Kariery...karierowiczów
Bardzo często uwagę opinii publicznej skupia na sobie pewien polski deputowany do parlamentu Unii Europejskiej, czyli w skrócie mówiąc poseł, któremu parlamentarne apanaże płaci się w euro. Od kilku dni przedstawiany jest nawet jako kandydat na prezesa polskiej piłki nożnej, choć do wyborów w PZPN-ie jeszcze ponad miesiąc. Pan poseł zna się zresztą prawie na wszystkim. Wie, o jakie stanowisko i w którym banku powinien ubiegać się były premier. Pierwszy też doniósł mediom o ministerialnym konflikcie w resorcie sił zbrojnych i radził, kogo premier powinien odwołać, a kogo w gabinecie pozostawić. Zaś ministrowi sportu podpowiada, jak ukarać drużyny zamieszane w piłkarską aferę korupcyjną. Mało optymistyczna to refleksja, ale wielu jest polityków, którzy publiczną służbę traktują jak piłkarską rozgrywkę. Być może na tym znają się najlepiej. Wokół siebie widzą tylko zawodników, grających albo wspólnie, albo też w drużynie przeciwnika. Wydaje się ponadto, że za nic mają wierność wartościom i lojalność do politycznych formacji. Przynależność partyjną zmieniają jak zawodnicy klubowe barwy. Kiedy zbliża się kolejny sezon rozgrywek, selekcjonerzy różnych klubów rozjeżdżają się po świecie i szukają dobrych i sprawnych zawodników. Jeżeli kogoś znajdą, kto im odpowiada, to ustalają warunki pozyskania, głównie finansowe i sprawa skończona; przynajmniej na jeden sezon. A jak jest w polityce? Czy karierę robią najlepsi, czy... karierowicze? Oczywiście, jest to pytanie retoryczne! Jan Rejczak
Spodobał Ci się ten artykuł? Kliknij
Chcesz być informowany o najnowszych artykułach? Zasubskrybuj ten serwis 
Lubisz szelest papieru? Wydrukuj ten artykuł
Dodaj Komentarz