Tagi:                                    

Międzynarodówka

Działania partii Libertas budzą zainteresowanie mediów. Jest to pod pewnymi względami partia nietypowa. Jej szefem jest obywatel Irlandii, nieposiadający polskiego obywatelstwa, choć główne skrzypce gra w niej Roman Giertych, tak jak w LPR, którego formalnym szefem także nie był. Jej znaczenie zaś wynika z faktu nachalnego nagłaśniania przez telewizję publiczną, na której stoi zaufany lidera LPR. Obecnie media są przede wszystkim zainteresowane medialnymi manewrami wokół tego ugrupowania. Wiele szumu wywołała wizyta Wałęsy na zjeździe rzymskim tej partii, za co jak się sam przyznał, zainkasował 50 tysięcy euro.

Także proces tworzenia list wywoływał stosunkowo duże zainteresowanie. Jednak bliższe przyjrzenie się tym listom wywołuje wrażenie swoistego panopticum osobliwości. Otóż na listach jest i Janusz Dobrosz i Bogusław Grabowski głosujący w 2001 r. za powołaniem rządu Leszka Milera. Jest także pani Sobecka , głośna przeciwniczka traktatu lizbońskiego i senator Zaremba głosujący za tym traktatem. Jest profesor Kozłowski specjalista od geotermii, i pan Borysiuk. Ciekawe, co go może łączyć z Arturem Zawiszą. Tylko senator Bender, który był już wszędzie wydaje się na miejscu. Widocznie uznał, że czas na kolejną zmianę, tym razem na Libertas, skoro nie było atrakcyjniejszej oferty. Wszystko to robi wrażenie zupełnie sztucznego i niepoważnego tworu, swoistej spółdzielni politycznej do dzielenia się łupami politycznymi. Ale poza tym kuriozalnym wymiarem tej inicjatywy, należy spojrzeć także na jej polityczne skutki. Jest to bowiem partia założona przez irlandzkiego biznesmena, który wsławił się obaleniem traktatu lizbońskiego pod hasłem braku demokracji w Unii Europejskiej. Nie ulega wątpliwości, iż sprzeciw Irlandczyków wobec tego traktatu, tak jak poprzednio sprzeciw Francuzów i holendrów wobec traktatu konstytucyjnego wynika, nie tyle z braku demokracji w Unii, co z niechęci do narzucania sztucznych brukselskich rozwiązań europejskim społeczeństwom. Nie ma to nic wspólnego z eurosceptycyzmen, tylko ze sprzeciwem osłabiania państw narodowych w procesie integracji. To dlatego w Unii narasta ruch sprzeciwu wobec centralizacji i federalizacji Unii. Społeczeństwa europejskie chcą Unii, ale nie chcą jej nieznośnych ingerencji w każdą codzienną dziedzinę życia. Stąd tak silny nurt sprzeciwu wobec procesu redukowania kompetencji państw narodowych w procesie integracji. Natomiast , choć program partii jest niejasny, to poglądy Declana Galeny, są dość klarowne. Chce on zdemokratyzować i zcentralizować Unię poprzez radykalne zwiększenie kompetencji parlamentu europejskiego, wprowadzenie instytucji prezydenta Unii , oraz jest on zwolennikiem euro jako waluty ogólnounijnej. Jego sprzeciw wobec traktatu lizbońskiego był więc sprzeciwem tylko wobec tej wersji federalizacji Unii, jaka przewidywał ten traktat. W praktyce propozycje Galeny,a idą więc znacznie dalej, niż propozycje traktatu lizbońskiego. Rozszerzenie bowiem kompetencji parlamentu europejskiego oznacza bowiem radykalny wzrost ingerencji unijnych w życie społeczeństw europejskich. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, zdecydowanie antykatolickie uchwałodastwo tego parlamentu, zwłaszcza w zakresie destrukcji rodziny i wychowania, wprowadzanie przywilejów dla homoseksualistów,, a nawet bezpośrednich ataków na Kościół Katolicki, to rozszerzenie kompetencji tej instytucji jest ogromnym zagrożeniem dla moralnej, kulturowej i religijnej tożsamości naszego narodu. Biorąc pod uwagę stan umysłów w Zachodniej Europie trudno liczyć na zmianę tego nastawienia w dającej się przewidzieć przyszłości. Sądzę, że większość kandydatów, godząc się na start z list tej partii nie zdawała sobie z tego sprawy, a przyciągnął ich jedynie sukces Irlandczyka w obaleniu traktatu w jego ojczyźnie. Ale udział w wyborach, to zobowiązanie do realizacji określonej polityki, w tym wypadku polityki, którą lansuje sam Galeny. Co więcej sama formuła startu w wyborach europejskich, właśnie pierwszej europejskiej partii jest także groźnym precedensem. Bowiem, przez sam fakt powstania tego typu partii ustanawia się pewien europejski standard, o którym już wcześniej dyskutowali zwolennicy centralizacji , federalizacji i denacjonalizacji Unii Europejskiej. Partia ogólnoeuropejska typu Libertas jest czymś znacznie bardziej zinternacjonalizowanym, niż dotychczasowe partie „europejskie” będące jedynie luźnym porozumieniem partii narodowych. Bowiem przewodniczącym „polskiego” Libertasu jest polityk, nieposiadający nawet polskiego obywatelstwa. Partia ta ustanawia standard, który może spowodować, że za kilka lat nie będzie można w wyborach europejskich wystawiać list narodowych, co walnie utrudni obronę naszych interesów na forum parlamentu europejskiego. Jest to więc stworzenie precedensu, który ułatwi federalistom politykę demontażu państw narodowych Paradoksem jest, że tą politykę wyzbywania się atrybutów suwerenności państwowej prowadzą politycy LPR, pod płaszczem nowej nazwy, którzy wcześniej byli ostentacyjnie antyintegracyjni. .Dla uzyskania sukcesu wyborczego, jednak się nie wahali stworzyć partii, która posiada wszelkie cech partii zagranicy i działającej dla zagranicznych celów.

Marian Piłka

Dodaj Komentarz