Tagi:                                    

Z listu Antoniego Hedy do Narodu Polskiego /Archiwum/

Z listu otwartego płk. Antoniego Hedy "Szarego" do minister Barbary Piwnik

Piętno zdrajcy

A co Pani ma wspólnego z tym wszystkim, o czym piszę? Ano ma, bo jest Pani córką brata "Ponurego", a więc "Ponury" był pani stryjem. Z tego też powodu te wszystkie zbrodnie i nieszczęścia, które po 1945 r. spadły na setki tysięcy najlepszych synów naszej Ojczyzny, są Pani znane z przekazu rodzinnego. I Pani dobrze wie - nie tylko jako ta, która wychowywała się w środowisku patriotycznym, ale i jako wzięty sędzia najgłośniejszych procesów - kto więził i mordował żołnierzy Polski Podziemnej oraz ich rodziny. Pani to aż za dobrze wie! Dla nikogo nie jest tajemnicą, że okupant bolszewicki rękami różnych zdrajców, renegatów, kolaborantów osławionych majorów UB (czytaj: NKWD) Stolzmanów (ojciec prezydenta Kwaśniewskiego), pułkowników informacji (czytaj: agentury Moskwy), Cimoszewiczów (ojciec ministra Cimoszewicza), wojskowych prokuratorów Szechterów (Stefan Michnik, przyrodni brat Adama Michnika) itd., itd. - mordował bezlitośnie, gnębił i trzebił każdego, kto nie uznawał okupacji bolszewickiej w Polsce. Albo - kto w przyszłości mógł być zagrożeniem dla tej okupacji. Dla tego zdziwiłem się, gdy usłyszałem w radiu, że premier Miller, człowiek w końcu z rodowodem arcykomunistycznym, powołał Panią na ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego RP. Zdziwiłem się też, że Pani sędzia Piwnik tę funkcję przyjęła. Zresztą nie tylko ja się dziwiłem, dziwiło się wielu moich kolegów - kombatantów, żołnierzy A. Gdy w radiu słuchałem tej wiadomości, pomyślałem o tej ludzkiej kreaturze agencie niemieckiego gestapo - zdrajcy i renegaci "Motorze", którego gestapo skierowało właśnie do oddziału "Ponurego" (Piwnika) w celu rozpracowania Armikk Krajowej. A to właśnie mnie dowództwo AK zleciło rozpracowanie agenta gestapo ukrywającego się pod pseudonimem "Motor", stąd te moje częste wizyty w oddziale partyzanckim "Ponurego" oraz zbudowanie na rozkaz omandy Głównej AK (poza wiedzą "Ponurego" siatki kontrwywiadowczej w jego oddziale, co zaowocowało dekonspiracją "Motora". To tak na marginesie. Przecież układ polityczny prezydenta Kwaśniewskiego, marszałka Sejmu Borowskiego, premiera Millera, ministra Cimoszewicza, Mazowieckiego, naczelnego "Gazety Wyborczej" - Michnika i jego najbiższych redakcyjnych współpracowników ma swoje korzenie w epoce stalinowskiej. Przypadek to być nie może, że dzieci, wnuki i krewni wysokich dygnitarzy stalinowskich okupujących Polskę w latach 1933-1956 p 1989 r. pełnią najwyższe funkcje w Państwie Polskim. To przypadkiem być nie może. I nie jest. Lecz po co tej politycznej grupie z rodowodem stalinowsko-moskiewskim, grupie mającej do swej dyspozycji znakomicie wyszkolone kadry - ktoś taki jak sędzia Piwnik? Ktoś wywodzący się spoza ich zamkniętego środowiska. Ja w tej nominacji "sędzi Piwnik" na "ministra sprawiedliwości" i "prokuratora generalnego" wietrzyłem podstęp. Albowiem wiem z mojego doświadczenia, że okupant stalinowski, nie chcąc sobie brudzić rąk, zalecał wykonywanie brudnej roboty innym. Często w tym celu sięgał po ludzi prawych, uczciwych, odważnych, kompetentnych, a ci, działając w jak najlepszej wierze, wykonywali za okupanta najczarniejszą i najbrudniejszą robotę. A potem, gdy ta brudna robota została wykonana, okupant pozbywał się niewygodnych świadków albo ich mordując, albo sadzając w więzieniu (stąd ta moja wiedza, bo odsiadując długoletni wyrok, nader często spotykałem się z takimi przypadkami, że okupant kogoś wykorzystał, a potem odarł z wszelkiej czci i wtrącił do więzienia). Nawet długo nie musiałem czekać na potwierdzenie moich podejrzeń, co do szczerości intencji premiera Millera nominującego sędzię Piwnik na ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Gdy tylko wicemarszałek Sejmu Andrzej Lepper powiedział o ministrze Włodzimierzu Cimoszewiczu i jego ojcu (w końcu był za rządów Stalina w Polsce nie byle kim, bo pułkownikiem Informacji Wojskowej na WAT w Warszawie) coś nie tak, jak to od pół wieku kategorycznie dyktuje Polakom okupant z rodowodem stalinowskim, to momentalnie i w radiu, i w telewizji, i w prasie wszczął się taki raban, taki gwałt, taki wrzask podniesiono, jakby wicemarszałek Sejmu Andrzej Lepper popełnił "zbrodnię" wielką. Zbrodnię na miarę tych naszych rzekomych "zbrodni", o które oskarżał nas okupant niemiecki (hitlerowski) i bolszewicki. A tą naszą "zbrodnią" było to, że broniliśmy wolności Polski i godności Narodu Polskiego. Obrona Polski - to była nasza najcięższa zbrodnia, za którą nas rozstrzeliwano, palono w Auschwitz-Birkenau, wywożono na Syberią, katowano w kazamatach UB. I Pani Piwnik (bliska krewna legendarnego komendanta "Ponurego"), jako Prokurator Generalny i minister sprawiedliwości w jednej osobie w rządzie Millera, wykazywała wyjątkową nadgorliwość w sprawie A. Leppera, jakby nagle zapominając, że Andrzej Lepper to poseł RP, który ma prawo, i obowiązek mówienia spraw szczególnie drażliwych dla Polski i Narodu Polskiego, czego nie czynią inni posłowie, skoszarowani w tzw. klubach parlamentarnych, z małymi wyjątkami. Ta usłużna nadgorliwość Pani w sprawie pozbawienia posła Leppera immunitetu poselskiego nie tylko mnie oburza. Powiem szczerze i od serca - bolała mnie ta nadgorliwość Pani, bo nie musiała Pani nadskakiwać tak tym, którzy Panią wynieśli na ministerialny piedestał; ten mój ból był tym większy, że z każdym dniem zatracała Pani tę powagę i skromność, którą miała Pani jako sędzia. Do czasu nominacji na ministra byłem z Pani dumny i nieraz myślałem: - Gdyby "Ponury" żył, cieszyłby się wraz ze mną. Jednak wraz z objęciem urzędu ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego zmieniała się Pani nie do poznania. I zaraz powiem dlaczego. Otóż zadałem sobie trud i dokładnie przeczytałem wypowiedź wicemarszałka Sejmu, posła Andrzej Leppera o byłym premierze RP, a aktualnie ministrze spraw zagranicznych Włodzimierzu Cimoszewiczu i jego ojcu, przypomnijmy - pułkowniku Informacj Wojskowej w latach 50-tych na Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Zadałem sobie też drud i z gazety wynotowałem wypowiedź wicemarszałka Sejmu A. Leppera w Olsztynie: Arogancja, buta, chamstwo z niego przebija. Dziwię się kto był za tym, żeby taka kanalia była ministrem spraw zagranicznych. Wicemarszałek Lepper powiedział też, że ojciec Cimoszewicz był zbrodniarzem, który mordował ludzi (cyt. za norweską gazetą ukazującą się w Polsce w języku Polskim "Rzeczpospolita" z dnia 24-25 listopada 2001r.). Zacznijmy od drugiej sprawy. Jeśli z ust wicemarszałka Sejmu A. Leppera padło oskarżenie pod adresem pułkownika Informacji Wojskowej Mikołaja Cimoszewicza - to w pierwszym rzędzie powinien zająć się tym Instytyt Pamięci Narodowej, ale nie tylko, także i minister sprawiedliwości i Prokurator Generalnyh RP Piwnik powinna gruntownie zbadać sprawę stalinowskiego pułkownika Cimoszewicza. No, powinna. Bo z mojego życiowego doświadczenia wiem, że stopnie oficerskie w UB oraz Informacji Wojskowej zdobywało śię, że tak powiem, po polskich trupach, im więcej taki łotr wysyłał Polek i Polaków na Sybir, do więzienia, im więcej zakatował ludzi na śmierć tym szybciej mógł liczyć na awans. I awansował. Oficerowie UB oraz Informacji Wojskowej prześcigali się w wymyślaniu tortur, to są rzeczy powszechnie znane i dlatego też dziwię się dziennikarzom radia, telewizji, prasy, którzy biorą w obronę stalinowskigo oficera Informacji Wojskowej, która przez okupanta bolszewickiego była nawet wyżej notowana niż zbrodnicza, antypolska działalność UB. Ale ja dziwię się nade wszystko Pani, bo przecież Pani, jako długoletni sędzia dobrze wie, co znaczyło w latach stalinowskich być pułkownikiem UB czy Informacji Wojskowej. Pani to dobrze wie, że ci różni pułkownicy mieli ręce po łokci unurzane w polskiej niewinnej krwi, krwi najlepszych polskich patriotów. Pani to aż za dobrze wie, dlatego ja osobiście wstydzę się za Panią (...)! Druga sprawa dotyczy już samego ministra spraw zagranicznych W. Cimoszewicza. Przecież z tych szczątkowych i tendencyjnych informacji, które podawało radio, telewizja, prasa - wychodziło, że W. Cimoszewicz, będąc w Brukseli w charakterze ministra spraw zagranicznych , zrobił coś, czego zrobić mu nie było wolno, a mianowicie syn stalinowskiego pułkownika Informacji Wojskowej Mikołaja Cimoszewicza - Włodzimierz Cimoszewicz poza wiedzą Parlamentu chciał skrócić okres ochronny na zakup polskiej ziemi przez cudzoziemców (czytaj: Niemców). To był ten najważniejszy powód, ta przyczyna, która sprawiła, że wicemarszałej Sejmu RP nazwał ministra "kanalią" Według mnie to co chciał zrobić syn stalinowskiego pułkownika Informacji Wojskowej Mikołaja Cimoszewicza - minister spraw zagraniznych RP Włodzimierz Cimoszewicz jest pospolitą zdradą stanu, zdradą Polski i Narodu Polskiego, i to przeciwko W. Cimoszewiczowi powinna Pani, jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny wszcząć postępowanie z urzędu, a nie przeciwko wicemarszałkowi Sejmu RP Andrzejowi Lepperowi, który broniąc polskiej racji stanu, nazwał ministra Cimoszewicza "kanalią". Ja podpisuję się pod tym co powiedział A. Lepper. Powiem więcej. O takim postępowaniu syna stalinowskiego pułkownika Informacji Wojskowej Mikołaja Cimoszewicza - ministra spraw zagranicznych RP Włodzimierza Cimoszewicza, które zaprezentował w brukseli, powiedzieć "kanalia", to za słabo powiedziane; moim zdaniem minister Cimoszewicz popełnił przestępstwo równe zdradzie stanu, zdradzie Narodu Polskiego i Państwa Polskiego. W więc minister Cimoszewicz jest zdrajcą jak ów zaprzeniec gnidujący w oddziale "Ponurego" - "Motor"! Tylko że na o wiele większą skalę! I pani, zamiast bronić wicemarszałka Sejmu A. Leppera, który mając ku temu podstawy woła: "kanalia", pani broni "kanalii" (czytaj: zdrajcy Narodu Polskiego i Państwa Polskiego) - ministra spraw zagranicznych RP W. Cimoszewicza, który zdradzając Naród Polski i Państwo Polskie (a więc także i Panią), chciał postawić Polaków przed faktami dokonanymi, lecz m.in. dzięki wicemarszałkowi Lepperowi nie udało się to cimoszewiczowe szachrajstwo o wprost nieobliczalnych skutkach dla milionów Polek i Polaków!

Dla czego Pani, jako Prokurator Generalny i Minister Sprawiedliwości RP popiera zdradę Polski? dlaczego Pani popiera zdrajcę Narodu Polskiego, syna stalinowskiego pułkownika Informacji Wojskowej Mikołaja Cimoszewicza - ministra spraw zagranicznych RP Włodzimierza Cimoszewicza? Dlaczego Pani to robi? W czasie ostatniej wojny były różne powody zdrady Polski. Wiem także, dlaczego "Motor" został konfidentem gestapo. Dlaczego akurat Pani... zdradza Polskę? Zdradza Polaków? Zdradza siebie? Dla czego Pani to robi? A co do wystąpienia wicemarszałka Sejmu A. Leppera w dniu jego odwołania, w którym zadał kilku politykom pytania o to, czy brali łapówki, czy też ich nie brali... A. Lepper miał do tego najświętsze prawo. Natomiast Pani jako generalny prokurator nie miała takiego prawa, żeby z urzędu występować o uchylenie immunitetu poselskiego A. Lepperowi. Mogli to zrobić wymienieni przez A. Leppera: Olechowski, Tusk, Szmajdziński, Piskorski, ale nie Pani jako prokurator. Przecież posłużyła się pani metodą z lat stalinowskich, kiedy to obawa, że gdy się coś powie nie tak, jak tego sobie życzą władzeokupujące Polskę, pójdzie się za kratki, paraliżowała umysły na długi lata. I ja nie dziwię się temu. Kto wejdzie między wrony, kracze jak i one. Pani weszła w środowisko z rodowodem stalinowskim, stąd ta metoda zastraszenia nie tylko posła Leppera, lecz także innych posłów. A i każdego. Każdego!!! To już ordynarne i jawne bezprawie (pozbawienie posła Leppera immunitetu), którego Pani, jako prokurator generalny dopuściła się wobec posła Andrzeja Leppera. Tak, to jest jasne i ordynarne bezprawie! Stosując tę wzbudzającą odrazę stalinowską (czytaj: totalitarną, antydemokratyczną) metodę, której się Pani dopuściła i którą Pani fimuje jako prokurator genrealnyu, każdego posła można wyrzucić z Parlamentu, każdego i bez jakiegokolwiek wyjątku, dlatego też poseł ma wy Konstytucji zapisane takie prawa, jakie ma. Precz w tym , że Pani sama będą prawnikiem, nie zadała sobie tego pytania: Czy ja przypadkiem nie łamię Konstytucji, wnioskując z urzędu o ozbawienie A. Leppera immunitetu? Jeśli wymienieni przez A. Leppera poczuli się urażeni, mogli sami podać go do sądu np. o zniesławienie. Czemu tego nie zrobili? Dlaczego wysługują się Panią? - Zresztą do czasu. Odejdzie Pani z tego urzędu w hańbie i wstydzie. Na koniec powiem tyle: wstyd mi za Panią. Tym większy to wstyd, że Pani jako prokurator generalny zamiast bronić Polski i Narodu Polskiego przed rabunkiem i grabieżą zagranicznych i rodzimych złodziei, Pani jako prokurator generalny i minister sprawiedliwości w jednej osobie broni tych, którzy prą z całą mocą ku rozbiorom Polski. Pani broni tych, którzy w białych rękawiczkach pod hasłeczkami tzw. przemian demokratycznych chcą wymazać Polskę z map Europy i świata. Tej hańby Pani nie zmaże z siebie nigdy. Bo kto ze zdrajcami trzyma - ten sam zdrajcą się staje. Przed tym straszliwym piętnem "zdrajca" już Pani nie ucieknie.

Ja, Antoni Heda "Szary" mam Panią za zdrajcę Narodu Polskiego i Państwa Polskiego i oznajmiam to w Liście otwartym do Narodu Polskiego oraz Pani osobiście. Z pani oficjalnej inspiracji, jako prokuratora generalnego, pozbawienie w dniu 25 stycznia 2002 r. immunitetu poselskiego posła Andrzeja Leppera przez antypolskie i antyludzkie sprzysiężenie posłów z tzw. lewicy, prawicy i centrum jest tym najlepszym dowodem na to, że mamy tutaj ciągle do czynienia ze zmową przeciwko Polsce, zmową "okrągłostołową", zmową w złej wierze, zmową (czytaj: zdradą POLSKI i Narodu Polskiego), przed którą ostrzegałem od samego początku. Pani Prokurator Generalny! To jest hańba, żeby odcinać obywateli od informacji! Nikt takiego prawa nie ma, także i sejm. I pani , jako minister sprawiedliwości, i prokurator generalny - w tym haniebnym procederze zniewalania Narodu Polskiego i wymazywania Polski z map Europy i świata z pełną świadomością uczestniczy, za co Pani wieczna hańba! Wieczny wstyd! Wieczna sromota! A teraz niech Pani jako Minister Sprawiedliwości oraz Prokurator Generalny w jednej osobie - korzystając ze stalinowskich macek układu politycznego, który wyniósł Panią na piedestał antypolskiej i antyludkiej władzy - śle za mną listy gończe, wsadza do więzienia. Czekam

Antoni Heda "Szary"

Przedruk z "Nasza Polska", nr 9, 332, 26 II 2002

POST SCRIPTUM

"Dlaczego wysługują się Panią? - Zresztą do czasu. Odejdzie Pani z tego urzędu w hańbie i wstydzie...."

Antoni Heda "Szary"

Sobota-Niedziela, 6-7 lipca 2002, Nr 156 (1349), wydanie internetowe - przedruk

"O ile Belka i Celiński sami podjęli decyzję o opuszczeniu rządu, o tyle Barbara Piwnik została odwołana na wniosek premiera. Pytany o powody takiej decyzji Miller stwierdził, że "taka jest potrzeba". Kandydatura Barbary Piwnik od początku budziła duży sprzeciw, także w gronie partyjnych kolegów premiera. Komentatorzy zwracali uwagę, że w rządzie znalazła się dla wypełnienia podobnej roli, jaką w gabinecie Jerzego Buzka spełniał Lech Kaczyński: sędzia Piwnik eksponowana była w mediach jako postrach przestępców. Prowadziła wiele głośnych spraw, z których najgłośniejszą była sprawa FOZZ, określana jako największa afera III Rzeczypospolitej. Zapewnienia Barbary Piwnik, że zmiana sędziego prowadzącego tę sprawę nie wpłynie na opóźnienie, a nawet przedawnienie niektórych zarzutów, nie sprawdziły się. Premier już wielokrotnie miał powody do jej zdymisjonowania, czego jednak nie zrobił. Wystarczającym powodem mogła być pomyłka pani minister co do niechlubnej przeszłości prokuratora Kaucza. Piwnik została na stanowisku, stając się bohaterką kolejnych afer związanych z prokuraturą. Gdy odwoływani byli warszawscy prokuratorzy, prasa grzmiała od ich stwierdzeń, że odeszli, ponieważ nie godzili się na naciski z resortu. Później dziennikarzy zajmowała sprawa Edwarda M., podejrzewanego ponoć o zabójstwo gen. Marka Papały, a wypuszczonego z aresztu ze względu na powiązania z politykami SLD. Ostatnio Piwnik zasłynęła odwołaniem z funkcji p.o. szefa Prokuratury Apelacyjnej Kazimierza Olejnika, który prowadził m.in. sprawę łódzkiej ośmiornicy. Wydarzyła się też "niespodzianka" w postaci śmierci w warszawskim areszcie Tadeusza M., podejrzanego o zabójstwo byłego ministra Jacka Dębskiego. Fakt, iż nie potrafiono upilnować aresztanta, zdaniem opozycji obciążył także panią minister. Minister Piwnik na pewno zaszkodziły też sprawy sędziów, którzy "nie zdążyli" zaaresztować szefów Colloseum, a ci uciekli za granicę; zaszkodziła ucieczka z sądu "Jędrzeja" - głównego oskarżonego w aferze łódzkiej ośmiornicy; afera z katowickim prokuratorem, który nie umiał wytłumaczyć się z nadmiernie dużego majątku. Dokładając do tego krytykę instytucji świadka koronnego, niesprawdzoną dotąd wypowiedź Jarosława M. "Masy" (świadek koronny w procesie mafii pruszkowskiej) o przekupieniu Piwnik futrem czy niepotrzebne medialne zatrzymanie byłego szefa Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego, nietrudno uznać, że czara minister Piwnik już dawno się przelała."

SuperHost.plStreamHost.plSuperOkulary.plOneDayEvent.plMiniCars.plEasyMp3.plCelebs.plKGB.pl


Dodaj Komentarz