie u tych, którzy starają się ją pełnić w swoim codziennym życiu. Jest to zaś możliwe jedynie w atmosferze miłości, dzięki której rodzina, utrzymując relacje z Bogiem, potrafi – ożywiane przez nią swoje działanie – rozszerzać na innych, przynosząc oczekiwane przez wszystkich owoce. To właśnie autor Księgi Tobiasza ukazuje nam obraz rodziny, kierującej się w życiu wiarą, znajdując się w środowisku pogańskim, a więc nie sprzyjającym jej jako rodzinie wierzącej w jedynego Boga. A przecież przede wszystkim, dzięki wierze pozostała ona sobą, roztaczając swój dobry wpływ na swoje otoczenie. Daje temu wyraz autor Księgi, umieszczając w niej wiele pouczeń, które wchodzą w skład norm moralnych rodziny. Toteż, w dziejach opisywanej tu rodziny nie trudno zauważyć liczne analogie z doświadczeniami wierzącej rodziny współczesnej, która – mimo zmienionych warunków - boryka się z podobnymi problemami życia codziennego. W obu przypadkach spotykają się ze sobą ludzkie i Boże spojrzenie na rodzinę, ludzkie słabości i Boże miłosierdzie, dość często kręte drogi, o których prostowanie zabiega sam Bóg, oczekując na ochotną współpracę ze strony danej rodziny, gdyż szanuje jej wolność, w jaką ją wyposażył w swojej wspaniałomyślności. Stąd to, kto powierza się Bogu, jak Ojcu, usiłując z wiernością przestrzegać Jego prawo na pewno się nie zawiedzie, przyjmując Jego świętą wolę, która zawsze pragnie jedynie pełnego dobra człowieka, choćby to nie było natychmiast widoczne. Tylko harmonijnie rozwijająca się rodzina stanowi właściwe środowisko dla pełnego kształtowania osobowości jej członków. Toteż, takiej rodziny nie da się niczym zastąpić. Natomiast zakradający się tu ewentualny kryzys więzi rodzinnych przynosi zazwyczaj ogromne straty. Wiele takich sytuacji doświadczają rodziny za dni naszych. Świadomy tego Ojciec św. Jan Paweł II kieruje, zwłaszcza do tych rodzin, swoje ojcowskie słowa zachęty i pomocy, wspieranej jego zatroskana o nie modlitwą. Widzi on bowiem, że w rodzinie można stworzyć najlepsze warunki, by się można odnowić, ucząc się dojrzałej sztuki życia poprzez terapię miłości., albowiem to dobra i silna rodzina jest niezastąpioną szkołą miłości., w której może się dokonać odnowa, także oblicza ziemi . Choć proces przeobrażeń związanych z rodziną wciąż trwał, to tę oczyszczającą moc sapiencjalnej miłości podjął też w stosunku do rodziny, jako miejsca spotkania pomiędzy miłością ludzką i boską , piewca tej największej cnoty św. Jan ewangelista, pozostawiając tego dowody w swojej spuściźnie literackiej . To on ujął ewangelię Jezusa w kategorii „znaków” , dając przez to wyraz traktowania wszystkiego, a więc i spraw związanych z rodziną w świetle wiary, która daje jej możliwość uporządkowania w sobie hierarchii wartości, niezbędnej dla pomyślnego rozwoju rodziny. Toteż, tak jak to było z aktywną rolą Boga w rodzinie, podobnie czyni i Jezus, uświęcając zaczynającą się rodzinę swoją obecnością, biorąc udział w jej ludzkiej radości, na co zwraca uwagę Ojciec św. (nr 18). Stąd to Jezus przybywa do Kany Galilejskiej wraz ze swoją Matką i uczniami, aby ukazać rodzinę, jako dzieło Stwórcy, wpisaną głęboko w zbawcze objawienie Boże. W tym zbawczym planie dana jest też możliwość osiągnięcia przez rodzinę pełnej szczęśliwości, od której w dużym stopniu jest uzależnione szczęście poszczególnej osoby, wchodzącej w skład rodziny. Ponieważ zaś w wartkim wirze życia dość łatwo jest tę szczęśliwość zagubić, stąd Jezus pragnie również być dla rodziny Dobrym Pasterzem (J 10,1-16). Toteż, nie tylko dostarcza jej duchowego pokarmu, bez którego nie jest rzeczą możliwą utrzymywać swe życie na właściwym poziomie, lecz także broni jej przed uderzającymi w nią prądami, które krążą ze swoją zatrutą ideologią, by niszczyć to dzieło Boże, sprowadzając je do zgubnych kaprysów ludzkich. I dziś, zauważa Papież Jan Paweł II, Jezus, ukazując swoje zatroskanie poprzez swój Kościół, przedstawia współczesnej rodzinie, czyhające na nią zagrożenia, poubierane w fascynującą owczą skórę, by tym sprytniej ją uśpić, a potem rozszarpać (por.nr 18). Toteż, szczególnie na tym polu przeróżnych niebezpieczeństw, zagrażających rodzinie, jako najmniejszej komórki społecznej, potrzeba ogromnego, owszem, wprost zbiorowego wysiłku, aby ten „boski owoc”, który musi także przejść swoją odpowiednią drogę od zaistnienia, poprzez swoje trudne wzrastanie, aż do pełnej dojrzałości, otaczać zdecydowaną pomocą i opieką, by poprzez rodzinę można było odnowić całe społeczeństwo. Tę właśnie możliwość przemiany – z pomocą sił nadprzyrodzonych – ukazał św. Jan Ewangelista, kiedy zwykła woda naszego życia stała się winem, a więc już rozpoczynające się życie nowej rodziny nabrało nowego „smaku”, ku radości wszystkich, którzy nieustannie do niej dążą Przez swój opis Jan daje odpowiedź tym, którzy w roztropny sposób, obawiając się niebezpieczeństwa wygaśnięcia pierwotnej miłości w rodzinie, zabiegali o jej utrzymanie Obawa ta, że z czasem wszystko może stać się zwykłą rutyną w rodzinie jest jeszcze bardziej aktualna w czasach nam współczesnych wobec przeżywanej dość ciemnej rzeczywistości Już tedy ten umiłowany uczeń Pana pragnął zapewnić, że można i to przezwyciężyć, ponieważ Bóg stał się Człowiekiem, a więc z Jego pomocą, której trzeba upraszać wino miłości rodzinnej się nie wyczerpie. Odtąd bowiem, od faktu Wcielenia, rodzina nie jest zmuszona liczyć tylko na własne siły ludzkie, gdyż – poprzez łaskę sakramentu małżeństwa – jest w rodzinie źródło miłości Bożej, które nigdy się nie wyczerpie . Jest to miłość, stwierdza Ojciec św., „jak troskliwa miłość matki, jak wybaczająca miłość ojca”, która podtrzymuje człowieka, czyniąc go uczestnikiem życia Bożego. Miłość zaś, która jest z Boga, stawia rodzinie właściwe jej wymagania. Przede wszystkim ma się ona niezmiennie opierać ciągle na pierwotnym zamyśle Bożym wobec niej, a to oznacza podejmowanie stałego wysiłku prowadzenia życia zgodnie z wolą Bożą. Oczywiście, jest to bardzo trudne wymaganie w swojej realizacji, przede wszystkim ze względu na słabość natury ludzkiej. Toteż, Jezus, pozostając przy tym boskim wymaganiu, przychodzi rodzinie ciągle ze swoją nadprzyrodzoną pomocą, jak to ukazał św. Jan w opisie uczty weselnej w Kanie Galilejskiej. W rodzinie bowiem przychodzą na świat nie tylko dzieci ludzkie, ale i – poprzez chrzest – dzieci Boże, czerpiąc swe nowe życie od Chrystusa w Duchu Świętym, czemu służą życiodajne sakramenty Kościoła. Dobrze się zatem dzieje, kiedy Jezusowi, stojącemu i kołaczącemu (Ap 3,20) do drzwi rodziny, ta Mu je otwiera na oścież, aby razem z Nim przeżywać swoje rodzinne sukcesy, ale i porażki. Chrystus bowiem chce być w rodzinie, jako jej siła, nadzieja oraz źródło wciąż nowego podejmowania rodzinnych zadań, przybliżających zwycięstwo cywilizacji miłości (por. nr 18). Tylko bowiem miłość jest władna dokonywać przemian dla dobra, na jakie oczekuje każda rodzina, która dopiero we wzajemnej miłości jest w stanie właściwie się rozwijać, jak to wynika z relacji św. Jana. Daje on temu wyraz również w innej swojej wzmiance, w nawiązaniu do starotestamentalnej terminologii sapiencjalnej, umieszczając trzy określenia, a mianowicie: oblubieniec, oblubienica i przyjaciel oblubieńca (J 3,29). W ten sposób św. Jan pragnie podkreślić, że już u początków powstającej rodziny, która rozpoczyna swoje życie w obecności Chrystusa, bywa radość i pogoda ducha. Chodzi zaś o to, aby ta sprzyjająca Roz wojowi rodziny atmosfera, nie tylko nie malała, ale się coraz bardziej wzmacniała, jak stwierdza Ojciec św. w swoim Liście do rodzin (por. nr 18). Miłować się w rodzinie oznacza tyle, co razem wzrastać, umieć ze sobą prowadzić dialog, ale też potrafić sobie wzajemnie przebaczać oraz akceptować w niej różność charakterów poszczególnych osób. Taka miłość w rodzinie, kiedy staje się miłością ofiarną, tzn. poświęcającą się wobec innych, wprowadza do rodziny harmonię, która jest niezbędna dla prawidłowego dojrzewania wszystkich w atmosferze wzajemnej życzliwości, jaka sprzyja odnowie rodziny. Dojrzewanie bowiem - w światłach i mocach Ducha Świętego - do odpowiedzialnego i ofiarnego życia w rodzinie przyniesie upragnione owoce. Oba te czynniki: boski i ludzki, które poprzez wzajemne przecięcie się są w stanie ustawić życie i działanie danej rodziny, tak w horyzontalnej linii działania, jak i wertykalnego wzniesienia się jej życia ku swemu ostatecznemu źródłu, którym jest sam Stwórca, pozwolą jej przywrócić jej pierwotne oblicze, zgodne z zamiarem Bożym .
Zakończenie
Jak widzieliśmy, rzeczą znamienną jest to, że hagiografowie biblijni, uwzględniając różne modele rodziny, jakie pojawiały się w dziejach ludzkości, nie narzucali swojego, który uznaliby za idealny, gdyż czasy się zmieniały, a wraz z nimi także rodzina podlegała różnym przemianom. Natomiast poprzez powierzone sobie przez Ducha Świętego słowo Boże ukazywali niezmienne wartości, ustanowione przez samego Stwórcę, jakimi rodzinne modele dziejowe powinny się kierować. Do tych to wartości należy nawiązywać i z uwagą przyglądać się zachodzącym przemianom, aby dojść do odnowy współczesnej rodziny. Choć dokonuje się to z ogromnym trudem i bardzo powoli, to jednak rodzi się nadzieja na tę odnowę. Zaczyna bowiem odradzać się świadomość szacunku dla życia i to od poczęcia aż do jego naturalnego zakończenia. Toteż, z właściwym sobie chrześcijańskim optymizmem Papież Jan Paweł II zachęca wszystkie rodziny do odwagi, pisząc: „Musicie być zawsze gotowe do tego, aby dać świadectwo owej nadziei, która jest w człowieku. Nie lękajcie się żadnych zagrożeń. Boże moce są niepomiernie większe od Waszych trudności” (nr 18). Jest on bowiem przekonany, że obecność Kościoła w świecie oraz jego ciągłe działanie na rzecz rodziny jest najściślej związanie z rozwojem cywilizacji miłości. Dlatego też, Ojciec św. zwracając się do rodziców pisze: „To właśnie Wy, drodzy ojcowie i matki, jesteście pierwszymi świadkami i szafarzami nowych narodzin. Rodząc dzieci, - których ostatnio coraz mniej przychodzi na świat, stąd bije się na alarm – powołujecie je dla ziemskiej ojczyzny, ale rodzicie je równocześnie dla Boga” (nr 22), „potrzebującego” nowych ludzi, by rozszerzało się Boże królestwo na ziemi. Po odbytej na niej pielgrzymce będziemy mogli znów spotkać z Bogiem twarzą w twarz, a tym bardziej rodzina, która w swoim życiu była Bogiem silna. Choć Papież wspomina też bolesne aspekty życia rodzinnego, to jednak – co jest dobrą wskazówką i dla nas – z upodobaniem powraca do sformułowania Apostoła Narodów, św. Pawła, wyznając: „Zginam kolana moje przed Ojcem, od którego bierze nazwę wszelkie rodzicielstwo” (por. Ef 3,14-15). Toteż, Papież, jako ojciec całej rodziny chrześcijańskiej uprasza Świętą Rodzinę Nazaretańską, by pomagała każdej rodzinie chrześcijańskiej iść za Chrystusem, który jest „drogą, prawdą i życiem” (J 14,6). Kończy zaś tę swoją prośbę wezwaniem: „Niech Maryja, Matka pięknej miłości i Józef, opiekun Odkupiciela towarzyszą wszystkim rodzinom swoją opieką na różnorakich ich drogach i zawiodą wszystkich do celu ostatecznego, którym jest nasze zbawienie” (nr 23).
Fondamenti biblici per rinnovare la famiglia contemporanea nella Lettera alla Famiglia di Giovanni Paolo II
Ogni famiglia [HTML_REMOVED] una costruzione viva. Come la costruzione anche la famiglia deve avere il fondamento forte, duraturo che ne consenta lo sviluppo. Questo fondamento si trova nella Bibbia. Il S. Padre perci[HTML_REMOVED] lo attinge da essa. Vorremmo vedere questo lavoro. Prima di tutto per restaurare la famiglia contemporanea il S. Padre si rif[HTML_REMOVED] ai testi giuridici che ci sono nel Pentateuco, ai quelli si richiama lo stesso Ges[HTML_REMOVED] nei vangeli sinottici, cio[HTML_REMOVED] la famiglia [HTML_REMOVED] stata creata da Dio e cos[HTML_REMOVED] rimane per sempre. In seguito i profeti hanno collocato la famiglia nell’ambito dell’alleanza fra Dio ed Israele e S. Paolo continuando questo pensiero ha manifestato l’alleanza che intercorre fra Ges[HTML_REMOVED] e la Chiesa. Il S. Padre si serve di quei testi per dare un grand’appoggio per un rinnovamento della famiglia contemporanea che si trova in crisi profonda. Infine i sapienti d’Israele hanno visto la famiglia come frutto d’amore, come bene in sé stesso. Questa visione [HTML_REMOVED] stata continuata da S. Giovanni nei suoi scritti. Il S. Padre si riferisce anche a questi testi della Bibbia per dimostrare la pienezza della famiglia come opera divino umana. In questi fondamentali biblici il S. Padre vede la possibilit[HTML_REMOVED] di restaurare la famiglia contemporanea e perci[HTML_REMOVED] la incoraggia a continuare gli sforzi per il suo rinnovamento in vista del bene comune di tutta la famiglia umana.
Nota biograficzna.
Ks. Leonard Pawlak ur. się 11.X.1933 r. w Błaszkach, z rodziców Józefa i Anny. Po skończeniu LO im. A. Asnyka w Kaliszu w r. 1951 wstąpił do Zgromadzenia Księży Orionistów w Zduńskiej Woli. Tutaj odbył Nowicjat (1951/52) oraz studia filozoficzne i teologiczne (1952-59; z dwuletnią asystenturą zakonną: 1956-58). Bezpośrednio po otrzymaniu święceń kapłańskich (5.VII.59) został wysłany na KUL, który uwieńczył doktoratem z teologii (1968). Będąc wykładowcą w WSD (od 1963...) w Zd.Woli oraz w WSD we Włocławku (1969-72), został następnie skierowany na specjalistyczne studia do Rzymu, które ukończył stopniem Licencjata Nauk Biblijnych na Papieskim Instytucie Biblijnym, Biblicum (1972-75). Po powrocie kontynuuje wykłady w WSD w Zd.Woli (także obecnie), pełniąc tu różne funkcje zakonne do r.1987 (prefekta kleryków, ojca duchownego, przełożonego Domu Misyjnego, rektora Seminarium, wizytatora żeńskich klasztorów w Diecezji Włocławskiej oraz spowiednika różnych rodzin zakonnych Sióstr). Od 1987 r. zostaje przeniesiony na dyrektora Domu nowicjackiego w Warszawie-Aninie. Od tego czasu podejmuje specjalistyczne wykłady z zakresu małżeństwa i rodziny w Biblii na Instytucie Studiów nad Rodziną przy ATK, a obecnie Uniwersytetu im. Stefana Kard. Wyszyńskiego W tym czasie, przez 6 lat (1990-96) jest przełożonym Domu i pierwszym dyrektorem Młodzieżowego Ośrodkach Wychowawczego, odzyskanego po 34 latach, a także Szkoły podstawowej nr 174. Z kolei, w 1996 r., otrzymując z Uczelni rok czasu wolnego, udaje się do Rzymu w celu poszukiwania materiału na temat duchowości małżeńskiej w Biblii. Po tej rocznej kwerendzie, zostaje sekretarzem prowincjalnym, kontynuując swoje zajęcia wykładowcy na obu Uczelniach. Wśród swoich prac naukowych opublikował m. in.: Kobieta w Biblii, AK 524(1996)92-98; Osoby chore i niepełnosprawne w Biblii, w zbiorowej książce, pod red. B. Poloka, Opole 2000; Małżeństwo i rodzina w Biblii, SnR 8(2001)65-74; Bogactwo a chrześcijaństwo w Liście do Kościoła w Laodycei (Ap 3,14-22), Scriptura Sacra (2002) hasła w Encyklopedii Katolickiej KUL i Słowniku małżeństwa i rodziny, Warszawa- Łomianki 1999 oraz liczne artykuły, dotyczące tematyki Braci zakonnych w „Via consecrata”.
Spodobał Ci się ten artykuł? Kliknij
Chcesz być informowany o najnowszych artykułach? Zasubskrybuj ten serwis 
Lubisz szelest papieru? Wydrukuj ten artykuł
Dodaj Komentarz